Boski Ł został wczoraj magistrem. Późno, bo późno, ale lepiej późno niż wcale 🙂
Nie odświętowaliśmy tego odpowiednio, bo mam mega zakwasy po czwartkowym ABT, ale jestem dumna z niego strasznie.
Tak chodziłam pod salą i gdybałam:
Jeśli wyjdzie z piątką, znaczy się jest genialny i życię z nim będzie genialne.
Potem się beształam, że jak wyjdzie z czwórką to też będzie świetnie.
Ale wyszedł z piątką.
W sumie duża w tym wszystkim też zasługa jego ex (cobym o niej nie myślała)
Jakby nie patrzeć dotarł prawie do końca studiów i to chyba ona go za uszy ciągnęła.
Dziś na tę okoliczność puściłam go na mecz. Wróci w stanie fatalnym, koło północy, ale cóż. Należy mu się.
***
W związku z tym żeśmy zaczeli espanola były potrzebne podręczniki. Lobo ma podrecznik po mnie, ale ja potrzebowalam
nowy.
jak sie okazalo kosztuje 60 zeta, wiec weszlam na Allegro czy aby
nikt nie
sprzedaje.
nikt nie sprzedawal, ale odkrylam ze na poczatku
semestru podreczniki maja
sie tam swietnie.
Pozbieralam moje
niepotrzbne do angola i innych jezykow (bo albo umiem juz
wiecej, albo oboje
juz ten egzamin mamy za soba) i wystawilam na aukcjach.
W sumie bylo 16
aukcji, przy czym na niektorych wystawialam i ksiazke i cwiczenia.
Cene
wywolawcza dalam na kazdy przedmiot 5 zeta.
Poszlo WSZYSTKO!!!
Nie dosc,
ze mam pusta półkę (hura, hura, hura!!!)
To jeszcze po podliczeniu jestem do przodu ……
prawie 250 zeta!!!!! :0