Tato robił zdjęcia wioślarkom!

wioslatr

Przypomniało mi się, że ostatni raz patrzyłam na zgrupowanie sportowców na Sri Lance. Przyjechały jakieś łebki z Niemiec (nie mam pojęcia co to za sport był, bo to straszne dzieciaki były) i trener ganiał ich rano po plaży. Pozazdrościć, że są kraje, które mogą szkolić swoich sportowców nawet zimą. Za to tu jest bardzo fajny letni obóz- kolonie. Wychowawca jest bomba – btw.też Łukasz i potrafi wszystko. ;)Jest zabawny, kreatywny i na stałe otoczony wianuszkiem zakochanych małolat. Dzieciaki codziennie jeżdżą na nartach wodnych i kajakach. Mają rowery i rolki. Mają pianki do nurkowania (takie dla 10-latków!) i rakiety do tenisa. Jedzą tak jak my na stołówce – podejrzewawam, że nie mają diety redukcyjnej jak gimnastyczki, ale pełnowartościową dla wioślarzy.
A ja czytam zaległą prasę. Właśnie zamknęłam ru-gazetę "Niedielia’. Kilka fajnych artykułów.
Np. zaproszenie na weekendowe "Przejedź się i odjedź" czyli propozycja salonów samochodowych, które zebrały w jednym miejscu (na którychś moskiewskich gorkach) auta z tych samych widełek cenowych, tak by kupujący nie musieli jeździć po salonach porozrzucanych po całym mieście! Po prostu genialne. Wymaga tylko porozumienia sprzedawców a korzyść mają wszyscy.
Trafiłam też na ranking 7 rosyjskich cudów natury.
  1. Jezioro Bajkał – ono wogóle to powinno być w światowej siódemce wonders, chociażby dlatego, że zawiera 20% światowych zapasów pitnej wody. Co ciekawe na ogół jeziora istnieją 10-15 tys lat, a potem od stopniowego zamulania zanikają, natomiast na jeziorze Bajkał nie obserwuje sie żadnych objawów starzenia.
  2. Dolina gejzerów na Kamczatce. Jest tam ich obok siebie około 50. Najsilniejszy wyrzuca wodę na wyskokość 30-50 metrów!.
  3. Wulkan "Kliuczewska sopka" (później znajdę jak to po naszemu będzie). Też na Kamczatatce, gdzie znajduje się 29 czynnych wulkanów. Ten to jeden z najaktywniejszych na świecie ->stale wyrzucający fajerwerki ognistych kamieni.
  4. Kurszkaja Kosa (czyli nadmorski warkocz podobny do naszego Helu). Podzielony pomiędzy Rosję i Litwę.
  5. Szczyty Kaukazu. To nie wymaga reklamy: Elbrus, Dychtau, Kazbek. Najwyższa góra Rosji Elbrus, to wg niektórych uśpiony wulkan, który może wybuchnąć!
  6. Kotlina Ubsurunska przy granicy z Mongolią, podobnie jak Bajkał na liście UNESCO. Bogactwo ekosysytemów: tundra, lód, klimat subtropikalny i pustynia. Wszystko w jednym miejscu!
  7. "Płato Putorana" (też znajdę później pl odpowiednik). Na półwyspie Tajmyr kaniony z półek skalnych po których spadają wodospady – w tym ten największy w Rosji – 600 metrów.

Ranking stworzono w oparciu o listy czytelników. Odpadły m.in. Wołga, jeziora Karelii (miejsce gdzie bym chciała pojechać), Rezerwat lLmieński na Uralu, brzeg oceanu północnego i półwysep Czukotka.

„Nieletnia pacahontas w skąpym bikini”

Nie było rano wody. Pękła jakaś rura. Obiecywali, że będzie o 15, koniec końców była o 14. Ośrodek wybudowali jeszcze Niemcy. W okolicznych lasach są bunkry i okopy, które leżą tuż przy ścieżkach rowerowych). Część rur z wodą biegnie tak, że nie bardzo wiadomo gdzie są. Czasem któraś pęknie i wodny lej pokazuje, gdzie kopać. Pojawia się koparka i ekipa umacnia stare wodociągi.
Jakby nie było wody nie było. Domek jest nie do końca doskonały (lustro jest tylko w łazience i nie ma dywaników pod prysznicem). Efekt jest taki, że wogóle nie oglądam swojego odbicia. Pierwszego dnia mi to przeszkadzało, drugiego mniej, a teraz zupełnie mnie to interesuje. Więc brak możliwości kąpieli zirytował, ale nie załamał.
Natomiast na pomoście pojawili się zapaśnicy przygnani tu przez trenera… Chłopaki się namydliły i jump do jeziora… 🙂
Ależ to są ciacha 😉
Dzień wcześniej oglądaliśmy z Diablim ich trening (niestety mój słodziak przyznał się, że nie wykonał by żadnego z wykonywanych przez nich ćwiczeń) i przyuważył, że są w tej grupie srebrny i brązowy medaliści! Także celebrities ciąg dalszy…

Dzióba się natomiast jednodniowo przeziębiła i straciła jeden basen (a wyjątkowo się jej tu podoba!). Diabli pojechał do domu. Buuuuu… 😦 Pamiętam, że czas jakiś temu na początku naszej znajomości wyjechałam do Moskwy na tydzień. I tak leżałam sobie w pustym pokoju hotelowym (w pokojach gościnnych ambasady RP) i postanowiłam, że nigdy więcej nie chcę sama podróżować. Że to całkowicie nie ma sensu. Widzisz coś i nie ma nikogo z kim możesz to dzielić. Nie mówiąc już o tym, że zasypia i śpi się samemu. A to jest koszmarne. I każde moje rozstanie z Diablem jest nieznośne. Widzimy się dopiero w czwartek… Tyle długich dni???

Diabli skąpał się w jeziorze, ale Łucja tak nie może!

Tata kupił sobie kajak. Zawodowy. To, że on zawodowcem był lat temu 40 to bez znaczenia. Jakby nie było taki kajak różni się od rekreacyjnego tym, że jest:

  • węższy (tak jakoś o połowę)
  • dłuższy (tak jakoś jak dwa tradycyjne)
  • i płytszy (machniesz wiosłem i wodę masz wokół siebie -to zresztą widać na zawodach, kiedy płynący wyglądają jakby siedzieli w wodzie)

Te wszystkie cechy sprawiają, że trudno się na nim utrzymać… To takie gorące krzesło 😉 Diabli utrzymał jakieś 2 sek 😀

@@@

Jeśli chodzi o internet korzystamy z tzw. hot spotu (hot spot bukowina). Pierwszy raz korzystam z takiego wynalazku (dzięki mojemu super laptopowi!)i bardzo mi się podoba! Właśnie przeszedł obok nas zdobywca dwóch złotych medali olimpijskich (Sydney i Ateny)- Tomasz Kucharski (wiosła) i ja bym pewnie nie poznała w takim zielonym t-shircie i bez lauru, ale czujny Diabli jest niezastąpiony! 🙂

wiosla

@

Znajomy z Wrocławia przysłał na listę dyskusyjną meila:

"Po drodze do fabryki dostałem Metro, na pierwszej stronie Mick Jagger,
więc myślę "pewnie piszą coś o koncercie, ciekawe czy fajny było".
Otóż nie, piszą o tym że Caritas odmówił przyjęcia pieniędzy, które Stonesi chcieli dać dla rodzin ofiar. Określili je jako "brudne pieniądze".
Ręce opadają i po raz kolejny przychodzi do głowy czy może nie czas
wyprowadzić się z tego kraju.
BTW: Piotr Rubik również potępił zagranie koncertu w czasie żałoby arodowej 😛 "

W co się spakować?

Pytanie jest dobre, kiedy ma się do wyboru:
  1. Albo bardzo dużo walizek (w tym walizki Prady i Versace),
  2. Albo nie ma się żadnych (co w sumie tylko pozorne jest trudne, bo pakuje się wtedy w papierowe torby).

W naszej sytuacji do wyboru są dwa plecaki, mała walizka, i duża torba, która się extra mieści do auta (czyli pytanie nas nie dotyczy!). Jakby nie było Diabli zadaje je zawsze kiedy gdzieś jedziemy, czym zresztą doprowadza mnie każdorazowo do szału.Swoje i córki rzeczy tato zmieścił do dużej torby, a ja moje wepchnęłam do małej walizki! I voila 🙂 Plus kilka toreb z zabawkami, koszyk z jedzeniem Kluski i gotowi! 🙂

Tak wyposażeni wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do Wałcza (koło Piły, na Drawsko-Pomorskim). Cel podróży – położony na Bukowinie Ośrodek przygotowań Olimpijskich 🙂 Mój tato wynajął tu domek i wymyślił żeby zjechała się tu cała rodzina. Tu się wychował i to jest dla niego najpiękniejsze miejsce na ziemi.
No i po kilku godzinach i kolejnych złowionych dzięki szybkiemu policyjnemu lizakowi punktach, jesteśmy. Maniak sportów wszelakich, czyli Diabli przygotował dla nas program pobytu. Zresztą logicznie stwierdzając, że na starość to od pracy biurowej będziemy kalekami.
I tak:
  • 2x dziennie basen ( w tym raz z sauną),
  • codzienne pływanie na kajaku/łódce/rowerze wodnym,
  • runda na rowerach wokół jeziora…
  • i chyba na chwilę obecną tyle.

Akurat treningi mają tu wioślarze, kajakarze, koszykarze i zapaśnicy. Styl ubierania się też jest specyficzny. Wszyscy chodzą w bluzo-dresach, a jak je ściągają mają bardzo, bardzo wąskie koszulki na imponująco wyrzeźbionych ciałach… Wczoraj jak szliśmy za dwiema wioślarkami Diabli westchnął: "Chciałbym mieć takie plecy…".

To będzie fajne miejsce by tu kiedyś przyjeżdżać ze starszą Dzióbą. Ośrodek jest ogrodzony, kręci się po nim ochrona, alkoholu kupić nie można, a nawet jak jakiś sportowiec sobie wniesie do pokoju, to burd nie ma, bo może przecież trener przyłapać. Sportowcy to zresztą grupa niekłopotliwa, nieagresywna i zabawna. Wczoraj w domu obok chłopaki sobie golili głowy i golony trzymał się za uszy! 🙂 Diabli mówi, że najlepsi handlowcy wywodzą się ze sportowców, bo są bardzo ambitni i łatwo ich motywować np. wszlkimi rodzajami rankingów. Około 21-22 ośrodek zasypia. Słusznie, bo treningi zaczynąją się od 6… Na jeziorze pojawiają się kajaki a ścieżką wzdłuż jeziora biegną jedna osoba za drugą! 🙂

Zlot Stalówki

Dziś dzień cały spędziliśmy w Redlinie na zlocie Stalówki, czyli ludzi pochodzących lub związanych ze Stalową Wolą 🙂 To tak w dużym uproszczeniu: prawdziwiej było by powiedzieć, że to spotkanie klasy mojego brata z przyległościami, które ma miejsce prawie co roku 21 lipca, bo to jakaś okazja (ale nie pamiętam jaka).

Było dużo jedzenia, grill, heineken i vino verde, trochę dzieci, puszczanie samolotu, kąpiele w basenie i kometka, spacery i sporo zabawy! Foty postaram się zrzucić na fotoplonkę i wkleję linka 🙂

Niechlujstwo mści się latem

  1. Niechlujstwo kuchenne:

Co roku gdzieś o tej porze, po fali upałów, zaczyna się w kuchni inwazja muszek z którą walczę do pierwszych przymrozków obiecując sobie, że nigdy więcej nie zostawię na szafce zjedzonego do połowy banana :[

   2. Niechlujstwo osobiste:

Z grubsza dotyczy wszystkiego co wygarnął mi wczoraj rozżalony Diabli: Gdzie jest ten doskonały Justek, którego kiedyś poznałem??!!! Wstępny porządek już zrobiony, ale czy musiało do tego dojść?

  3. Niechlujstwo emocjonalne:

Wiadomo, że słońce myśleniu nie sprzyja i piosenka Sex on the beach niesie uniwersalne wartości, z którymi łatwo się utożsamić, ale ten bezwład jaki mnie ogarnia to katastrafa. Łatwo się wytłumaczyć, że nie mam żadnej roboty, bo latem wogóle nic nie można znaleźć, poza wakatami w Tesco, ale to że od dwóch tygodni nie mogę się sprężyć by zadzwonić do śmieciarzy to chyba już za dużo…

  4. Niechlujstwo szafowe:

Najprawdopodobniej dzięki końcu roku szkolnego w czerwcu zostaje nam na całe życie takie uczucie wykończenia po letnim semestrze. Nawet gdy edukacja jest już baaaardzo daleko za nami. I wszystko się robi do tego 24.06 tak jakby później miał być jakiś kataklizm. Wyciąga się rzeczy z szafy, upycha na nowo, potem trzeba znaleźć letnie koszulki które są gdzieś głeboko, itd. Szafa wygląda jak po przejściu tornado… Ale na chwilę obecną przeglądanie i układanie wogóle mnie nie kręci. Albo właściwie to mnie odrzuca… Podejrzewam, że dopiero na jesieni zrobię tam porządki połączone z większymi czystkami.

^^^^

Jutro jedziemy do Redlina – koło Białobrzegów. Chcę by Diabli zrobił karkówkę i cukinie używając nowych przypraw, rekomenowanych przez Makłowicza i dzięki którym polska drużyna kucharzy zdobyła mistrzostwo świata w grillowaniu…

A obiad zjadłam sama, bo Diabli w fabryce połknął „dwa ziemniaczki”.

Gorąco, więc rekreacyjnie robię porządek w gazetach. Znalazłam fajne zdanie Stefanii Grodzieńskiej:Kobiety starzeją się lepiej niż mężczyźni. Zgadza się. 55-latka jest całkiem konkretną osobą, a 55-latek już jest marudny i specyficzny.

Poza tym szersze info o dwóch innych ciekawych artykułach i osobach:

Jest taki koleś, zresztą dość przystojny – czeski designer: Maxim Velcovsky. Sądzą po jego wspomnieniach z dzieciństwa (przełom ustrojów, kolekcjonowanie puszek, itp) musi być moim równolatkiem. Robił dużo ciekawych projektów, ale mnie szczególnie urzekły dwie:

  1. Pierwsza to ergonomiczny krzyż, który stoi w modernistycznym kościele w Hradec Karlove. Jest wielki, zielony, ma wgłebienia na ręce i pośladki, tak by nowemu mesjaszowi było wygodne. Ideą było pomyślenie o sobie jako o Jezusie.
  2. Drugi to wystrój barokowego klasztora w Chradovicach. Kryształowe żyrandole, perskie dywany i słynne plastikowe krzesła Vernera Pantona, w których wyciął krzyż.

Drugi wynalazek to wywiad z Neilem Gaimanem – autorem komiksów o Sandmanie: Wszyscy ludzie wokół nas dziś wieczorem zamkną oczy i pogrążą się w szaleństwie. Pomijąc to jak opisuje polskich fanów (mają zakodowane, że nie należy być zbyt natrętnym i nie wypada rzucać się na gwiazdę) mówi fajne zdanie: Wszystko to co pisarz czyta, kiedyś tam może się zamienić w inspirację. Jest to oboczna jednej w moich głównych maksym: że wszystko w życiu się przydaje i każda umiejętność będzie kiedyś wykorzystana. 🙂

Poza tym N.G. napisał dwie ksiązki z Terrym Pratchetem i jego wkładem (m.in) jest fragment o zakonie sióstr trajkotek. "Święta Berylia, wbrew własnej woli,miała być wydana za mąż za poganina i modliła się do Boga o łaskę pozwalającą jej uniknąć jego chuci. Bóg dał jej zdolność nieustannego trajkotania, za co małżonek ją udusił, a zakon sióstr upamiętnia jej męczeństwo" 🙂

O Prachettcie pisze też jedną zabawną rzecz 🙂 Że specjalnie kupił "pisarski kapelusz" by fani go rozpoznawali z daleka i gonili…  Wrzuciałam do obrazów w googlu poszukiwanie jego fot i już na I stronie widać, że to prawda!

„pólsennemu podsunęłam pod nos talerz”

Pisałam, że mamy budżet i wydatki są kontrolowane? Kłamałam 😦 Wszystko przez to, że koleś od torby od laptopa miał być po 18 i zburzyło mi to cały układ dnia… Zaczęło padać, więc pomyślałam,że skoczę do factory kupić Diablemu kąpielówki, bo skoro jedzie na wakacje z teściami a poprzednie przetarł sobie w rurze na basenie, to są niezbędne.

Po dotarciu na miejsce pierwszy na trasie był Reserved. Pomyślałam, że rzucę na siebie regge kamizelkę, która była przy wejściu, tak by złapać zakupowy feeling. Niestety leżało jak ulał :/ Po drodze to kasy chwyciłam torebkę (na zawsze żegnam się dziś z dwiema starymi). Przy kasie okazało się, że wszystko jest jeszcze dodatkowo -30% i za obie rzeczy zapłaciłam 20 zeta… I to mnie zgubiło…

Potem już poszło gładko. Może za gładko. W Intimissimi Diablemu wybrałam 2 pary kąpielówek, bo żadne nie podobały mi się 100% -owo. A Dzióba dostała kolejny kostium kąpielowy… Po co??? (i skarpetki z ABS-em i coś tam dla mnie…)

W Mango kupiłam żakiet – jasny (nie żebym nie miała). No ale za 30 zeta z 370 to grzech nie kupić! :[

Itd, itd. Generalnie wyhamowałam dopiero kupując 10 kg ziemniaków przy drodze… No ale polskie ziemniaki – worek za 7 zeta to prawdziwa okazja! 🙂

()()

Diabli wczoraj też był u fryzjera. Jak wszedł i mnie zobaczył to zadowolony wykrzyknął: Też Cię za krótko obcięła! I cały wieczór było szydzenie z mojego wyglądu 😦

Ale on bierze odwet za poniedziałek. Bo było tak:

Poniedziałkowy obiad: grzanki z kozim serem i sałatka z rukolą.

Czas i miejsce akcji: godz wyjątkowo 17, ogródek, skwar nie do wytrzymania:

  • Ja: Wiesz, poślałam,że taki lekki obiad to dobry na taką pogodę.
  • On: Słusznie, muszę dbać o linię skoro w poniedziałek jedziemy na wakacje.

Kolacja: napoje

Czas i miejsce akcji: 21, przed telewizorem.

  • Ja: Wiesz ugotuję ziemniaki i zrobię sos z reszty kurek. Do tego habuxy z kurczak. Bo ja to głodna jestem.
  • On: Ja nie jem.
  • Ja: Wiem, sama zjem.

Późna kolacja: posiłek jak wyżej.

Czas i miejsce akcji: przed telewizorem, Diabli śpi na kanapie, ok 23.

  • Ja: Kotku, spróbujesz jednego widelca?
  • On: (otwiera usta, zjada, siada, zabiera mi talerz, zjada pół i kładzie się spowrotem)

Wtorkowe przed-śniadanie.

Czas i miejsce akcji: ok 7 rano, nasza sypialnia.

  • On: No i co, jadłaś wczoraj te kurki?
  • Ja: Tak i Ty też (+krótkie streszczenie wieczoru)

I zaczęła się awantura, jak ja mu to mogłam zrobic…

(.)(.)

Ze dwa miesiące temu sąsiad nam polecił kupowanie lodu w torebkach. Że kosztuje to 3 zeta i że jest super. I powiem szczerze, że wydało nam się to fanaberią. Ale nie minęło wiele czasu i pojawiła się sytuacja gdy nie mieliśmy w lodówce lodu, a był na gwałt potrzebny. I Diabli kupił. I rzeczywiście jest to super wynalazek!! Kostki są duże, nie ma ryzyka, ze w napoju trafi się kawałek folii (jak robię w torebkach, to regularnie mi się to przydarza), albo że trzeba będzie walczyć z zamarzniętą gumową foremką. A dziś jak jechałam, to właśnie przywieźli nową partię do sklepu więc zrobiłam im foto na światłach 😀

A na ich stronie znalazłam info, że lód jest wytwarzany z wysokiej jakości wody! 🙂

lod

Upały czyli cd leżakowania

Byłam dziś u fryzjera. Włosy zaczęły się wywijać, grzywka była wielkim przychlastem i ogólnie niezależnie od czasu układania fryzura wyglądała fatal. Znałam kiedyś dziewczynę, która była kurierem/handlowcem? w firmie spedycyjnej. Inni pracownicy to byli sami faceci. I ona do fryzjera chodziła co 2 tygodnie w godzinach pracy. I oni nie zauwazali zmiany. Inna sprawa, że ona bardzo lubiła chodzić do fryzjera. Ja natomiast nie przepadam. Po pół godzinie zaczynają mnie drażnić, że to tyle trwa i po co oni w nieskończoność poprawiają. I raczej nigdy nie modeluję, bo już muszę wyjść. Tradycyjnie więc jest krócej niż być powinno, żebym miała "spokój" na dłużej. Po drodze w Reserved pani mi powiedziała, że w nocy ze środy na czwartek robią kolejną przecenę, tak że od czwartku rano ma być przeceniona ostatnia część letniej kolekcji.

<><><>

Na forum ciekawy topik Sarling Jakie było nasze największe zakupowe szaleństwo?

W naszym związku z racji zakładanego przez Diabla co miesiąc budżetu szaleństw raczej nie ma, choć podobnie jak wielu dziewczynom zdarza mi się kupić coś za małego. Kiedyś nosiłam s, a teraz lepsze jest m – i czasem o tym zapominam. Poza tym lubię hurt. Jeśli potrzebuję bluzkę, albo stanik, to biorę kilka w roznych kolorach. Lub coś innego, tak że przy kasie mam więcej niż jedną sztukę. Albo nie biorę wogole. I zakupy nasilają się w okresie wyprzedaży. Co zresztą uzasadnione chociażby ze względu na Diabla, którego kosztowne fabryczne mundurki (koszule, krawaty i gajery) są niezbędne.

Inne forumowe warianty🙂

  • Kiedyś pracowałam w wojsku, gdzie za 42 godziny/tydzień tyrania od 7:00 do 15:00 dostałam pensję 436 zł (pamiętam do dziś!!! choć to było 6 lat temu) – kupiłam więc wściekła za CAŁĄ PENSJĘ jakieś perfumy i krem Clarinsa
  • ja z takich największych kretynizmów kupiłam sobie aparat fotograficzny – miałam korbę nauczenia się robienia zdjęć) za połowe pensji a że jestem kompletnym laikiem to okazało się w domu, że aparat nie ma obiektywu i kupiłam tylko korpus, dostałam instrukcję liczącą 300 stron, której nigdy nie przeczytałam i sprzedałam go pół roku później.
  • ja kupilam sobie kiedys flet poprzeczny, za straszne, dla mnie pieniadze, akilka miesiecy pozniej w ogole przestalam grac i tak jests do dzis. Flet siedzi w szafie i wiem, ze powinnam go sprzedac.
  • cholera, do dziś mam wyrzuty sumienia, że pierwszej pensji nie rozpieprzyłam, tylko jakoś praktycznie wydałam
  • Torebki. Nie mam pojęcia ile już ich mam, a ciągle widzę coś ładnego 😀

Ale wszystkie nas pobiła Chubus 🙂

  • Bylismy we france i nasz wyjazd sie tak skończył, ze tydzien po powrocie mój małzonek wsiadł do grand voyagera, wyjął dwa rzędy siedzeń i pojechał po nasze zakupy, bo nie było innej możliwości transportu tej ilości.

<><>

Na okoliczność upałów Tina przeniosła się do łóżeczka Dzióby. Wieczorem oczywiscie wyskakuje stamtąd bo zachwycona Kluska położona do łożeczka zaczyna się na niej od razu pokładać. Ale w dzień, jak cały ten imponujący metraż jest wolny…

btw.widać po co należy kupować dwa komplety ochraniaczy na szczebelki – kręcące się w nocy Łuczywo nie ma jak wystawić nogi (co jest powodem do ryku!)