Miałam kiedyś znajomą z bardzo duuużym biustem. Bardzo zresztą w porządku osoba. Miała narzeczonego Irlandczyka, który robił doktorat, dobrze gotowała i teraz pewnie zajmuje się gromadką ich dzieci na przedmieściach Dublina, jako żona sądzę już profesora. Mieszkałyśmy razem przez pół roku w jednym pokoju w akademiku. No trochę mniej niż pół roku. Pamiętam, że stałyśmy kiedyś razem na przystanku autobusowym i do autobusu biegła babka w bliżej nieokreślonym wieku. Rzecz się działa w Moskwie, więc nie było szans, że kierowca kurtuazyjnie zaczeka. I tak biegnie z tymi siatami… W pewnej chwili podniosła ręce i siatki zsunęły się na nadgarstki a ona uwolnionymi dłońmi złapała się biust i od razu zaczęła szybciej biec… I ta koleżanka do mnie mówi:
-
Wiesz czasem jak mnie nikt nie widzi i się śpieszę też tak robię. Np. jak idę po schodach. Jest dużo łatwiej…
W tej historii chodzi o coś co ma się czasem na ciele extra. Np. duży brzuch z dzidzią w środku. Niby ok, niby nie przeszkadza, ale czasem go czuć. I to w takich dziwnych sytuacjach. W ciąży z Łuczywem np.tompnęło mnie, że nie sposób wyjść z basenu tak wybiajając się, zginając nogi i wyskakując na brzeg. A teraz zauważam, że trudno zakłada się buty zimowe i kozaki.
Opowiadałam tę historię Diablemu i mówię:
- Wiesz nie rozumiem, jak faceci mogą mieć taki brzuch.
- Ja taki mam.
- Nie, Ty takiego nie masz. Przecież jeśli nie radzą sobie ze zrzuceniem tego na siłce powinni to sobie odessać.
- Ooo, ja chcę iść na to.
- Ale Ty nie masz brzucha!
- A to po bokach to co?
- To wałeczki miłości. Uwielbiam je 🙂
<><>><<><>
Korzystając z bonów fabrycznych Diabla koniec roku upłynął nam na kupowaniu rzeczy do domu. Za wiele tego nie było, ale coś tam doszło. Nowy czajnik- identyczny jak poprzedni, który zaczął przeciekać, nowa bateria do małej łazienki, bo Diablemu nie podobała się poprzednia i nowy plafon do biało-zielonej łazienki… No i z tym plafonem, to trochę nie wyszło W sklepie spodobał mi się taki kremowy:
-
Choć go weźmiemy.
-
Ale miał być biały plafon.
-
To przewiesimy ten z drugiej łazienki, a na jego miejsce wstawimy ten! W końcu tamta łazienka jest biało-żółta, więc taki kremowy plafon będzie pasować.
Tak też zrobiliśmy. I nowa lampa to klęska. Zdjęta biała cały czas jest nie przykręcona (więc w zielonej łazience stale panują egipskie ciemności), a kremowa już przykręcona daje na maxa żółte światło. Niebieskie ręczniki są zielone, biały krem jest żółty, podobnie jak biały do niedawna sedes. Lutka powiedziała: Wymieńcie, ale Diabli gdzieś posiał dowód zakupu… Więc zanosi się na to, że tak już zostanie :[




