Big Brother po polsku (politic version)

Też to oglądacie?

Onet tv.

Ja nie mogę. Tak sobie patrzymy na te głowy w sejmie i myślimy, że nudną tę robotę mają i dobrze, że choć im płacą przyzwoicie a oni się normalnie w chłopców z Ferajny bawią! Organy śledcze mają swoje 5 minut (wszystko jak na filmie: są materiały z kamer, podsłuchy, ważniaki, media) a zastępca prokuratora chyba zaraz exploduje z ekscytacji sprawą na jaką czekał całe życie i teraz ją referuje na kilku tiwi kanałach… Mam nadzieję, że Dzióba nie będzie się musiała o tym na historii uczyć.

O wyborach nie będę dziś pisać. Na poprzednich mieliśmy awanturę w domu i koniec konców zagłowałam na ludzi Andre (i zresztą wcale to nie był najgorszy wybór) , ale tym razem chyba dla dobra małżeństwa ulegnę i postawię krzyżyk tam gdzie sobie Diabli wymyśli :/ Bo to nie warte żadnych zasad.

<><><><>

Ważne:

Dzióba dostała dziś rowerek od dziadków. Do pedałów nie sięga, ale i tak się jej podoba 🙂 Film próbuję wrzucić na wrzutę, ale narazie coś nie wchodzi. Zapodam więc później 🙂

Super sensitive baby

Dzióbasa jest na maxa kontaktowa. Tak się uśmiecha i jest absolutnie całkowiecie zaintresesowana resztą świata :0 Dziś w markecie zaczepiała inną dziewczynkę. Rozrywała swój sweterek, zrywała chustkę… A ta nic :[ Trzeba będzie ją chronić tak jak jej tatę, żeby nikt jej nie zranił 🙂

Czas jakiś temu podczas zwiedzania plantacji herbaty zrobili Diablemu wodę z mózgu. Generalnie od tamtej pory pijamy tylko Dilmaha. A w tiwi taka kusząca ta reklama Sagi z misiami a lodówkę… A my nie mamy jak przywieszać kartek! Te co mamy te nie magnesy tylko takie zawieszki które mają taśmy dzięki którym się trzymają metalu, ale żeby utrzymać coś to nie da rady. Więc kupiłam tę Sagę 🙂 Razem z misiem Julkiem. Oj, ależ była awantura. Podobno sama mam ją teraz wypić 🙂

<><><><>

Morał na dziś:

Czasami człowiek może mieć wrażenie, jaki to jesteś cwany; jak doskonale oszukał system; jak genialnie go rozpracował… I wtedy na 100% życie wymierzy solidnego kopniaka. Jedyne na co można wtedy liczyć, to że klaps będzie wyłącznie uszczerbkiem na honorze. Co zresztą wcale nie znaczy, że mniej boli… Także, jak coś idzie za łatwo warto pomyśleć, czy nie za bardzo przekombinowaliśmy :[

A rodzicom JEDNA wiewiórka zjadła z leszczyny WSZYSTKIE orzechy…

Diabli uparł się by próbować robić chrzciny w tym roku… To,że future chrzestny ma w tym czasie zdobywać Elbrus, większego znaczenia dla niego nie ma :[

Wogóle się jakiś taki działający zrobił. Wczoraj przybył do domu z kwiatkiem*, postanowił, że to ON wybierze nam miejsce na wakacje, a dziś pół poranka szukał wosku do włosów. Strasznie przy tym hałasował, ale leżałam w łóżku niewzruszona i lekko zaniepokojona. Po co mu wosk na włosach do fabryki? Aż w końcu mnie olśniło, że wczoraj był u fryzjerki i znów go źle obcięła i chyba jakoś chce sytuację ratować 🙂

*kiepska sprawa bo znowu róża. Tyle razy tłukłam, że moje ukochane kwiaty to piwonie ( i są to jedyne jakie mi się udają w ogródku – real foto) a słabość mam również do malw i łubianu, a ten nie może tego spamiętać i w okresie gdy kwitną ich nie dostaję. 😉 Ale tak wogóle to super, że przynosi jakiekolwiek:)

^^^^^^^^^^

Łucja nauczyła się robić nową minę. Do tej pory hitem był tzw.zając, który rozkładał na łopatki tych którzy mieli szansę go zobaczyć, a teraz mamy zmarszczone brwi i łypanie spod oka… Też rewelacja! 🙂 Trzeba pomyśleć by jakoś to nagrywać 🙂

Czipsowe problemy

Jakiś tydzień temu zamarzyły mi się chipsy solone.
W sklepie weszlam w (przez lata nie odwiedzany) dzial czipsów. Z solidnym zamiarem nie kupowania wiosennego szczypiorków i tworożku z cebulką.

I uległam …
Kupilam pieczonego ziemniaka….Oraz jakieś chipsy ryżowe bez tłuszczu.
Co za klęska! Obie paczki były całkowicie niezjadalne :[
A chcialam zwykle solone laysy!

Więc wczoraj kupiłam solone laysy 🙂 I niestety są obrzydliwe, czuć w nich olej i nie są wystarczająco chrupiące. Nie wiem co się porobiło z chipsami przez te lata, ale ci co teraz jadają solone czipsy powinni wiedzieć, że nie ma to nic wspólnego ze smakiem jaki miały kiedyś.

A może by tak Jukatan?? ;)

W przyszłym roku Wielkanoc wypada 23 marca. To bardzo wcześnie :/ Zanosi się na to, że nie damy rady zrobić chrzcin Dzióby w tym roku (planowane były na 9 września) – chyba, że w październiku, a wtedy będzie już chłodno. Wogole chyba zaczęła się jesień. Ma być ciepło jeszcze przez chwilę, w połowie przyszłego miesiąca, ale to chyba bardziej będzie ciepła jesień niż upalne lato. Przez chwilę więc kombinowałam, że może na Wielkanoc, ale skoro nie wypada w II połowie kwietnia, to też może być zimno :[

Jakby nie było w ramach walki z chłodem zlookałam wakacyjne oferty. Planowanie wakacji stało się dużo prostsze odkąd okazało się, że nasi sąsiedzi też wzięli kredyt wakacyjny. Czyli można. Najdoskonalsze były by wyspy greckie. Ciepło (wyjazd był by na początku października), łagodna kuchnia (coś co by może podeszło mini-smakoszce), blisko (więc nie za długi lot), cywilizacyjnie… Chociaż ostatnio skatowałam Diabla Meksykiem. Ale to za lat parę najwcześniej. :[ Wezmiemy dziadków, oni posiedzą z wnuczką na białej plaży a my  w tym czasie pojedziemy oglądać świątynie Majów, nurkowac w II co do wielkości rafie na świecie, itd ;). Chartery bezpośrednie, luksusowe hotele…. myślę, że już 5-letnia Łuczyna świetnie by się tam czuła! 🙂

////

Weekend dobrze – trochę poryliśmy w ogródku (next weekend cd), pojechaliśmy na działkę po jeżyny (niewypał, wogóle nie uwzględniłam, że leśne jeżyny to takie micro nasionka, których nie ma co zbierać), daliśmy szansę pocieszyć się dziadkom wnuczką (i tym samym odciązyliśmy siebie w pasjonującym zajęciu niekończonego prowadzenia jej za rękę) i  byliśmy na takim show organizowanym przez Instytut Pampers.

Pokaz miał uświadomić rodzicom, jakim wielkim wyzwaniem jest dla dziecka świat. Były wielkie meble, szumy jakie czuje dziecko w brzuchu i masa rodziców z dziećmi (takimi do półtora roku). Dużo tego na świecie 🙂

Jedna rzecz była na max zabawna. Diabli wchodził na gigantyczne krzesłko do karmienia by potrzymać w ręku wielki kubek* i robił to identycznie jak Dzióba! 🙂

*niestety siadła bateria w aparacie, zaraz po pierwszej atrakcji jaką było huge łóżeczko

Czerwone korale

Diabli wrócił ze szkolenia w Szczawnicy. Jako "gościniec" przywiózł korale. Czerwone. Najpierw się siłował, że to dla Łucji, ale w końcu przyznał je mi 🙂

Chociaż Łuczywo je dziś zarekwirowało…Może uda mi się jej je wyrwać, przed osiemnastką… Movie z tańca w czerwonych "busach" (niestety trzeba patrzeć bokiem :/ na wrzucie 🙂

I czy ta początkująca dancing queen uwierzy, że jej matka kiedyś w klubie Hungry Duck w Moskwie gibała się na rurze? ;P I jeden młody i przystojny co przyjechał na własnym motorze z limuzyna pełną ochrony powiedział, że jestem Kłassnaja? :))) A ja spękałam i nie pojechałam na przejażdżkę… Miałam bym teraz dom z fosą pełną krokodyli i alpiejskuju gorku… A mam czerwone korale (krasnyje busy) kupione u górala :)) Ładne nie?? :)) Chyba dobry deal 😀

***

I pozostając w klimatach muzycznych dwa linki. Znalazłam słowa do jednej spanish piosenki. Bardzo mi się kiedyś podobała. I okazuje się, że jest na Youtube. Kawałek śpiewa Rosana i nazywa się Si tu no estas aqui. Cały czas uważam,że jest świetny. I przy okazji trafiłam na inną fajną piosenka o tęsknieniu w listopadzie.

these new camaros are so cool!!!

"Jest jest jedna fajna scena w nowych transformersach jak podjeżdźa do pary głównych bohaterów najnowszy model Chevroleta Camaro w żółtym kolorze i jest chwila muzyczki z Kill Billa…." Ten model: http://www.youtube.com/watch?v=zo5y4hcvdD0

^^^^^

"..suchy chrzęst jabłka…"

Iwan Bunin-Opowiadanie Antonówki

Zaczął się sezon na jabłka. Pamiętam jak dawno temu na kursach hiszpańskiego w Madrycie zapytano nas jakie owoce są najpopularniejsze w naszych krajach. No więc u nas są jabłka. Myślę, że każdy w Polsce potrafi patrzeć na jabłko określić jaki będzie miało smak, na ile będzie soczyste a na ile twarde. I jak zaczyna się jesień z metrów skrzynek każdy umie wybrać te które lubi najbardziej. To zresztą ciekawe bo parę lat później poznałam Anglika, który mówił, że w Polsce wszystkie jabłka są jednakowe i są za miękkie… On kupował tylko te zielone z importu :/

I inne wspomnienie to kiedy na Sri Lance dowiedzieliśmy się, że oni maja naście odmian bananów i twierdzą, że każde jest inne. Różnią się smakiem, kolorem i wielkością. Jedne są do gotowania, inne na podróż, bo później ciemnieją. A jak dla nas wszystkie smakowały identycznie.

A my mamy te nasze jabłka. Wczoraj kupiłam Antonówki. Są twardsze niż papierówki i mają takie mało okrągłe kształty. Też są cierpkie, ale dużo twardsze. Soczyste i trochę kwaskowate. Używało się ich jako dodatku do kapusty, albo do pieczonej kaczki, która dzięki nim nabierała przewybornego smaku. W wielu domach antonówki traktowano jako surowiec do szarlotek, albo podawano je pieczone, posypane cukrem pudrem z dodatkiem aromatu, np. waniliowego, jako deser.

antonowka

Po przeglądzie

Byłyśmy z Łu na kontroli po roku. Właściwie to dalej nic nie wiadomo. Pan doktor chciał osłuchać, to ta mu ryknęła w słuchawki (mam nadzieję, że jego słuch to jakoś wytrzymał), położona na wadze w tych rykowych spazmach nie dała się zważyć (waga pokazywała przedział od 8100 do 8500 – co zresztą i tak za mało), więc wzrostu nawet nie próbowaliliśmy mierzyć. Wizytę zakończył dok słowami: Ogólnie robi wrażenie zdrowej i silnej. :/

Babcia Lutka na relację z wizyty westchnęła tylko: A takim była grzecznym dzieckiem do pół roku

A i jeszcze dok powiedział: Niech je jak lubi, proszę odżałować ubrania i podłogi- wychowaniem zajmą się Państwo później. Zresztą podobnie powiedział o ssaniu palców (jak zacznie więcej kojarzyć). I bardzo to dobra diagnoza, bo obie rzeczy to jest coś co próbowałam przepchnąć na szerokim forum rodzinnym już od dawna. Ostatnio np.jemy sobie we dwie. Na jednym talerzu na ławie jest moje jedzenie, na drugim jej (to samo, czyli np.wczoraj kurczak w potrawce z ryżem). Ona je palcami, po jedzeniu trzeba odkurzyć i przebrać dziecko. Łucja je na stojąco i je chwilę dłużej niż ja. Ale je! I robi przy tym to swoje "mniam-niam" 🙂

<_><_>

Obejrzałam na Ale kino rewelacyjny film. Zdecydowanie najbardziej erotyczny z tych jakie zdarzyło mi się oglądać. Zaskakujący, trzymający w napięciu, prawdziwy i w gruncie rzeczy pozytywny. I polecam! Kino francuskie :

Z MOICH UST (Sur Mes Levres)
thriller, Francja, 2001, 115 min; choć gra tam nielubiany przeze mnie za bardzo Vincent Cassel, to film jest naprawdę genialny!!!!

""Z moich ust", thriller z mocnym podtekstem seksualnym, to film uzdolnionego francuskiego reżysera JACQUESA AUDIARDA. Film ten okazał się największym jak dotąd sukcesem twórcy – zdobył Baftę, osiem Cezarów i Srebrnego Niedźwiedzia za muzykę. Twórcy odebrali statuetki za najlepszy scenariusz i dźwięk, a Emmanuelle Devos – odtwórczyni roli niedosłyszącej Carli – pokonała w wyścigu po statuetkę faworyzowaną po "Amelii" Audrey Tautou. "

Rodzina dłubaczy

Dziś na spacerze znalazłyśmy orzechy laskowe pod leszczyną. Potem znalazłam poręcznego kamulca i rozłupałam. Pełne! I dojrzałe 🙂 Dzióba wszamała swoją część. Też smakowało. I nie dziwne – pochodzi z rodziny dłubaczy. W mojej pasji pożerania słonecznika i uzależnienia od młodych orzechów włoskich byłam zawsze odosobniona, aż pewnego razu poznałam Diabla i okazało się, że on też jest dłubo-addicted… Do tego stopnia, że potrafimy się pokłócić o sposób odkładania pestek ze słonecznika 🙂 – Diabli zbiera do ręki i wrzuca mi do kubka z herbatą (on uważa, że ja już jej nie piję) a ja układam na środku "pestkowej palety". Więc genetycznie rzecz biorąc NASZA córka wyjścia nie miała! 🙂

I właśnie ruszył sezon na orzechy… Yaaami… 🙂

<><><>

W sobotę u sąsiadów okryłam u Łuczywa 4 ząb – prawa jedynka (góra). A dziś w kąpieli dostrzegłam lewą górną dwójkę… Uff… to już 5 ząb! I trzy wychodzą naraz! Może stąd to wyjątkowe niejadztwo i marudzenie?

W sobotę wyszła też jeszcze jedna sprawa. Sąsiedzi płacą za przedszkole synka duuużo kasy (qrcze nie  wiedziałam,że aż tyle to kosztuje :/ i chcą go wysłać do szkoły z wykładowym angielskim gdzie czesne kosztuje minimalnie więcej ("bo to już żadna różnica, a język to podstawa"). I potem tak żeśmy sobie gadali we dwójkę w nocy i zgodnie ustaliliśmy, że nie chcemy, żeby Dzióba chodziła do takiej szkoły. Chcemy, żeby świetnie mówiała przede wszystkim po polsku. I tego języka ma się nauczyć najpierw.

Języka Reja i Kochanowskiego 😉 

Poza tym poco tak ją już od 7 roku obciążać? Dobrze, że oboje się w tym zgadzamy.

Siedem cudów Polski

Rzepa robi ranking siedmiu cudów Polski. Zgłoszenia trzeba nadsyłać do końca sierpnia (na ich www).Nienajlepiej jest ułożony ten formularz, bo można jednorazowo zgłosić tylko 1 miejsce, ale myślę, że warto go jednak wypełnić! Ze zgłoszonych miejsc zostanie wybranych 20 i z tych wybierze się siedem. Napewno niezwykła jest:

  1. Wieliczka – mikroklimat + najdłużej działające przedsiębiorstwo na świecie, sól wydobywa się tam od 700 lat.
  2. kanał Elbląski – statek z turystami, który sunie po łące, mokradłach, wśród trzcin i sitowia. Mechanizm oddany do użytku w 1860 jest jedynym takim rozwiązaniem na świecie!
  3. zamek w Malborku – największa gotycka twierdza w Europie, siedziba wielkich mistrzów krzyżackich…
  4. starówka w Zamościu (dużo osób głosuje też na toruńską, ale ja do niej nie mam szczęścia – co jestem w Toruniu, to jest na maxa rozkopana)
  5. podziemia kredowe w Chełmie- w zasadzie rzut beretem od Zamościa, podziemne korytarze na których straszy!
  6. Licheń – niezależnie od wiary trzeba pochylić czoło nad wizją.
  7. Hala Ludowa we Wrocku– nie byłam, ale na zdjęciach robi wrażenie + największa budowla żelbetonowa na świecie!
Nie zagłosowałabym na nic z Krakowa, a to dlatego, że wogóle nie znam tego miasta ani na PKiN w Wawie, bo uważam go za budowlę wtórną (chociaż jest postrzegana na największą atrakcję stolicy którą to niektórzy próbują zastąpić muzeum Powstania tudzież Biblioteką UW). Nie oddałabym głosu również na osadę w Biskupinie (bo uważam to za żenującą cepelię, która utrzymuje się dzięki wycieczkom szkolnym) i siedzibę BRE Banku w Bydgoszczy (bo choć ładny to komercja).
Z Trójmiasta warto by natomiast wybrać też molo i Bazylikę Mariacką (największy w Europie kościół z cegły)!


<><><>
Kino jest kobietą

Fellini:

"Katolicki rytuał działa stymulująco, daje przyjemność łamania reguł, naruszania zakazów, które wprowadza. Zawdzięczam mu moją łobuzerską skłonność do buntu"
Pociągały go kobiety grube: "Myślę,że kobieta lubiąca jeść musi też lubić uprawiać miłość".

Czy można podnieść wiadro siedząc w nim?

(to jeden z dylematów jakie przeżywa Łucziw… aktualnie dotyczy on czy można zerwać kaptur i nie urwać głowy, ale w gruncie rzeczy to to samo…)

<><><>

Wczoraj mieliśmy kolejny dzień z miss Tamarą. Dół aż lśni. Diabli chodzi od rana i się zachwyca. Wyprasowała też górę prania i muszę się zgodzić z moim bratem, że robi to świetnie. Łuczywo ją uwielbia i podczas mycia podłogi wiernie jej towarzyszyło, a przy prasowaniu stało przy desce obejmując jej nogę.

Kluska umie też zgrzytać swoimi trzema zębami, co bardzo zafrasowało babcię Lucię: Dlaczego ona lubi takie niewyszukane rozrywki?

Dziś czeka nas budżetowanie i może wyprawa do kina. Ja pewnie przerzucę trochę zaległej prasy – lubię takie rodzinne weekendy bez napinki! 🙂

<><><>

A rano tato pojechał wymienić opony (długie dzieje, dlaczego dopiero teraz pod koniec lata)… Fota z cyklu: "tęsnić"… 🙂