Łucja i jej kombinezony

Zaczęłam na nowo oglądać mój album z dzieciństwa. Posiadanie dziecka to chyba zreszta taki moment, że się do tego wraca i inaczej się patrzy na rodziców. Tak jakby trzy etapy były.
Najpierw są fajne dzieciaki – i to chyba okres, kiedy rodzice mają największą frajdę. Potem jest bunt i pseudo dorosłość- być może dlatego taki trudny, żeby łatwiej było przejść do kolejnego etapu- czyli dorosłości i własnego życia i utraty dziecka jako dziecka a zyskanie go jako partnera.
Taka wot, refleksja.

<><><><>

Gryzę się czy kupić Łuczynie buty na zimę. Potrzebować nie potrzebuje. Ma dwa kombinezony i kurtkę. No chyba że do tej kurtki i jednej z jej mini… Wątpliwość pojawiła się jak zobaczyłam kozaki w h&m.
Tylko teraz czy brązowe kozaki czy białe śniegowce?

Są też nice srebrne pantofelki. Bedą pasować do srebrnej sukienki, którą będzie mieć na święta. Oczywiście wszystko w rozmiarze 62… Zresztą super, że urodziła się tak blisko Bożego Narodzenia. Już nie mogę się doczekać, kiedy jej pokażę bombki i choinkę 🙂
Łucja i jej kombinezony: Alaska i róż o zmierzchu…

O co chodzi w łzach…

Generalnie Łuczyna płacze już mało. Ot teraz marudzi, bo się kąpiel opóźnia.
O dziwo kupa jej nie przeszkadza. Gdyby nie lęk przed odparzeniami mogłabym właściwie pampków nie zmieniać.

Powodów płaczu jest 5:

1.Wez mnie spowrotem na rece szybko!!!
2.Tylko mnie nie odkladadaj!Nieeeeeeee! Dlaczego mnie odłozyłas?!!
3. Nie chce Mozarta! Wogole nic nie chce!
4.Znowu sama?!! Czy nikt nie kocha takiego pięknego dziecka?!!
5.Jesc! Jesc! JEsc! Ja przeciez umieram z głodu!!!

To zreszta ciekawe bo kiedys numer 1 to byl punkt 5 :))

***

Trwa planowanie weekendu marcowego. Na chwilę obecną Lizbona z braku lotów tamże upadła, za to na tapecie Casablanca…

winny wieczór

W sobote rozpoczelismy winne wieczory.

Właściwie to nie wiadomo co nam wyjdzie z cykliczności, ale początek nie był zły. Nic nie wyszło z tych planów wg ktorych kazdy mial cos o swoim winie opowiedziec i dobor win byl przypadkowy i nie było mysli przewodniej, ale podstawowa zasada, że każdy uczestnik przychodzi z własną butelką była spełniona. Ja coprawda nie piłam i wina zeszło więcej niż butelka na pijącego (1,6 na osobę),i średnia cena z butelkę zmieściła się w 30 zetach, ale impreza nadaje się do powtórzenia.

Były:
Carlo Rossi – dwie butelki (różowe i czerwone caberner sauvignon)
Jacobs Creek– dwie butelki (shiraz cabernet i greanache shiraz) ten drugi to było najlepsze wino wieczoru
Rio Seco- malbec
Trivento (caberner sauvignon)
Bordoux – Medoc- dwie identyczne butelki – najdroższe, ale nie najlepsze.

Halloween

Nigdy nie przepadałam z Halloween, ale za to lubię (złe słowo :/) Wszystkich Świętych.

Jak byliśmy mali biegalismy z bratem po cmentarzu w Szczebrzeszynie i wkładaliśmy palce w znicze. Ciekawa sprawa, bo chociaż wosk był biały to -to co uzyskiwaliśmy na palcach było szaro-bure. Oczywiście lepszy był ten kto miał więcej opuszków i w większych ilościach wosku.
I nikt mi nie powie, że to nie był większy fun niż łażenie po domach za cukierkami w głupich strojach.

Ale nie o tym.
Lubię dynie i chwała Halloweenowi za to, że te dynie rozsławił. I jako przetwory i jako potwory.

W niedzielę, przy drodze na Magdalenkę kupiliśmy sporą – 15-kg-ową dynię.
Diabli ma powycinać zęby, tak żeby dzióba zobaczyła Dyniowego Potwora… 🙂
Znając ją nie przestraszy się , a będzię się do niego śmiała 🙂

Składak ŁUCJA

Tak ją oglądamy ze wszystkich możliwych stron i ustaliliśmy, że po każdym wzięła to co najlepsze:

Po tacie:

  • uszy (nawet babcia tak twierdzi, ze to w jej rodzinie takie uszy)
  • kształt oczu i brwi- słynne spojrzenie małego pieska, którym Diabli mnie raczy raz po raz jak coś chce…
  • palce u nóg- ta cudaczna anomalia, że drugi palec jest większy :/
  • usta i język aż do brody
  • długie nogi (w stosunku do reszty ciałka)

Po mnie:

  • nos- to spadek po rodzinie mamy- genetyczna cecha na tyle silna,że wszyscy go mają
  • palce u rąk- długie, nie takie kluseczki jak tatusia
  • murzyński wystający tyłek 😉 – i mam nadzieję, że tak już jej zostanie
  • kształt czaszki -btw.taką samą miał Tutenchamon.

nie wiemy jeszcze ani jaki będzie kolor oczu i włosów

Zagadką natomiast są trzy rzeczy:

  1. Dołeczki w policzkach???
  2. Wielkie stopy???
  3. Oliwkowy kolor skóry- my oboje to dzieci młynarza :/
<><><><>

Logika pampersów??

Juz czas jakis temu odkrylam, ze te obrazki na pieluchach to dla rodzicow są.
no bo dziecko przeciez ich nie widzi.
wiec chyba chodzi o to, zeby mowic do dziecka:
o a teraz zalozymy misia na kocyku!

Od czasow jednej paczki przeszlam na active baby.
No wiec repertuar sie zmienil.
A co lubi slonik?
Slonik lubi orzeszki ziemne (btw.bardzo madre, bo slonie rzeczywiscie
uwielbiaja orzeszki ziemne)
Troche mi szyki zepsul koala, bo koala lubi słońce.

No a dzis zbaranialam zupelnie.
O..załozymy kotka!
A co lubi kotek?
Kotek lubi… ptaszki!…
Przeciez to lepsze niz bracia Grimm 😉

fińska polka

Dziś jakiś kolejny artykuł o loitume przeczytalam, ze jedni nie znoszą inni uwielbiają. I o bohaterce z japońskiej anime, kim jest naprawdę. Jakby nie było leci to wszędzie. Wczoraj pod Auchan w sport-aucie u jakichś łepków usłyszałam. Się nawet do nich uśmiechnęłam.

Jak ktoś się jeszcze nie nasycił stąd można pobrać całą piosenkę Ieva’s Polka na dysk:

A tu można o tym poczytać:
http://www.wiecek.biz/loituma-ievan_polkka.html

To co dziś pisało, to był tekst o tym, że dobrze się słucha piosenek, których słów nie rozumiemy. Stąd też popularność O-ZONE np. i wogole fala rumuno-disco.

U mnie wlasnie leci wersja techno-disco fińskiego hitu.
Łuczyna słucha…
Zasnęła… 🙂

***

Przechlapane być pierwszym dzieckiem – rodzice nieustannie na nim eksperymentują… Ale jeszcze bardziej przechlapane być starszym rodzeństwem.Wtedy ciągle trzeba świecić oczami za te młodsze.

Mam nadzieję, że ojciec w końcu skopiuje na dysk tego bloga i Łuczyna to kiedyś przeczytasz :))
A dziś dzień w butach… Wyłożyłam mini-poduszeczkami, żeby było cieplej i przyjemniej. Nie protestowała.

memo z weekendu

Piątek – zresztą 13-go.

  • Rozmowa w nowej fabryce: tak sobie – za szybko mówiłam i ogólnie jestem z siebie niezadowolona :[
  • Wizyta u dok – dobrze – organizm się już prawie poskładał i właściwie mogę się zabierać za robienie kolejnych dzieci 🙂
  • Wieczorem- tradycyjnie piątkowa kąpiel… Diabli ma kosza i kąpię sama. To już był 3 raz. Nagrzewam łazienkę, napuszczam pełną wannę wody, dolewam oliwki, zapalam świeczki i wchodzimy razem na 20 minut…
  1. raz byl taki niepewny- po obu stronach- ja I raz ją myłam i się bałam- bo na codzień kąpie tato – było ok 10 min, Łuczyna leżała w wodzie z miną: "Chwilo trwaj"…
  2. raz był lepszy- ale tak się wyciszyła leżąc na mnie, że jak dopuszczałam nogą cieplejszej wody to podskakiwała ze strachu, taki hałas wprowadzał spadający strumień.
  3.  raz- czyli wczoraj był już naprawdę niezły- było pływanie od bandy do bandy i śmiechulce 🙂

Sobota– imieniny kota.
Spore było zamieszanie.
Mieliśmy gości i rozmawialiśmy o Portugalskim tripie na wiosnę.
W  tiwi był fim OSADA – podobał mi się.

Niedziela
Gościnnie cd. Refleksja, że nic znowu żeśmy nie zdążyli zrobić. Ogródek z przodu to chyba dopiero na wiosnę oporządzimy. Zakupy po kombinezon dla Łuczyny (nice w H&M) przesunięte na za tydzień.4 dzień palenia w kominie.Na Allegro walka o nasze przedmioty 🙂

////

A dziś Klucha założyła 1 raz rajstopy i spódniczkę!
(tzn. ogrodniczko spódniczkę 😉

Smolarek strzelił 2 bramkę!- Jedź po piwo, kobieto!

Wyprawa do kina okazała się być super :))
Najpierw zobaczyłam pielgrzymkę mam z wózkami, potem przy kasach była max kolejka tychże, potem weszłyśmy na salę i się zaczęło…

Zaczęłam od zmiany pieluchy na jednym z przewijaków- tak żeby mieć spokój przez resztę flimu, potem wróciłyśmy na miejsce i się zaczęło. Dziuba trzasnęła podkówkę, jak usłyszała płacz innych dzieci, ale jakoś wyprowadziłam ją z tego stanu. A potem oglądałyśmy. Trochę było też jedzenia, ale więcej oglądania. Leżała na mnie -> przodem do ekranu i chyba się jej podobało :))
Jakby nie było, za tydzień też idziemy!

A i mam wejściówkę do gymnasionu na zajęcia dla mam z dziećmi, ale to na czwartki. Dziś nie dałam rady (w końcu wystawiłam te bzdety na Allegro), ale za tydzień musowo!

””

A wieczorem był mecz…
Ale co tu powiedzieć? To tak jakby człowiek zobaczył nagle smoka z
trzema
głowami. Gigantycznego. Różowego. Który podchodzi do ciebie i
prosi o
papierosa…
I czy Edi ma już żonę?

z jabuszek

Łuczynka ostatnio zupelnie sie nie dogadala z pediatrą.

Wyszło, ze:
nie
podnosi głowy
– leżała z nosem w materacyku, chociaz wogole to podnosi,
ze
hej.
-ignorowala zabawke– nie wodzila oczami
-jadla palce– mam ponoc kupic
smoczek!
-byla nie kontaktowa
nie reagowala na halas
nie dawala sie
podnosic na lapkach

itd.

Co robimy z tym fantem?
Idziemy raz jeszcze do 
pediatry- ale już innego- tego co za I razem

przynajmniej wtedy nie bylam strofowana, ze
cos tam robie zle. I nie mialam
takich kretyńskich pytań w stylu czy dziecko
mnie poznaje i czy się do mnie
uśmiecha.

Bo ta baba beznadziejna była i klucha jej po prostu nie polubiła!

<><><><><>

Zamówiłam w Mydlandii wodę do żelazka, jak okaże się nice uszczęśliwię nią też mamę. Jakoś ostatnio było wilgotno w domu, pranie nie chciało schnąć, i koniec końców kilka rzeczy co schły najdłużej ma taki kiepski zapach :/ – więc całość należało by uprać raz jeszcze… Ale może na przyszłość ta woda okaże się pomocna?

Oraz jako, że u brata w ogródku wysypało urodzajem, odpaliłam nalewkę z rajskich jabłuszek. Umyte, pokrojone w ćwiartki z anyżkiem, goździkami i cynamonem będą się teraz macerować w spirusie z cukrem przez 3 tygodnie.
Przepis pochodzi z forum lasów państowych

http://www.lasypolskie.pl/forum/