Dojrzałe kabaczki…

Troche powoli łapie mnie dól, ze ja nie rozpakowana i mam
wrazenie ze jak wszystkie nierozpakowane troche coraz mocniej zaczynam napinac 🙂

w ramach relaxu zbawienny okazał się hit, ktory pojawił się tego lata.
Jakiż znamienny hit 😉 wydłubał go Diabli, wracając z pracy i ja teraz juz go sobie "zaciagnelam" i
podspiewuje.

nie chodzi w zadnym wypadku o wartosc artystyczną utworu.
Ja sie smieje, ze to naszej dzióbie bedą tak spiewali, ale xxx diabli twierdzi, ze bez szans ;p

Jakby nie bylo utwor sie nazywa

Red & Spinache- Matkie

wysluchac mozna go np. w Esce.
W liscie – goraca 20 – codziennie po 17 zdaje się:
eska.pl/hot20.php
Reasumując chodzi o to, ze już się nie mogę doczekać, aż będę taka hot mammas 😀

A zaciągnąć można stąd np:
http://www.hip-hop.pl/albumy/projector.php?id=1153229184&hhsid=tqhmfbctqi0vkq5gp9ps1j87q7

falstart

Pierwszy za nami. Sądziłam wczoraj,że to już. Bylo USG, była izba przyjęć i oględziny mojej wkładki, ale okazało, że to jeszcze nie teraz.
Diabli był wściekły, bo taką opcję nerwowosci to dawno sobie nie zapodawaliśmy.
No ale objawy wg mnie były. Dziś chciał mi odłączyć net, żebym nie się nie wpędzała w psychozę. A ja wczoraj się podłamałam, że to jeszcze nie teraz… :[

//////

Poza tym robiłam breloczki na szybę do auta dla Dzióby. Potrzeba matką wynalazku. W sklepach jest tylko Garfield na przylepce i jakiś jeden rodzaj misi. Wiec pozbierałam małe maskotki, kupiłam w akwarystycznym przylepce i rozpoczęłam rekodzieło.

Buratino

Jest na naszej ulicy stolarz.
Gosc ma wielki i szkaradny dom, ktory wyraźnie rozkwitł, jak wokół zaczęły
powstawać osiedla.
No bo kazdy potrzebowal deske przyciąć, parapet czy coś innego.
Macki buratino siegają az do okolic Geanta na Ursynowie, gdzie na slupie
wisi jego reklama.
 
I generalnie gosc wszystkich drazni. Nie chodzi tylko o zwykla sasiedzka
zazdrosc, ze komus sie powiodlo, ale gosc jest trudny w pożyciu. Poszerzyl sobie
działke np.kosztem chodnika i na wysokosci jego domu, ruch odbywa się wahadłowo.
Na  dodatek ciagle ustawia jakieś pachoły, ma dwa wściekłe psy, które dostają
wścieku gdy się mija jego płot i ostatnio gdy przyczepil reklame na słupie przy
wjeździe w ulicę, nie było widać nadjeżdzających aut i musiała interweniować
jakas straż wiejska, by przewiesił reklamę.
I otóż ostatnio ktoś pomazał tę że reklamę czerwonym sprejem w gwiazdy
Dawida.
Śmy sie z Diablim zastanawiali czy dobór koloru i wzoru był przypadkowy, ale
chyba jednak ktoś użył po prostu tego co miał.
Dziś epopei ciąg dalszy….
Gośc z Buratino rozpoczął poszukiwania wandala….
Nagroda 5000 zeta!!!
 
Myśle, że koleś się naprawdę wściekł :)))

z placu boju

Ogólnie mam się lepiej. Może to cisza przed????
Byłoby super…
Przestał boleć kręgosłup, nogi też jakby mniej (chyba się już przyzwyczaiłam) i jedyny dramat obecnie na tapecie, to życie towarzyskie.

Leży. Ja to niechetnie wychodze teraz z domu.
Jak to mi powiedziala best friend: "Stara, Ty teraz jestes taka atrakcja

jak niedzwiedz w Zakopanym i kazdy musi sobie zrobic z Toba zdjecie".

No więc nigdzie nie chodzimy. I straszne są o to awantury.
Pomijajac problem stroju, poce sie jak mysz, po godzinie siedzenia w miejscu

mam dosyc, drażni mi halas, a kazda wzmianka o mojej ciąży wywołuje wybuch (patrz niedzielne spotkanie z bratem i rodzicami).
Dziś kolejne wyjście. Jak Diabli chce niech idzie sam. Chyba, że nagle się ochłodzi o 15 stopni a na ulicach zrobi się pusto.

gdzie ten poród???

Już bym chciała by był…
z kilku powodow.

najwazniejszy, to uwazam, ze jesli gin juz mi powiedzial, ze mozna rodzic, tzn. ze mozna.

o ile 2 tygodnie temu mozna bylo liczyc na to, ze gdy polozna powie podczas porodu:

"pani, Justyno to prosze teraz mostek zrobic
" to przynajmniej bym sprobowala, to teraz na to nie ma najmniejszych szans. i z dnia na dzien moja kondycja jest coraz gorsza.

jestem nie wyspana, spuchnieta i wszystko mnie drazni.

poza tym mam dosc Diabla, ktory robi zakupy i ciagle czegos nie ma w domu: bo co z tego, ze kupil kabanosy i parówki, skoro nie ma dajmy na to ryzu i puszek dla kota (bo na liscie nie bylo).

nie wiem jak minie porod i myslenie o tym jest fatalne.

Gadam z tą małą kluchą w brzuchu, ze moj brzuch to nie jest najlepsze miejsce na swiecie i ma nieodpowiedzialna matke i nie interesuje ja, ze gin powiedzial, ze szyjka twarda a lozysko bez zmian, ze klucha jest dotleniona, i ze jej tam dobrze, choc troche ciasno.

Wczoraj:

-byly porzadki,

-mycie podlogi na czworaka,

-tradycyjny basenik (to zaczyna byc groteska – chcieli mi sprzedac bilet dla
niepelnosprawnych :/ – potem pocieszalam Diablego, ze nie musimy sie martwic o kase, bo on jako opiekun niepelnosprawnej wchodziłby za darmo – wiec do ….grudnia? duża oszczędność) ,

-nasiadówka w wyciagu z lipy – bo takie robię, bo zmienjszają napięcie ponoć (tez dramat, bo okazalo, sie ze tym, razem sie nie
zmiescilam do miednicy (Diabli sie ucieszyl, bo pyta, czy moze ja w koncu pod terme wstawic- bo ta cieknie- ale nie dalam- stopy (też regularnie moczone) mi sie jeszcze mieszcza!)

– duży obiad, żebym nie była głodna w szpitalu -zaserwowałam faszerowaną paprykę (mięsne, ostre) + racuchy z jabłkami

I co?
i nic!
Jestem jak byłam.

słodka wiśniówka

Niczym przed naszym ślubem dopada nasz cykl kataklizmów. Znowu sie zepsuła terma i jakiś tydzień temu padł odkurzacz… W sumie niewielka strata, bo te urządzenia moją wyliczony cykl życia na jakieś 10 lat i w sumie to można się było tego spodziewać. Chociaż nie wszystko naraz!
Diabli kupił wczoraj nowy. Testujemy system ratalny. Jak sie okaże że zadziała, to zimą kupimy w ten sam sposób łóżko do sypialni, albo szafę.
Nowy odkurzacz jest szary. Poprzedni był żółty. Mam wrażenie, że jest ciut lżejszy. Kształt podobny, ale przez to że niższy się nie wywraca.

Poza tym nastawiłam moją I nalewkę- wiśniówkę.
Dla Dzióby, na jej ślub :))
Mój dziadek tak zrobił, ale nie dość że go wogóle nie pamiętam, to ślub wzięłam późno.
Wiśnie narazie stoją w cukrze.
Znalazłam kilka przepisów i wybrałam taki wariant.
Potem bedę przesypywać, zalewać, a potem jak to każda dobra nalewka myśle, że postoi lat dzieścia.

next holidays

W niedziele rano utknelam z katalogiem biura podrozy i rozmarzylam sie nad nasza I –potrójną podróża– gdzies za rok we wrześniu.Wynalazłam małą grecką wyspę- thassos– piaszczyste plaże, łagodne jedzenie a ponadto jak w całym basenie morza Śródziemnego kwitnie tam pewnie kuśnierstwo, to byśmy dzióbie kupili jej pierwsze futerko :))
Diabli się wstępnie zgodził. Kraje arabskie odpadły, bo future tato ma obsesję, że ktoś nam JĄ porwie 🙂

To za rok.
Ale nie wiem jak to bedzie, bo to trudno cos zaplanowac, ale ja tak sobie mysle,ze za rok to daleko, więc moze by juz tak cos w tym roku?
Jakos jesienia? Jakas wyprawa autem na Wegry na festiwal win? Po drodze Spa na Słowacji, to trochę bym się zregnenerowała. Wyjazd w środę, powrót we wtorek.
Obadamy jak jeździ auto i czy klucha polubi podróże -> auto może w tym tygodniu by było, najważniejsza pasażerka też powinna już niedługo być, więc może obie rzeczy wytestujemy kompatybilnie jesienią?…

*****

Dziś natomiast przeszłam fazę chrzcin kluchy. Temat dość odległy, ale cieszę się, że znalazłam rzeczy, które mi się podobają.





alkoholowo…wątki dwa

Wczoraj rozpędziliśmy się z planowaniem marcowej wyprawy do Lizbony i Porto i Diabli otworzył butelkę Porto, którą lat temu kilka przytargałam z jakiejś tamtejszej winnicy. Pamiętałam, że na degustacji wybrałam słodkie i wytrawne. To II poszło dla moich rodziców i na I imprezie zostało wypite i goście byli nim zachwyceni.

Natomiast to słodkie otwarte wczoraj ma posmak daktyli i zaczęłam o nim szukać różnych informacji. Porto lagrima blanco – to rodzaj smaku powtarzany w roznych winnicach. Dojrzewa w stali nierdzewnej i dębowych beczkach. Ma
złoty kolor i miodowy,
orzechowy bukiet. W ustach słodkie, intensywne,
złożome. Idealne do zakąsek,
owoców i lodów. Wino pochodzi z łupkowych
tarasów Douro, na jego smak i
aromat ma wpływ morski, atlantycki klimat oraz
Kontynentalny klimat półwyspu
iberyjskiego, zimny zimą, deszczowy wiosną
oraz suchy i gorący latem. 
Podawać w temperaturze 7-9 stopni Celscjusza. Starzało się w piwnicach
Vila Nova de Gaia,
położonych na brzegu Douro, naprzeciwko historycznego
centrum Porto, obok
sławnego, żelaznego mostu Dom Luís . W ciemnych i
chłodnych piwnicach wina
znajdują doskonałe warunki do długiego starzenia.
Piwnice w Vila Nova
de Gaia odwiedza rocznie ponad 130 tysięcy
turystów.

<><><>

Nalewka z pigwy na śliwowicy

Wiem, że to jeszcze nie czas nalewek, ale czytam właśnie książkę- Księżniczka – A.Pilipika – 2 część trylogi s/f o alchemiku, nieśmiertelnych i wampirach 😉
i przewija mi sie tam wątek nalewkowy.

Jedna z bohaterek robi nalewkę wg starej rodzinnej receptury.
I w co niektorych rozdzialach jest krótkie info o procesie.

I tak: zbiera i tnie na kawałki owoce pigwy- to jest dość jasne i widać, że
autor też to kiedyś robił, bo wie, że owoce pigwy są dość twarde.

Potem zasypuje cukrem i czeka aż puszczą soki- to też logiczne.

Następnie zalewa ten sok śliwowicą – i tu właśnie nie wiem, czy próbować
robić, czy zwykłą sklepową będzie ok.
Oraz dodaje przypraw: kardamon, odrobina cynamonu, ćwierć laski wanili, cztery goździki i kilka kawałków litworu w cukrze.

Następnie przed przelaniem do butelek (po jakis czasie) wszystko dokładnie
odcedzić, tak by nikt nie domyślił się czemu zawdzięczamy ten smak.

Nie wiem tylko czy wszystkie te przyprawy i w takich właśnie proporcjach bedą do siebie pasować ://

4 pory dnia

  1. Auto już jest. Stoi w salonie.Na środę mają być dokumenty gotowe. Diabli już oglądał, ja zaczekam do odbioru 🙂 Ale znęca się nade mną strasznie, że ON już widział i wie jak wygląda…
  2. Nareszcie ciut chłodniej. Wczoraj się zabrałam za robotę przy kompie, bo wcześniej nie szło na poddaszu wysiedzieć. Mam nadzieję, do poniedziałku skończyć.
  3. Diabli ma miec kolejne szkolenie. Na ratownika. Super uważam. To jest coś co zawsze się przyda. Nikt w pracy nie dawał się na to wypchnąć, więc on się zgodził i bardzo dobrze. Dosyć duże poczucie bezpieczeństwa to daje.
  4. Dziś może pojedziemy oglądać szafki rtv. Z kolekcji vinotti (http://www.calamusrotan.com )oprócz wcześniejszego typu z serii Marion, podobają mi się też nowości:

na basen marsz!

gin zalecil, wiec wczoraj sie przełamałam i wybralam.
Diabli po chwilowym dramacie, ze jest gruby i on woli w tym czasie na silke,
zaczal szukac kapielowek.

dramatem okazal sie kostium dla mnie.
w koncu wcisnelam sie w jednoczesciowy w bialo-fioletowe paski (chwala temu,
ktory wymyslil, ze kostiumy maja byc elastyczne!) ale po wypelnieniu
przestrzeni materialowej brzucha  biust był calkowicie na wierzchu.
W zwiazku z czym pod spod poszedł top od innego – czerwonego kostiumu-
dwuczesciowego.

Calosc wygladała koszmarnie.
Przetarłam szlak z tak odwaznym strojem na basenie w Raszynie, rozważałam też Ursynów- ale odleglosc
ta sama, a raszynski, ma wiecej bajerów typu- wodospady, jazzuzi – no i jest

ciut tanszy.

Kostium zdumiał i musze przyznac ze nie bylo mezczyzny ( i kobiety niestety tez)
ktora sie na mnie nie gapila.
Za to dosc pusto- bo niecką cieplejsza okupowaly 5 letnie maluchy z mamami, a na
regularnym basenie bylo ok 20 spracowanych seniorow.
no i ratownicy.

teraz o moich wrazeniach:
nie pamietam kiedy sie czulam tak lekko…
moglam podniesc noge, podskoczyc- cudowne uczucie.

Zaskoczeniem bylo, ze po dwoch basenach zaczely mnie max bolec ramiona- nie da
sie ukryc organizm sie zastal.
Zaraz po wyjsciu z wody sadzilam, ze nie dojde do auta, wiec odpuscilam
prysznic, a po wyjsciu z auta ledwo dobrnelam do lozka w domu…
Za to dzis… Lepiej :))
nie jakos super, ale cofnelam sie samopoczuciem o jakis tydzien wstecz- i to
jest bardzo duza zmiana.

Wiec zamierzam chodzic teraz codziennie.
Polecam wiec szcególnie brzuchatym- ratownicy i inni pływający już oswojeni…

Przy okazji odkrylam, ze prowadza zajecia dla maluchow- od 6 miesiaca – i mysle,
ze bede na nie z Mala chodzila.
Wode podgrzewaja do 32 stopni i mysle, ze juz 5 miesieczna kluche uda mi sie tam
przemycic.
www.basenraszyn.pl/strona.php?2653