Andrzejki z motylem z wąsami…

Diabli kupił mi książkę. Robił zakupy w Merlinie i tradycyjnie wybrał dla siebie dwie knigi o coachingu (one w najlepszym przypadku zasilą rosnący słupek literatury koło kibelka), kolejną książkę Clarksona ("Motoświat" czy coś w tym stylu)- czyli coś co rzeczywiście czyta oraz coś dla mnie…

  • Justku wybierz sobie książkę, to Ci zamówię.
  • Teraz nie mogę. Za pół godziny coś wybiorę.
  • Ale ja już chciałem złożyć zamówienie.
  • To nic mi nie zamawiaj.
  • Zamówię Ci taką: […]-następnie zacytował mi streszczenia dwóch poradników i dwóch romansideł.
  • Nie kochanie, nie zamawiaj mi. Nie chcę takich książęk.
  • Wogóle nie dbasz o swój rozwój. Dobra zamówię Ci tę: Urzekająca historia miłosna, pasjonująca intryga kryminalna oraz kunsztowna opowieść o życiu artystów w szesnastowiecznym Stambule. Ma same pozytywne opinie!

I zamówił. Jak przyszła paczka to się okazało, że moja książka ma 600 stron!

  • Zając, kiedy ja to przeczytam?!
  • Jak będziesz w szpitalu rodzić.

Proszę jaki zopobiegliwy…

Nazywam się czerwień (okładka miękka)

<><><>

Tegoroczne Andrzejki zapowiadają się raczej statecznie. Lać wosku Dzióbie nie będziemy bo będzie pchać paluchy, a z wróżbą z butami zaczekamy na jej siostrę… Czyli dopiero za rok wyjaśni się, która pierwsza za mąż wyjdzie 🙂

Natomiast z katastrof domowych zaczęły się skoki narciarskie… Nienawidzę sportów zimowych!!!! A Diabli siedzi i patrzy urzeczony w szkiełko… Kamera z góry pokazała znajome wąsy, więc pytam:

  • To Małysz? On nie może coś zrobić z tymi wąsami?
  • Coś Ty! To jest nasz motyl z wąsami!

No fakt. Zapomniałam.

Vivat Mati!

🙂 Dziś o 9:40 mojemu ex urodziło się drugie dziecko. Tym razem dziewczynka – Matylda. Jak to napisał dumny tato: 12 punktów na 10 możliwych.

Obu paniom wielkie gratulacje! 😀 Jak to mawia babcia Diabla: Szczęśliwe matki, które mają córki. Imię Matylda jest fantastyczne.

Message do mamy:

Aga, jeśli najdzie Was ochota na trzecie dziecko i znowu będzie taki ponad 4-kg kolos, to nie waż się rodzić siłami natury! 🙂 Niech mąż da na cesarkę (stać go) i nie męcz się po raz kolejny! 🙂

Powodzenia i szczęścia! 🙂

Pierwsza krew

Stało się… 21-letni kot Tina explodował przy setnej próbie podnoszenia go za skórę na plecach i drapnął Łuczywo. Resztka pazurów zadała 2 nacięcia… Jedno ma minimetr, drugie półtora. Oba są płytkie. Kluska najpierw się zdumiała, a chwilę później rykneła. Pół godziny później na nowo spróbowała podnosić kocicę… 🙂 Bo ona tak z miłości robi! 😀

<><>

Nieoczekiwanie przed Świętami, jako skutek uboczny dodatkowych zleceń, doczekaliśmy się lekkiej górki finansowej. Jakto górka jest za mała by zaspokoić wszystkie potrzeby, ale jednocześnie jest i chyba zamiast zasilać debety na kontach wydamy ją na coś bieżącego. I oczywiście na co jest powodem do sporów 🙂 Diabli chce pojechać moim autem na przegląd. Ale ja uważam, że to bez sensu, bo skoro przegląd miał być zrobiony w lipcu, to zaczekajmy do kolejnego lipca i zrobimy regularny po dwóch latach (ustawowy, a nie sugerowany przez salon). Ewentualnie mogę się zgodzić na wymianę oleju. Ale marzą mi się nowe kozaki… Właściwie to mam jedne lecz są na sporym obcasie, więc do chodzenia z brzuchem się nie nadają :/ No i przydały by się takie oficerki :)) Zresztą wogóle z butami krucho. Diablemu też przydały by się nowe do fabryki. No i tak się siłujemy od kilku dni.

HOT LINE

Udało mi się w końcu namówić Diabla do zapisania się do naszej-klasy… 🙂 Jego awatar to jego fota z Dzióbą. W galerii jedna fota: też on z Dzióbą. Pyta się: czy ja mogę występować jako samotny z córką?

NIE!!! Zaproponowałam, że dołączę go do swoich znajomych, to też się nie zgodził :/ Więc pytam dlaczego nie??? A on na to, że nie byliśmy nigdy w jednej klasie… Ale wsiąkł 🙂 Siedzi w tym od wczoraj…

****

Doszliśmy w naszych telefonicznych zadaniach do dzwonienia na różne numery premium, czyli infolinie (dzwoniłam do wróżki i na tarota) i landrynki 😉 Miałam do wyboru gorące mamuśki czekające na swoich misiaczków, niegrzeczne małolaty, które czekają na klapsa oraz naprawdę ostre laski… 🙂

Wybrałam te trzecie. Czekając na połączenie z konkretną osobą (a licznik już bije) szybkie audiotele kim mam być? Pomyłka do administracji; szukająca Bogdana czy nieśmiały nastolatek? Wybieram to trzecie (bo wymaga najmniej zaangażowania 🙂 przełączam na głośnik i otwieram sobie na kompie plik o Mikołajkach (bo to jedno z miejsc gdzie warto być w styczniu!). Próbuję się wyłączyć…

  • Halo? Halo? Jesteś??… Ależ jesteś nieśmiały… Nic nie powiesz? Co robisz? […] konika?..

Rzut oka na licznik: jeszcze 20 sek tego bełkotu… Beznadziejną robotę mają te dziewczyny.

Diabli też dziś dzwonił na 0700… Tyle, że z pracy :/ Kazał jej opisać wszystkie włosy na jej ciele… Aha, powiedział, że ma lat 20 i na imię Rafał.

Ale zanosi się na to, że dziś skończymy. Huuurraa!!!  🙂

Czy na Święta będzie Kevin?

Podsłuchane w sklepie (on i ona robią zakupy):

  • Co Ty nie kupuj w groszki! Wiesz kto nosi groszki!???… SINGLE!!!

<><><>

Expo niestety nie we Wrocku. Już tak sobie myślałam, że jak im się uda to przenoszę się na Śląsk. Bo tam dzieje się wszystko! Ale jeśli mogę coś kwaknąć na na stanowisku Maroka były dziewczyny zapierające dech w piersiach, parę egzotycznych piękności było też w dziale koreańskim, a u nas raptem jedną zauważyłam. Za to pełno facetów po 40-stce owiniętych flagą solidarność.

<><>

Na forum wyszedł rewelacyjny topik 🙂 O tym, czy potrzeba luksusu rośnie wraz w wiekiem. Opinię innych pominę, bo wyszło kilka różnych (i czasem zabawnych) poglądów, ale mogę powiedzieć jak to jest u mnie. Napewno łatwo się do dobrego przyzwyczaić i ogolnie sie zgadzam, że z roku na rok człowiek coraz bardziej wygodnicki. Ale sa rzeczy, ktore kiedys byly koniecznoscia, a teraz mysle odbieram je w kategoriach np.wakacyjnego survivalu. Np.spanie w namiocie. Taki mamy plan, ze jak dziewczyny beda miec po 4,6 lat pojedziemy na wakacje (tak klasycznie) na Costa Brava i bedziemy sypiac na kempingach… W namiocie… I myślę, że będzie super. 🙂

Chociaż może być trudno co rok to powtarzać.

Kiedyś gadaliśmy z moimi rodzicami o biurach podróży. My z Diablim oczywiście jesteśmy fanami niemieckich tour operatorów z wylotami na wycieczkę z zagranicznych portów. A ulubione biuro mojego brata to Annapura, która zawsze ma jakąś górkę w programie. I Mały tak mówi:

  • To naprawdę świetne biuro. Oni zawsze tak to organizują, że jest się bliżej ludzi. Podróżuje się lokalną komunikacją, a nie hermetycznymi mikrobusami; noclegi się spędza często w mieszkaniach prywatnych… Np. jak się jedzie do Iraku to mieszka się z iracką rodziną…

Spojrzałam wtedy na Lutkę (moją mamę)… I Lutka była wyraźnie zniesmaczona taką wizją urlopu. To dość zabawne, bo ja jej też nie wyobrażam sobie w takich warunkach. To były by chyba najgorsze jej wakacje  gdyby Mały wyciągnął rodziców ze sobą na urlop… 🙂

A Irak mi się dzisiaj śnił. Przepiękna pustynia pomiędzy górami. I dymiące szyby w oddali. Tak sobie myślę, że kiedyś zanim je poustawiali musiało tam być wspaniale.

Wszystkie serwisy informacyjne podają to samo…

takie weekendy, kiedy się dużo naplanuje i wychodzi z tego wielkie nic. Taki właśnie był ten. Za bardzo nie wiem jak wypełnilśmy ostatnie dwa dni, ale był piątek i już jest poniedziałek:[ Aaaa, w niedzielę rano stawił się mój brat, który chciał się zobaczyć z Łucją "bo ona jest świetnym antydepresantem" 🙂

Ale zaplanowane było dużo więcej:

  1. Nie stawiłam się na forumowe spotkanie. Teoretycznie miałam robić tekst o porodówkach, ale ledwo go ruszyłam.
  2. Mieliśmy pójść z babcią Diabla na cmentarz, ale wykorzystałam stan błogosławiony i zasłoniłam się pogodą. No, nie chciało mi się wychodzić z domu :/
  3. Ponieważ Diabli będzie out (przez całe dwa weekendy grudnia!) mieliśmy zacząć robić zakupy prezentowe na Święta. Ale qpa jak wyżej.
  4. Wielkie porządki, kupno lampy do małej łazienki (3 tygodnie temu spadła na podłogę, więc jest w niej ciemno)- j.w.
  5. Francowate telefony w ramach testowania kart telefonicznych – nie były wykonywane, więc nie będąc nawet w połowie zadań musimy je wykonać przez najbliższe 3 dni…

Ale za to wpadliśmy na chwilę na parapetówę do brata ciotecznego Diabliczka. Jak się dowiedział, że mamy mieć kolejną dziewczynkę i najprawdopodobniej będzie to baran (czyli tak jak on) zaczął nas prooosić byśmy uczynili go chrzestnym… I ponieważ zadeklarował, że na komunię będzie komp a na 18-stkę auto, jego kandytatura została przyjęta! 🙂

Tekstem wieczoru były opowieści o tym co można robić przez pierwsze półtorej godziny w pracy… "Nie oszukujmy się: wszystkie serwisy informacyjne podają to samo! Co robić potem!? Czytać o marynatach?!? " 🙂

Przyszli

Miałam taką cichą nadzieję, że w tej ciąży nie będzie skurczów łydek w nocy… Ale już są:( Miesiąc później niż z Łuczywem, ale dzis w nocy był pierwszy… Buuu…. Obrzydliwość :{

<><><>

Byłam dziś rano w fabryce. Jeżdże tam raz w tygodniu uczyć języka Puszkina. To dobra firma, chociaż uczniowie nie płacą za lektoraty, bo finansuje je im firma (więc z frekwencją bywa krucho i bardzo często z 15 osobowej ekipy na zajęcia daję radę przygonić jedną osobę, jeśli wogóle). Tym niemniej jednak praca jest fajna, a moich uczniów lubię i nawet gdyby mi płacili mniej też chciałabym tam jeździć.  Zajęcia mamy w sali konferencyjnej. Jeśli jest zebranie to rozsiadam się w pokoju tego, którego akurat nie ma (bo ma szkolenie, urlop, delegację lub będzie później).

Dziś jak weszłam patrzę, że Magda idzie z kanapkami. Magdy są dwie. Obie to fajne i atrakcyjne dziewczyny. Jedna jest asystenką kadrowcem (akurat jest w Tajlandii – dostała takiego bonusa,  miała wybrać dowolne miejsce na świecie na urlop dla całej rodziny- czyli ona, mąż i 2,5 letnia córeczka) a druga jest asystenką -asystenką.  Młodsza Magda robi świetne kanapki i ciągle się odchudza (nie bardzo wiem z czego). Ją właśnie spotkałam:

  • Ooo, jest zebranie?
  • Tak
  • U Alexa wolne?
  • Wolne
  • To tam się rozkładam.

Alex to szef. Ma duży pokój, w którym jest stolik i krzesła. Czasami coś sobie od niego pożyczam. Kiedyś wzięłam ołówek z napisem Sheraton Moscow, który zapomniałam po zajęciach odłożyć i przez miesiąc kombinowałam jak mu go oddać. A dziś potrzebowałam zegarek. Komórka została w aucie a głupio nie wiedzieć ile z lekcji jeszcze zostało i jakto rozplanować. Na biurku zegarków full, ale żaden nie działał :/ Za to na środku leżał gruuby katalog Apart Brylanty, który otrzymali wszyscy subskrybujący Business Harvard Review. W oczekiwaniu na uczniów (cały jeden się stawił) dokładnie go przekartkowałam wraz z zeszycikiem – cennikiem, czyli micro wkładką na końcu. Btw. sądzę, że żona Alexa dostanie odlotowy prezent w tym roku pod choinkę! 🙂

No i tak oglądałam i oglądałam… Brylanty z perłami budzą dreszczyk, ale hitem chyba będą szmaragdy (z brylantami oczywiście)… Ceny różniaste. Są i kolie za 27 i 45, ale są też powalające pierścionki za 3-4… …Dobra, w tym roku wiem, że nie ma szans, w przyszłym też nie liczyłabym na cud, ale TAK, TAK chce dostawać takie prezenty pod choinkę! 😀 Diabli ma super gust i napewno wybrałby dobrze 😉 A ja bym mogła otworzyć małe pudełeczko i powiedzieć: "Och kochanie… Śliczne!" :)))

Eryk Prydz- new version

Nowe wykonanie Eryka Prydza (oczywiście w getrach) można obejrzeć tu (niestety bokiem, ale tak to bywa z wrzutą :/)

I dwa forumowe wynalazki.

1. Ponieważ jest jakiś nowy konflikt na forum zaczęłam szukać w starych topikach jego genezy. Źródła sporu nie znalazłam, więc nie wiem o co chodzi, ale trafiłam na fajny temat. Już coś tam kwaknełam, ale ponieważ to ważne napiszę też o tym tu. Chodzi o to, że są mamy, które podają sierpniakom alkoholol. Nie mówimy o rozpijaniu, ale raczej takie sporadyczne łyki na spróbowanie.

Moja story: Jak Klucha miała urodziny, to ciocia Diabla wzięła jej rączkę i wsadziła do kieliszka z szampanem, żeby i dziecko się napiło. No i ja tę rączkę błyskawicznie wytarłam.
Mój wniosek: Jak chce poić alko, to niech wydebi od swojego syna by jej sprawil wnuka, a ja mojej malej nie pozwalam.

Ja sama jestem niealkoholowa i moze dlatego taka mocna reakcja. To zresztą nie do końca zaleta. Hiszpanie maja takie słowo: romperfiesta (czyli niszczący imprezy), na określenie typu jakim jestem :-[ Sądzę, że znacie takie osoby: siedzą trzeźwe do końca balangi i tylko patrzą kto się bardziej upił… A już w połowie imprezy zaczynają ciągnąć tego super zabawowego gościa z którym przyszły, żeby iść do domu… Na swoje usprawiedliwienie dodam, że ja poprostu jestem bardziej typem klubowym, a imprezy w domu a i owszem, ale w wersji gadanej. I że nie lubię zabaw do rana, wolę jak finał przebiega koło 1-szej, drugiej max.

Ale wracając do tematu. Pisalam (a właściwie robiłam przygotowanie do tematu) kiedys o zapobieganiu alkoholizmu u dzieci i trafilam na fundacje, ktora sie tym zajmuje. Jak to fundacja przegiecie bylo w II-gą strone, ale np. jej zalozyciele uwazali, ze by uniknac alkoholizmu nalezy nie pokazywac dziecku alkoholu jako elementu dobrej zabawy, oraz ze nie wolno podawac szampanow dla dzieci na kinderparty, tudzież napojow gazowanych w kieliszkach do alkoholi. Itd.

Aha, pisali tez ze pierwsze piwo nastolatek wypija na ogol z rodzicami, bo ci uwazaja, ze to jest bezpieczne i lepsze, by pierwszy raz dziecko upilo sie w domu, ale w rzeczy samej jest to niedopuszczalne i dziecko koduje alkohol jako inicjacje w doroslosc. A z tezą, że alkohol i dorosłość nie mają ze sobą nic wspólnego myślę, że się wszyscy zgadzamy.

2. Wiedziałam, że Łuczywo jest genialna, ale w końcu jest na to dowód! 😀 Pytanie na forum dotyczyło ile klocków potrafią ustawić jeden na drugim. Jak wysoką wieżę budują? (-bo to ponoć o czymś świadczy). I są dzieciaki co budują czteroklockową wieżę, jest jedno któremu się udało 6 postawić… A Kluska buduje wieżę z 9-ciu! Coprawda nie klocków, bo tych nie posiada, ale buduje z puszek z kocim jedzeniem 🙂 Może to trochę łatwiej, bo puszki mają takie ograniczniki, ale nikt jej tego nie uczył! Sama otwiera szufladę i buduje. W zasięgu jej małych łapek jest też szuflada z jej gadżetami skąd regularnie wyciąga pompkę do laktatora i chodzi z nią po domu. Co ktoś przyjdzie to patrzy na nas podejrzliwie, co to za "zabawka"…
Wogóle dziewczyna jest pracowita i pełna zapału. Teraz np. przekłada pranie… Po kim ona taka dokładna?! 🙂

Biały Masaj

Udało mi się niedawno obejrzeć w końcu powtórkę powtórek filmu "Biała Masajka". To btw. ciekawy problem, że młódź z dostatniej Europy ucieka w dzikie kraje by szukać tam prawdziwego życia, prawdziwych wrażen i prawdziwej miłości (ostatnio czytałam też art o młodej holenderce-zresztą bardzo atrakcyjnej, która od 5-ciu lat walczy w Kolumbii w oddziałach partyzantki a rodzina robi wszystko by ją spowrotem ściągnąć na stary kontynent). Ale nie będę teraz się nad tym rozwodzić… Film Biała Masajka to, oparte na faktach, losy młodej szwajcarki, która wybiera życie u boku masaja w głębi afrykańskiego buszu. Związek jest trudny, ale jego owocem jest dziewczynka. Itd. Jakby nie było ten masaj ma jeden problem nie można mu zwrócić uwagi, bo się obraża. No i Diabli awansował na Masaja.

masajowo

<><>

Mała Janka wywołała lawinę wspomnień. Jak przywieźliśmy Łuczywiastą ze szpitala do domu,  wniosłam ją na górę i położyłam na materac w naszej sypialni… A Kluska dostała czkawki. No i ja się załamałam. Co się robi jak dziecko ma czkawkę? Potem było jeszcze gorzej ;0 A najgorsze były te meile z gratulacjami. Mama Bronki napisała: Pozdrawiam, gratuluję i zazdroszczę. A ja sobie myślałam czego? Przecież to kataklizm. A potem im dalej od tych pierwszych dni tym z większym rozrzewnieniem się je wspomina. Ma rację Diabli, że przez I-szy rok dziecka należy filmować nie je, a rodziców! Bo to się zapomina jaki człowiek był nieporadny i przejęty 😀

<><><>

Pampleluna założyła na forum topik o proporcjach dzieci:

Zmierzyłam dziś prezesa i jego nogi to zaledwie 1/3 całości
wielmożnej postaci…[…]Wasze
też takie niewymiarowe? 1/3 to też głowa (!!!)

Zdecydowanie tak! 😀

Ale zato jest taka mądrala, że to jest coś niesamowitego! Dziś pomagała mi wybierać papier do pakowania prezentów. Chyba nigdy tak się nie mogłam doczekać Świąt jak w tym roku. Co robię zakupy to dokupuję kolejne bombki i papiery 🙂 Niedługo trzeba będzie zacząć chować przed Diablem, bo on tego nie zrozumie :/ Już się dopytywał, po co nam tyle papierów i co ja chcę w nie pakować… (a może ja jego zapakuję! 😉

Pogoda w Wenezueli

Testujemy teraz takie karty telefoniczne. Taka fucha. Za wiele nie mogę powiedzieć, bo podpisaliśmy lojalkę poufności… Ale z grubsza chodzi o to, ze musimy wykonac ileś tam różnych połączeń. I wczoraj trafiliśmy na zadanie, kiedy mieliśmy dzwonić za granicę do pewnej strefy i rozmowy miały trwać kolejno 30, 50 i 70 sek 😉

Ponieważ wykonuje to Diabli, pyta się mnie:

  • Gdzie dzwonić? Mamy do wyboru Wyspy Dziewicze, Alaskę, Nową Zelandię, Emiraty… Dobra dzwonię do Wenezueli.

(i zadzwonił do Ambasady)

  • Dobry wieczór. Mam takie pytanie, bo do nas tu różne opinie docierają i chciałem się dowiedzieć bezpośrednio. Chcemy z żoną i z córką jechać na wakacje…
  • Proszę poczekać ja pana przełączę.

(Diabli rzut oka na stoper odpalony koło klawiatury. Trwa przełączanie. Do konsula?)

  • Tak słucham
  • Dzień dobry, ja chciałem się dowiedzieć jak tam u Państwa o tej porze roku jest?
  • Chodzi panu o pogodę?
  • Tak
  • Proszę pana, tu jest cały rok 30 stopni!
  • Dziękuję. Do widzenia!

70 sek 🙂 Także jak ktoś chce jechać, to pogoda jest doskonała w Ameryce Południowej! 🙂

<><><>

Mam zaraz spotkanie fabryczne. Wysłałam im moją ofertę 3 miesiące temu i w piątek się odezwali. Także zaraz jadę… Gul stresu w brzuchu… Idę się szykować! 😀

btw. Wenezula: