Diabli wybył na trzydniowe szkolenie. Trochę miał boomersa, czy dam sobie radę i czy ma wracać na noc (bo choć to kawałek, to teoretycznie po półtorej godzinie dojechał by do domu), ale powiedziałam, żeby nie cudował i się wyspał lepiej. Dziś w nocy jestem sama (i mogę sobie zaprosić Sun Kings do których linka dawałam przedwczoraj 😉 ale jutro pewnie się jednak na noc ślubny zjawi.
Korzystając z okazji obejrzałam jakąś nominowaną do Oscara produkcję z Nikolsonem. Zawsze jak widzę podstarzałą sławę przypomina mi się historia jaką opowiadała dziewczyna, z którą chodziłam kiedyś na hiszpański. To była taka wysoka (z metr, 80) długowłosa blonda, bardzo inteligenta i dość atrakcyjna. Miała damski samochód i efektowny motor – taki chopper. Zresztą zabawnie opowiadała, że jak się jeździ motorem to wszyscy się pozdrawiają: czy to supermen na ścigaczu czy dostawca pizzy na skuterze posklejanym taśmą. Panna mieszkała tylko z mamą, ale utrzymywała kontakt z ojcem i jego dziećmi. Jako rodzina mieli dom na Majorce (czy jakoś tak) i jeździli tam na wakacje. I miała w życiu taki epizod, że pracowała w jakiejś agencji czy biurze, ale mieli kontakt z różnymi celebrities. Mieściło się to w Niemczech i epizod trwał ok dwóch tygodni. Pewnego razu odebrała telefon. Meski głos zapytał czy jest właściciel.
-
Nie, nie ma. Czy coś mu przekazać?
-
Powiedz mu, że dzwonił Bobby
-
Bobby, the who?
-
Bobby de Niro
🙂 I w ten oto sposób rozmawiała z bożyszczem kinomanów :)) Znacie teorię pięciu uścisków dłoni? Głosi ona, że najbardziej oddalone od siebie osoby na ziemi dzieli maksymalnie pięć uścisków dłoni. Czy to prezydenta i buszmena, czy nauczycielkę z Wenezueli i górnika ze Śląska. Jakby się dobrze zastanowić to całkiem realna teoria!