Pisałam, że mamy budżet i wydatki są kontrolowane? Kłamałam 😦 Wszystko przez to, że koleś od torby od laptopa miał być po 18 i zburzyło mi to cały układ dnia… Zaczęło padać, więc pomyślałam,że skoczę do factory kupić Diablemu kąpielówki, bo skoro jedzie na wakacje z teściami a poprzednie przetarł sobie w rurze na basenie, to są niezbędne.
Po dotarciu na miejsce pierwszy na trasie był Reserved. Pomyślałam, że rzucę na siebie regge kamizelkę, która była przy wejściu, tak by złapać zakupowy feeling. Niestety leżało jak ulał
Po drodze to kasy chwyciłam torebkę (na zawsze żegnam się dziś z dwiema starymi). Przy kasie okazało się, że wszystko jest jeszcze dodatkowo -30% i za obie rzeczy zapłaciłam 20 zeta… I to mnie zgubiło…
Potem już poszło gładko. Może za gładko. W Intimissimi Diablemu wybrałam 2 pary kąpielówek, bo żadne nie podobały mi się 100% -owo. A Dzióba dostała kolejny kostium kąpielowy… Po co??? (i skarpetki z ABS-em i coś tam dla mnie…)
W Mango kupiłam żakiet – jasny (nie żebym nie miała). No ale za 30 zeta z 370 to grzech nie kupić! :[
Itd, itd. Generalnie wyhamowałam dopiero kupując 10 kg ziemniaków przy drodze… No ale polskie ziemniaki – worek za 7 zeta to prawdziwa okazja! 🙂
()()
Diabli wczoraj też był u fryzjera. Jak wszedł i mnie zobaczył to zadowolony wykrzyknął: Też Cię za krótko obcięła! I cały wieczór było szydzenie z mojego wyglądu 😦
Ale on bierze odwet za poniedziałek. Bo było tak:
Poniedziałkowy obiad: grzanki z kozim serem i sałatka z rukolą.
Czas i miejsce akcji: godz wyjątkowo 17, ogródek, skwar nie do wytrzymania:
- Ja: Wiesz, poślałam,że taki lekki obiad to dobry na taką pogodę.
- On: Słusznie, muszę dbać o linię skoro w poniedziałek jedziemy na wakacje.
Kolacja: napoje
Czas i miejsce akcji: 21, przed telewizorem.
- Ja: Wiesz ugotuję ziemniaki i zrobię sos z reszty kurek. Do tego habuxy z kurczak. Bo ja to głodna jestem.
- On: Ja nie jem.
- Ja: Wiem, sama zjem.
Późna kolacja: posiłek jak wyżej.
Czas i miejsce akcji: przed telewizorem, Diabli śpi na kanapie, ok 23.
- Ja: Kotku, spróbujesz jednego widelca?
- On: (otwiera usta, zjada, siada, zabiera mi talerz, zjada pół i kładzie się spowrotem)
Wtorkowe przed-śniadanie.
Czas i miejsce akcji: ok 7 rano, nasza sypialnia.
- On: No i co, jadłaś wczoraj te kurki?
- Ja: Tak i Ty też (+krótkie streszczenie wieczoru)
I zaczęła się awantura, jak ja mu to mogłam zrobic…
(.)(.)
Ze dwa miesiące temu sąsiad nam polecił kupowanie lodu w torebkach. Że kosztuje to 3 zeta i że jest super. I powiem szczerze, że wydało nam się to fanaberią. Ale nie minęło wiele czasu i pojawiła się sytuacja gdy nie mieliśmy w lodówce lodu, a był na gwałt potrzebny. I Diabli kupił. I rzeczywiście jest to super wynalazek!! Kostki są duże, nie ma ryzyka, ze w napoju trafi się kawałek folii (jak robię w torebkach, to regularnie mi się to przydarza), albo że trzeba będzie walczyć z zamarzniętą gumową foremką. A dziś jak jechałam, to właśnie przywieźli nową partię do sklepu więc zrobiłam im foto na światłach 😀
A na ich stronie znalazłam info, że lód jest wytwarzany z wysokiej jakości wody! 🙂
