Komu oddasz swój 1% podatku?!

Na dziś Diabli wziął urlop, żeby załatwić kilka spraw. Złożyć nasze Pity i do ARiMR-u. W związku z wyprawą do tego drugiego założył nawet swoje nowe kalosze, żeby wyglądać jak rolnik.

Tradycyjnie mieliśmy problem, komu w tym roku nasz jeden,  w gruncie rzeczy bardziej niż symboliczny, procent. Wybraliśmy  Fundację Poza Horyzonty. Jakaś taka wydała nam się pozytywna. Btw. mieliśmy zresztą składać pity meilem, ale okazało się, że jak się rozliczamy wspólnie to się nie da. ?

<><>

Oglądamy "Plan lotu". Diabli zadał słuszne pytanie:

  • Czy Ty sobie wyobrażasz, że ktoś nie zauważyłby naszych klusek przy wchodzeniu do samolotu?
  • Nie 🙂 One są wtedy wszędzie 🙂

Pogoda powiewających staników

Jechałam sobie dzisiaj przez nasz piękny, acz zupełnie nie wiosenny kraj. Łucza siedziała z nosem na szybie i co chwila oznajmiała: Nie ma nic zielonego. Wiosno!!!
Pamiętam jedne święta Wielkanocne, kiedy było tak jak dziś. Jechałam z koleżankami autem do Krzyżtoporu. Ja kierownik. W drugim aucie jechały chłopaki. I tak mnie dziewczyny podjudzają:

  • Justysiu, weź ich wyprzedź!
  • No kiedy nie puszczają…
  • No wyprzedź! My zdejmiemy staniki i pomachamy nimi przez okno.

Zdesperowana wdepnęłam w gaz na przejeździe kolejowym. Prawie mi urwało zawieszenie, ale wyprzedziłam 🙂 Dziewczyny w tym czasie pomachały biało-czarnym mixem.
Jak dojechaliśmy, wysiadamy przed wielkimi ruinami – przeciągamy się i patrzymy się na siebie. Zadowolone. Normalnie Jestem szalona do potęgi 3.

  • Ej dziewczyny, co Wy żeście za szmatami na torach do nas machali?

:))) Zabawne to było.
Jakby nie było zmierzam do tego, że jak ta wiosna tak nadchodzi i jest coraz bliżej człowiekowi zaczyna odbijać palma. Zieleń krzaków i drzew jest ukryta jest pod minimetrami kory i wiesz, że za sekundę musi eksplodować. Myślisz o amerykańskich filmach z ’80, kiedy młódź przykładała gołe pośladki do szyb i wiesz, że byłbyś w stanie zrobić to samo…
A potem na 50-tym kilometrze od domu spadł śnieg i znowu przyszła zima.

Mama, tu wszystko jest stare!

 – Łucja konfidencjonalnym szeptem na koniec wizyty w muzeum

Miałyśmy chodzić nad San by szukać pierwszych śladów wiosny i oglądać pąki krokusów w babcinym ogródku, ale pogoda jak zwykle zarządziła inaczej. W sobotę zaczął sypać śnieg, a wczoraj przy udziale silnego wiatru zaczęło się to topić. Jest zimno, wietrznie i ślisko. Choć słonecznie. Byłyśmy już w parku rozrywki dla dzieci, ale moja wytrzymałość nie pozwala na więcej wizyt w takim przybytku przed upływem miesiąca. I co dalej? Padło na muzeum – tym bardziej, że to Stalowolskie to prężna instytucja, która na tle innych tego typu w Polsce cieszy się dość dużą popularnością. Akurat mamy wystawę z Krakowskiego Muzeum Czartoryskich.

Podobało się. To ważne, bo jakby nie było, była to PIERWSZA WIZYTA W MUZEUM. Pomijając dział skansenowy mówiący o pradziejach w dolinie Sanu, gdzie bujałyśmy drewnianą kołyską i oglądałyśmy sieci podobne do tych jakimi złapano złotą rybkę, dziewczyny zainteresowały się kilkoma płótnami.

A w szczególności zaciekawili: Synowie Jana Sobieskiego, nazwani przez Łucję chłopakami, obraz z nagą Wenus i pulchnym Amorem i faworyt Lili: jakieś spore dzieło z kogutem i Satyrem :))

Lekcję muzealną uważam za udaną! 🙂

Trudna jest polityka cenowa

Nie tak dawno temu, na jednej imprezie, zeszło na politykę cenową. Temat poważny, ale ważny dla wszystkich. Znajoma pracująca w pralkach, opowiadała że takim lokalnym firmowym absurdem jest, że klienci wolą kupić model słabo wyposażony, ale droższy. Bo każdy zakłada, że skoro droższy to lepszy. Więc czasem obniżenie ceny może spowodować spadek sprzedaży.

  • Morał I – Nie wszystko co drogie jest lepsze.
  • Morał II – Zawsze staraj się sprzedawać drożej (szczególnie siebie).
  • Morał III- Marka to lipa.
Tagi: marzec miesiącem oszczędzania 😉
<><>

Babcia wróciła dziś z fabryki o 20-stej. Kotlety zrobiłam ja odkrywając, że Lutka podobnie ja ja posiada talerze kotletowe, czyli nie pasujące do niczego. Świetne za to do panierki.

Jeśli kiedyś rano wstanę i zwymiotuję na myśl o pracy to więcej tam nie pójdę. A jestem tego bliska. 🙂

I obłaskawianie Bulima:

Na fotelu u teściów

Tatin pojechał. Razem z nim wujek Marcin z ciocią i psia flota. Koty nieśmiało wychodzą z piwnicy. Przeglądam audiobooki. Jechałam autem, gubiąc raz po raz stacje i doszłam do wniosku, że chcę książkę na CD. Czytać nie mam czasu, ale słuchać mogę. Oferta nie jest jakaś gigantyczna, ale mam takie braki, że coś wybiorę.

  • Łuczku, ciocia się pytała co Lili kupić na urodziny. Bo nie wiedzą z wujkiem co może potrzebować.
  • Tak?
  • Może Ty wiesz co może potrzebować?
  • Mhmmm… Może samochód?
  • Wujek, słyszałeś?? :)))

Tryptyk z babcią


Rozmawiałyśmy w czwartek przez telefon. Najpierw Łucja przez 10 minut. Potem byłam ja:

  • O czym rozmawiałyście?
  • O wszystkim. Chyba się znudziła, bo mi nawet mówiła, że kupiłaś jej skarpetki.
  • Ona Ci je nawet pokazywała! 🙂 Nie widziałaś? 😉
  • No nie. Czekaj mam drugi telefon. To Borowik. Oddzwonię do Ciebie później.
  • Nie, to ja zadzwonię!

Dzwonię 10 minut później i pytam:

  • Kto to jest Borowik?
  • To taki mój kolega. Służbowy.
  • I dzwoni po 20-stej?
  • To kawaler. Mam wrażenie, że lubi sobie czasem wieczorem wypić i wtedy do mnie dzwoni.
  • Ty to masz tych adoratorów. A co Ci mówi?
  • Że musimy się spotkać.
  • I co mu odpowiadasz?
  • Że może wpaść do firmy. On jest z Lublina. W poniedziałek na 9-tą, bo dawno się nie widzieliśmy.
  • I wpada?

Luciu, z okazji Twoich 60-tych urodzin nie będę Ci życzyć zdrowia, szczęścia i pociechy z męża, dzieci i wnuków – bo to oczywiste… Życzę Ci adoratorów, bo dzięki nim kwitniemy! :))

I babcia w trzech odsłonach.

I – Wczoraj

Kwiaty. Na pierwszym planie żółto-czerwone tulipany od zięcia, na drugim różowe od syna. Sztuk 25, bo do tylu lat się Lutka przyznaje 🙂

II – Dziś

  •  Rozwaliła mi się ta rolada…
  •  Mamuś, czy możesz się na chwilę obrócić, to Ci zrobię zdjęcie w dniu Twoich 60 urodzin.

Odsłona III – Jutro

  • Jak mi się urodzą wnuki od drugiego dziecka, to będę musiała sobie kupić większą lodówkę.
  • Żeby Ci się magnesy zmieściły?
  • Tak. 🙂

Jak to mawiał św.Łukasz, ręką wacka nie oszukasz

z cyklu poranne mądrości Diabla
Dojechałyśmy. Razem z nami walizka niewyprasowanych ubrań. Nowy Braun z szafirową powłoką, który na forach uważany jest za jedyny mogący rozprasować 100% bawełnę, dotarł dopiero dziś rano. Cóż, będziemy prasować u babci, jeśli nas dopuści do deski :)) Dziewczyny rozkładają jakieś wielkie zoo z klocków i figurek pamiętających mnie w ich w wieku. A ja odkryłam zeszyt z moimi nastoletnimi refleksjami 🙂

<><>
  • Justku, czy wiesz, że Twój mąż jest najwpanialszym księgowym świata!
  • Wiem (scenka z wczorajszego wieczoru)
  • Czy wiesz, że wyliczyłem nam zwrot podatku?
  • Domyślam się.
  • Czy chcesz wiedzieć ile?!
  • Nie.
  • Wiem, że umierasz z ciekawości!
  • Zaskoczę Cię. Nie.
  • To Ci powiem…
  • Tylko tyle??? :/
  • Ważne, że cokolwiek! Czy nie jestem wspaniały?
  • Czy wiesz, że najszczęśliwsze małżeństwa to te gdzie żona jest mądrzejsza od męża o 15%?
  • A ja myślałem, że te w których mąż nosi żonę!
  • Zooooostaw mnie!!!!!!! :))

Śliczny, ale jak go prać?

– Takich pytań to nie lubię. Umówmy się, albo coś jest wygodne, albo olśniewające. Albo praktyczne, albo efektowne. Innych połączeń w przyrodzie nie ma.

Mój nowy rzymski płaszczyk od Sandro Ferrone robi furorę. Począwszy od pani ochroniarz przy wejściu na teren fabryki, przez księgowe, asystentki do menadżerek. Gdzie pani kupiła? Najpierw się uśmiecham. Ale pytanie powraca. Więc mówię: W Rzymie… – No to, widać, że nie u nas. U nas takich nie ma – słyszę. Zdjęcie Wam zapodam jak będziemy na jakimś wiosennym plenerze.
Na pewno do dziadków go nie wezmę, bo na sobotę zapowiedzieli znowu śnieżyce :/
A jadę jutro, bo babcia Lucia kończy 60 lat! Razem ze mną dziewczyny. Diabli dojedzie wieczorem.

<>

Funt spadł do 4 PLN. Powtarzajmy jak mantra: marzec miesiącem oszczędzania. Żadnych figles-majtek nie potrzebujemy!!! 🙂

Rozłączyłam Romea i Julię

Wyjaśniło się dlaczego Łucja wczoraj ze szlochem wychodziła z przedszkola… Otóż na angielskim Franek powiedział jej, że ją kocha i pocałował… Pomimo tego, że prosiła, żeby nie mówić tacie, powiedziałam. Diabli przerywa swój tour delegacyjny po Polsce i zamiast wrócić jutro po południu wróci z samego rana, a może już nawet dziś wieczorem. Żeby porozmawiać z córką 🙂
Na pewno jak każdy wielki problem okaże się problemem błahym (jeśli w ogóle będzie problemem), ale przypomniało mi się, że jeszcze niedawno była niemowlakiem! Pamiętam jak leżałam z nią w szpitalu, rozcięty brzuch napierniczał, a ja zastanawiałam się czy to teraz już tak zawsze będzie. Miałam depresję jak stąd do księżyca i nie rozumiałam dlaczego ona robi 10 kup dziennie! (Tym co nie mają zdradzę, że niemowlak ma bardzo mały żołądek i tak ma).
A tu już musimy stanąć w obronie jej cnoty!

Podobno nasze dzieci są bardziej rozwinięte niż my byliśmy. I gdyby postawić nas w ich wieku obok nich bylibyśmy lekko hmm… zacofani. Ale pocieszające jest, że jesteśmy mądrzejsi od własnych rodziców. Trzymam się tej myśli mocno.

<><>

Przeczytałam w starej prasie wywiad ze Staphanią Mayer, autorką "Zmierzchu". Bardzo pozytywna osoba i bardzo optymistyczna historia. Lubię losy ludzi, które pokazują, że udać się może zawsze. Też uważam, że przemoc się ludziom i nastolatkom znudziła. To tak z autami – nie mogą być już bardziej okrągłe, więc zaczęły być kanciaste. 😉

Dzieci lubią rosołek! Nalałam im po same brzegi. Żeby aż uszami im wychodziło! Drugiego wogóle nie ruszyły.

kucharka w przedszkolu pchając wózek z pustymi talerzami :))

Wyczytałam, na tablicy informacyjnej w przedszkolu, "aktywności" przewidziane na marzec. Jest np. punkt o rozmawianiu o tym co robią rodzice

Więc zaczęłam Łucję przygotowywać, żeby nie wyszło, że ja nic nie robię. Zaczęłam od taty:

  • A co robi tata?
  • Ogląda telewizję.

:)) Gadałam z Lutką nie tak dawno, że praca w biurze jest dla dziecka mało konkretna. Lutka uważa, że konkretny jest strażak, policjant i kosmonauta 🙂 Ja jako dziecko rozróżniałam jeszcze pracę przedszkolanki. I baardzo chciałam, żeby moja mama nią była 🙂