po ptasiemu w Kazimierzu

Czas jakiś temu mój brat wysłał rodziców do Spa. Tzn. kupił im vouczery. No i wykorzystali je w ten weekend. Byli tam od piątku. Się basenowali, saunowali, masowali…a na niedzielny obiad przyjechaliśmy do nich my (dzieci) z przyległościami 🙂 

Najpierw poszliśmy na spacer po mieście – trwał akurat festiwal ludowych zespołów, więc wszędzie ktoś grał, albo śpiewał. Było straaasznie dużo ludzi, więc dobrze, że wzięliśmy wózek również dla Łucji, bo by się umęczyła. Dziadek Krzycho zaszalał w tych straganach z ludowizną i Klucha dostała:

  • drewnianą sroczkę do zawieszenia na pergoli,
  • glinianego ptaszka-gwizdek na wodę,
  • trzy małe malowane ptaszki do zawieszenia w pokoju (może na lampie?),
  • kogucika z ciasta,
  • motylka (ptaszka?) takiego na drewnianym kiju do pchania,
  • lukrowane kogucie pierniczki,
  • i tak nietypowo (bo nie ptasio) kwiatka z baloników, którego zrobił dla niej cloun na rynku 🙂

Samo Spa fajne. Tato zrobił nam obchód po ośrodku – nieźle, bo jak weszlimy na basen i Łucja zobaczyła gładką taflę wody to puściła się do niej biegiem… W ostatniej chwili złapałam ją przed skokiem w blue odchłań 🙂 Jej wogóle do głowy nie przyszło, że to woda! Zresztą trzeba przyznać, że ona świetnie czuje się w nowym miejscach. Boska Lila Rose (btw.czy wiecie, że tak nazwał swoją córkę Johny Depp?) oddawała się swojej ulubionej czynności spania… Więc ci "nie śpiący" zjedli obiad i wieczorem na mecz byli już spowrotem w swoich domach! 🙂 

Foty z pierwszej części dnia tu 😀

Ratujmaluchy.pl

Od 2009 roku do szkoły pójdą już sześciolatki. Bez sensu. Powody racjolne i głosowanie przeciw tutaj – ja uważam, że to po prostu za wcześnie. Dzieciństwo i tak za krótko trwa.

<<<>>>

Rozcięłam sobie kolano. Diabli rozbił kieliszek i nie dokładnie sprzątnął szkło, ja klęknęłam i już. Nie w tym temat. Jedyne plasterki w domu, to takie z Kubusiem Puchatkiem 🙂 I takie cacko, w kolorze różowym zdobi teraz moje ciało. Zawsze się zastanawiałam, czy rodzice sobie specjalnie przyklejają, ale już mam odpowiedź 😀

<<><>>

Dolar spadł do dwóch zeta :0 Czas wyrabiać wizy i jechać za wielką wodę na zakupy! 🙂

Myślałam, że pani lalkę trzyma!

– babka w okienku na poczcie, o Lilaku

U małego dziecka najmocniej pachnie szyja. W fałdkach zmiera się złuszczona skóra i to ma zapach. Potem jest zapach z buzi, który jest bardzo przyjemny, no ale to logiczne: jednorodny pokarm i brak zębów, między którymi gromadzi się jedzenie. Ale najbardziej niesoamowity jest zapach głowy. Mamy napewno pamiętają, a nie mamy pewnie widziały, że jak się nosi takie dziecko, to co chwila się je w ten łepek całuje. On tak pachnie, że nie sposób tego nie robić 🙂 I pachnie tak tylko przez pierwsze pół roku +/- …Jak ktoś kiedyś wymyśli perfumy o tym zapachu, to ja chcę je mieć! 🙂

Lili w przeciwieństwie do Łuczywa włosy rosną takim paskiem. Taki z niej kozak. Taki młody punkowiec 🙂 Łucja miała czeskiego piłkarza, a ta ma irokeza… Babcia Lucia, twierdzi, że ona wyrośnie na jeszcze większą gwiazdę, bo ma jeszcze jedną osobę, która ją rozpieszcza – starszą siostrę! 😀 (wklejam jeszcze jedną fotę z dzisiejszego ranka)

Poranek

Stojąc z dzieckiem na ręku w jednej ręce i z drugi zobaczyłam jak sąsiad po 50-tce wsiada na rower… Diabli w aucie też go zauważył. A wczoraj jak byliśmy wieczorem na rodzinnym spacerze z dziewczynkami widzieliśmy jak wraca z biegania… No i dziś Diabli,który zaniedbuje swoje bieganie, jedzie do sklepu po dwa nowe stroje do joggingu… Niby po to,żeby się zmobilizować… A sąsiad biega w starym t-shircie i mu to nie przeszkadza! Nie mówiąc już o tym, że Diabli zamiasr wstać wcześniej woli się wylegiwać z córkami 😉 Lilak się budzi 5:10, a Łucję budzi budzik tatina, który dzwoni 20 minut później. I wtedy przybiega :)) I tak wszyscy śpią do 6-stej lub dłużej 🙂

Biodegradowalne torby

Dziś o marketach będzie. Czas jakiś temu pojawiły się, poprzedzone medialnym szumem, torby biodegradowalne. Najpierw trafiłam nie w Kerfurze (tam były płatne), a od kilku cykli zakupowych są w Auchanie (i tu są bezpłatne). Temat ekologii jakoś specjalnie mnie nie zaprząta, ale miło jak mogę zrobić cokolwiek. Wrzucić coś do pojemników recyclingowich, albo właśnie zapakować zakupy w siatę, która nie będzie się rozkładać tysiące lat, a 24 miesiące. Jedna hiszpanka kiedyś nas na kursie dręczyła co się robi z zużytymi kaloryferami i nie mogła pojąć, że wystarczy wystawić pod śmietnik i znajdą się segregatorzy, którzy będą wiedzieli gdzie to przetrasportować 😉 Bo w kwestii przyrody warto pamiętać o starej zielonej maxymie, że środowisko naturalne to nie jest spadek po rodzicach, ale pożyczka od własnych dzieci.

I dwie prawidłowości, które regularnie występują na parkingach:

  1. Zawsze jak zaparkuję daleko od wejścia i nie mam wokół siebie innych aut (mogę otworzyć drzwi moje i dziewczyn bez obaw, że się nie zmieszczą) to po powrocie odkrywam, że po obu stronach mam inne auta. ???!!!
  2. Jak zaczynam cofać do tyłu a zaparkowałam w części tłocznej to prawie na bank zacznie to też robić koleś z tyłu mnie (czego nie zauważymy) i zaliczymy tzw.przeze mnie francuską zdrapkę, czyli dotkniemy się bezkolizyjnie zderzakami :[ 

No i nie wyszło o marketach 🙂 Więc dodam tylko, że widziałam dziś w sklepie super namioty. Były wielkie, z dwoma komorami i mega przedsionkiem na bagaże. Po spakowaniu były wielkości turystycznego łóżeczka dla dzieci. Made in China i cena bardziej niż przyjazna. Jak będziemy kiedyś z dziewczynami jechać pod namiot to taki kupimy 🙂

Ile kosztuje słowo? Jedno słowo?

No więc jak zapewnie się domyślacie byłam dziś w fabryce.Od kilku dni wieczorami pompowałam do małych pojemniczków jedzenie dla Lilaka, więc odpadł problem jej głodu. Na marginesie tak offtopowo dorzucę, że o ile karmienie uważam za bardzo miłe dla matki, to laktator to średnio przyjazne urządzenie. A właściwie to może i przyjazne, ale zdecydowanie nie przyjemne.

Rano nałożyłam szary kostium od Lutki i w myśl zasady, że tłumacz powinien być niewidzialny z biżuterii dorzuciłam do tego szare perły od Diabla. Ten looknął na mnie krytycznie i powiedział: Załóż rajstopy i zmień obcasy na niższe. Zastowałam i pojechałam zostawiając tatina z dziewczynami (wziął urlop). Założyłam, że jeśli nawalę, to przynajmniej będę dobrze wyglądać 😉

Byłam na miejscu po 9-tej. Goście już byli. Było ich czworo: dwóch ok 50-letnich Tatarów, córka jednego z nich (z brylantem w dwójce) i blond-piękność, która pracowała w firmie T.od marca. Looknęłam okiem na ich plan i zobaczyłam, że o 17 lecą do Zurychu. Dodajmy, że prywatnym samolotem :0 To był dobry nius. Znaczyło, że nie będę musiała wykręcać się z kolacji. Jak weszłam trafiłam na prezentację,którą prowadził szef. On mówi tak, że jak nawet za parę lat tak mówić nie będę. Więc się nie wtrącałam. Zjadłam kilka delicji i wciągnęłam dwie herbaty. Potem było oglądanie zakładu. Szef na kwadrans zniknął i osoba, która przez chwilę to prowodziła , nie wiedziała jak jest ciśnienie. Więc radosna podpowiedziałam: dawlienie! Hura, w końcu się przydałam. Następnie dwóch Vipów pojechało oglądać fermę, więc znowu złapałam doła, że wogóle mnie nie potrzebują. Więc im powiedziałam: proszę, dajcie mi jakąś robotę! Ja chcę się przydać! Więc wysłali mnie z tymi dwiema dziewczynami na Starówkę. One taryfą, a ja swoim autem. Tam postawiono mi obiad :)) Pogadałyśmy o podróżach i pojechałam do domu. A one na lotnisko. Na pożeganie blonda dała mi swoją wizytówkę i powiedziała: Dawajtie pierepisywatsia 🙂 co uznałam za komplement 🙂 

W domu byłam po 17-stej. Biust był na granicy dość bolesnej ekslplozji. Wyjęłam z wózka Lilaka i kazałam jeść. Trochę pomogło… Dzień uważam, za wysoce udany, choć nie mam zielonego pojęcia ile ja mam im policzyć za taką robotę…

Diabli dopytywał się o tę brylantową córkę drobiowego potenta. Brylant ponoć by mu nie przeszkadzał. Więc mu powiedziałam:

  • Wyglądała jak córki bogatych ojców…
  • Czyli była takim prosiaczkiem?

Skąd on to wie?!!?

Easy life

Weekend minął grillowo-rodzinnie. W niedzielę rano odwiedziliśmy też księdza w sprawie chrztu dziewczynek. Mieliśmy to robić rok temu, ale ponieważ po drodze się okazało, że będzie Lilak, to postanowiliśmy imprezę przesunąć o rok i zrobić chrzciny obu naraz.

Wygląda na to, że stać nas (nas jako społeczeństwo) na pomoc domową. Ma ją coraz więcej osób, myśmy mieli parę razy, ale tak mi się marzy, żeby była na stałe, np.w każdą środę. No i wałkujemy temat. Nie da się ukryć, że na chwilę obecną ja wogóle nie sprzątam. A trafił mi się mąż pedant. Luda była w poprzedni wtorek, umyła wszędzie podłogi i lustra, odkurzyła, podlała kwiatki, łazienki błyszczą a kurze zniknęły z półek. Jak by przychodziła regularnie, to nie miałaby tyle roboty zaległej i mogłaby np.prasować. Ja prasować nawet lubię, ale ponieważ pralka chodzi codziennie to ostatnio mi wyszło, że tego prasowania to jest na 4h tygodniowo :/ więc jakby było tylko połowa tego, to przecież sporo czasu bym zyskiwała! Nie mówiąc już o tym, że przed sobotnim grillem do tego stopnia nie było roboty w domu, że zrobiliśmy porządek w ogródku!

Z niusów-niusów Łucja zmieniła Lilakowi pieluchę… Myłam rano głowę i słyszałam jak coś tam do siebie gdaczą. Jak wyszłam z łazienki to widzę, że Lilak leży rozebrany (było łatwo bo miała takiego kopertowego bodziaka), obok rozbebeszone opakowanie z chusteczkami, wszystko elegancko wytarte, a Łucja biegnie z czystą pieluchą! Mówię do niej: Ojej, zminiłaś Lili pieluchę, a ona mnie złapała za rękę i zaciagnęła pokazać, gdzie wywaliła zużytą… No coś niesamowitego! :))

genialne palce…

Drogie dziewczynki,

Jak się będziecie za parę lat zastanawiać dlaczego mamy w domu wszystko zdewastowane, to odpowiadam już teraz, że postanowiłam Was we wczesnym dzieciństwie nie ograniczać. Że uznałam, że może to poszerzy Wam horyzonty i zapobiegnie blokadom?

(Zgiełk mnie natchnęła rozważaniem czy warto malować ściany na biało przy dzieciach 🙂

A tak na marginesie nie polecam kuchenek Amica. Wszystko można z nich wyjąć. I pokrętła i różnego rodzaju zaślepki. Sama bym zresztą chyba na to nie wpadła.

Koniec roku szkolnego!

Jakoś tak niezauważenie stała się rzecz niebywała. Sądziłam, że zawsze będę wychudła i zwiewna, eteryczna i romantyczna, szczupła i wyglądająca dobrze praktycznie we wszystkim, a tu nagle odkryłam, że stałam się taka… większa… :[ Przebłysk miał miejsce u rodziców. Mają takie duże lustro naprzeciwko schodów. Tak sobie schodziłam, schodziłam i pewnego razu odkryłam, że spora się ze mnie klaczka zrobiła :/ Miałam spódnicę do połowy kolana, która zawsze tak seksownie mi się zatrzymywała na biodrach, a teraz podjeżdża do góry i jest do połowy uda. I zobaczyłam to dopiero w tym lustrze. Wcześniej sygnał ostrzegawczy był jak założyłam spodenki, o których Diabli powiedział, że moja pupa je zjadła. Ale sądziłam, że to taka małżeńska złośliwość…Jakby nie było, od 1 lipca zapisuję się na aerobic! 🙂 Dziś to postanowiłam przekopując szufladę z za małymi majtkami :[ 

Widzieliście dziś "galowe dzieci"? W mojej pedagogicznej karierze miałam epizod pracy w szkole. Na koniec roku dostawałam tyle kwiatków, że nie miałam je w co wkładać i oddawałam sąsiadom 🙂 Miłe to było. 🙂

Pieniądze to czas

Los mi zapodał kolejne audiotele. Zadzwonili z fabryki, że chcą mnie na tłumacza na przyszłą środę :/ No i nie wiem co robić. I chce się zjeść to jabłko i się boję. No bo co z Lilą? Przecież ona je co godzinę, jeśli nie co pół. No i mi bez karmienia to chyba cyce pękną :[ Z drugiej zaś strony, ona już ma prawie 3 miesiące i wiele kobiet w tym momencie kończy macierzyński :[ No i tak się ze sobą siłuję. Mamy już wariant A, jest wariant B, ale znając fortunę szykuje jakiś wariant C…

I wogóle jakby tego było mało zasypali mnie robotą. W ilościach straszliwych. Tak, że nawet spacery odpuściłam :/ Przyszła mi do głowy lustrzana część przysłowia o pieniądzach. Szczerze mówiąc, wolę mieć chyba czas.

<><><>

I fotka. Dla wszystkich, którzy sądzą, że koszyk na sztućce do zmywarki służy do ich mycia. Przecież to świetny koszyk na zakupy! :))