Szczerze i całkowicie obiektywnie muszę się przyznać, że robię rewelacyjny dżem truskawkowy. Żaden z kupowanych nigdy się smakowo do niego nie zbliżył. Spytacie: po co komu dżem? A otóż się przydaje. Np. takie naleśniki z dżemem… Połowa z serem, a druga z dżemem. Jeśli chodzi o składniki to sprawa prosta: jak jest sezon i ceny łubianek lecą i lecą w dół to mój tato za każdym razem przybywa do nas z dwiema łubiankami naraz. I chociaż sezon trwa dwa tygodnie to i tak nie można tego przejeść. Tym niemniej dżem z truskawek schodzi zawsze jako pierwszy.
Zupełnie niezła wychodzi też mi konfitura z rajskich jabłuszek. Używa się ich potem do słodzenia herbaty. I ile brat nie zapomni zerwać ze swojego drzewka przed przymrozkami to są co roku. Choć roboty z nimi trochę więcej.
Na fali tych dwóch sukcesów porywam się czasem na inne owoce. Np. tak jak wczoraj na pomarańcze… Pogoda była deszczowo-listopadowa, więc warunki doskonałe. Dzień zaczęłyśmy od zakupu składników.
Przede wszystkim postanowiłam działać globalnie. Wyobraziłam sobie, że można będzie tym uszczęśliwić jednych i drugich dziadków więc kupiłam od razu 6 kg pomarańczy. Przepisów w necie sporo, ja oparłam się na tym z czarnej oliwki równając go z paroma z forum Kuchnia. Otrzymałam wielką patelnię pomarańczowego przysmaku… Dużo było roboty z tymi zabiegami dzięki którym dżem nie ma za dużo goryczki, ale się udało. Jeśli mogę mieć tylko jakieś uwagi do znalezionych przepisów to trzeba dodawać dużo mniej cukru. Pomarańcze to słodkie owoce i z cukrem należy ostrożnie. Ja ratowałam całość dużą ilością soku wyciskanego z cytryn.
I nie wiem co mnie podkusiło, żeby zakombinować :[ Najlepsze są rzeczy jednoskładnikowe! ale trafiłam też na przepis marmolady czekoladowo-pomarańczowej… I wymyśliłam, że to będzie smakować jak moja ulubiona czekolada Lindta, tudzież delicje pomarańczowe… I był to zły pomysł. Smakowo jeszcze pół biedy, chociaż dużo słabiej czuć pomarańcze… Pojawił się też problem z goryczką, którą z takim trudem wyeliminowałam, a ona dzięki goryczy gorzkiej czekolady wróciła… Najgorsze jest to, że straciłam ten piękny kolor! Mam teraz kilka słoików z brązową bryją, które chyba pozostaną dla nas :[[[[
<><><>
Odkryłam na kolanach Diabla siniaki. Spore. A ponieważ był ostatnio na szkoleniu zaczęłam dochodzenie…
-
Kochanie, a co robiliście od 20 do 2 w nocy?
-
Tańczyliśmy.
-
Ty też? Ładne były dziewczyny?
-
Same stare baby po 60-tce. Z jedną tańczyłem.
-
Z najmłodszą?
-
Nieee
-
Najważniejszą??
-
Nieee. Z tą w zielonym.