Diabli nareszczcie poszedł do pracy. Wymęczył mnie z tą swoją pasją sprzątania (odkurzaczem, ścierką i zmywaniem). Z Łucją w nosidełku odwiedziliśmy wszystkie możliwe centra handlowe (wydając resztki oszczędności) oraz kilka spacerniaków typu park. Wczoraj jeszcze wieczorem upiekł szarlotkę do pracy i w końcu padł.
Dziś więc wracamy do twórczego chaosu.
Najpierw zaległości w kompie.
Komlet fot kluchy tu:
http://blonda12.fotoplenka.ru/album230858/
Wolności za długo nie będzie.
Wieczorem przyjeżdża mama…