Lotto to podatek dla naiwnych

Mąż dokonał swojej ulubionej czynności, czyli zrobił budżetowanie. Na najbliższe 3 miesiące. Nie wiele to zmienia w naszej sytuacji, oprócz tego, że wychodzi na to że w najbliszym miesiącu wydamy o 70% więcej niż zarobimy. Wrzesień będzie lepszy, bo tyko 40% więcej. I że wiemy to już teraz. Zrobił misterną excelową tabelkę i od rana wydzwania czy już się z nią zapoznałam

  • Odebrałaś już meila?
  • Tak i nawet już Ci wysłałam moją błyskotliwą odpowiedź.
  • A to czekaj… Jak to nic nie rozumiesz z tej tabelki?!!??

Ano nie rozumiem 🙂  Poza tym nie znoszę budżetowania. I nie grywam w lotto. Inaczej zdobędę fortunę na pałac w Wenecji 😀

Nie ważne jak duże macie łóżko, dziecko i tak zajmie więcej miejsca niż Wy oboje razem wzięci!

Podobno dziecko dziedziczy inteligencje po matce, a emocje po ojcu. I tak chyba tez się potoczyło w przypadku moim i mojego brata. A napewno jeśli chodzi o emocje. Tata tata czasami mówił, że mama to hamulec postępu i im jestem starsza tym wyraźniej to widzę. Lutka uwielbia słowa: zaprocentuje, wykluczone i powinno się. I wszelkie ryzyko szerokim łukiem, a jak ktoś ma wizję, albo inną koncepcję to kubłem go zimnej wody.  A przecież bez niego się nie da. I nikt tu nie mówi o przejeżdżaniu skrzyżowania na czerwonym, ale o takim życiowym stawianiu czasem na nową kartę. Poza tym jest bezkompromisowa i uznaje tylko jedno rozwiązanie jako słuszne. Chociaż pozornie się nie wtrąca. Brat kiedyś opowiadał, że jego szef wybierał obraz do gabinetu/holu?. I powiedział: ten jest do d…, ten jest do d…, a ten w sumie może być, ale wybór należy do Państwa. I Lutka tak samo by to rozwiązała. Może nie tymi słowami, ale tak samo, co zresztą wielkokrotnie słyszałam. To tyle w kwestii krytyki własnej matki.

<><>

Zdaje się, że się nie przyznałam, że bierzemy ślub kościelny 🙂 Razem z chrzcinami wezmiemy ślub. Grymaszą ci księża, że jak to chrzcić skoro my bez ślubu. i pewnie jak panny będą szły do komunii to śpiewka będzie ta sama. Oczywiście cicho-sza – goście wcześniej nic nie będą wiedzieć. Ja wiem, że w obliczu Boga cudzołożymy, ale w obliczu rodziny i znajomych jakby nie było jesteśmy małżeństwe od trzech lat. Chociaż cywilnym. W związku z tym ksiądz ma wysłać list do kurii do Łowicza o dyspensę z zapowiedzi 😉 Ależ to brzmi 🙂 I nauk małżeńskich nie musimy odbywać też. Na zaproszeniach o ślubie nie będzie wzmianki – oficjalnie tylko chrzcimy. Musimy tylko ustalić tydzień przed przebieg ceremonii, tak by to z chrzcin uczynić najważniejsze wydarzenie tego dnia. A teraz siedzę i tnę koszty. Wczoraj doszłam do wniosku, że nie robimy nowych obrączek. Stare są w porządku, choć w moim ułupał się bursztynek. Ale wstawię. A nowe zrobimy sobie na pięciolecie ślubu. Wiem, że obrączki powinny być wieczne, bo to symbol naszej miłości, ale przecież nikt starych nie zamierza wywalać!

el grillo

Weekend minął jedzeniowo. Nieskromnie powiem, że uważam, że robimy świetne grille. Jedzenia jest full (choć goście na ogół też coś donoszą i to nie mało), atmosfera dobra i dopiero jak komary żyć nie dają impreza się kończy. Były dwie różne karkówki, żeberka, skrzydełka, boczki, sałatka ziemniacza, sałatki klasyczne, kompot porzeczkowy, foccacia i pewnie coś tam jeszcze. Aha, tradycyjnie już próbowaliśmy grillować banany – kiedyś oglądaliśmy jakiś program na kuchnia.tv o kuchni karaibskiej i tak tym daniem zadręczamy gości. Dodatkowo (choć to bez związku z jedzeniem 🙂 dostałam mydełko z francuskiego Mentonu, gdzie odbywa się fiesta cytrynowa, która mi w tym roku w karnawale chodziła po głowie. Jak to wszystko się w życiu zapętla! 🙂

A dziś rano Diabli pojechał do księdza i klepnąć knajpę na chrzciny. No i wychodzi na to, że szafę do sypialni to chyba jednak w przyszłym roku dopiero zrobimy :))

<><>

W którymś momencie sobotniej imprezy opowiedziałam historię jaką mi opowiedziała Luda. Razem z mężem chodzą co czwartek przelewać pieniądze na Ukrainę. 250$ (btw.to daje pewien obraz ile odkładają, po odliczeniu kosztów życia). Razem z nimi chodzi jej znajoma. Przelew puszczają z WBK-u.Nomen omen mojego banku. Tu wpłacają złotówki, a tam dostają dolary. I otóż ta koleżanka wpisała kwotę – 250$. Ale urzędniczka pomyliła się i do systemu wprowadziła 2500$ i tyle też dostała jej córka na Ukrainie. Zdumiona spytała przy wypłacie czy aby napewno, ale powiedzieli jej, że widocznie mama jej prezent zrobiła. W piątek rano do tej babki (tej tutaj) zadzwonili z banku, żeby oddała te pieniądze. Ta powiedziała, że nie ma tyle (no bo kto ma 5000 tys, do wydania w ciągu godziny?) i że może poprosić córkę, by ta przelała spowrotem i wtedy we wtorek by im oddała. Ale babka z banku zaproponowała jej kredyt, bo oni te pieniądze potrzebują od razu (podejrzewam, że musiał się im bilans zgodzić pod koniec tygodnia). No i teraz ta koleżanka się zastanawia co zrobić, bo ma wyrzuty sumienia, ale kredytu nie wzięła.

Historia jest o tyle dobra, że każdy miał swoje zdanie na ten temat. 🙂

Bezsenność w Mysiattle

  • Czy bywasz czasem tak zmęczona, że nie możesz zasnąć?
  • Bywam czasem tak zmęczona, ale zawsze mogę zasnąć.
  • Tzn.że nie bywasz aż tak bardzo zmęczona.

Załatwiliśmy wczoraj straasznie dużo rzeczy. Wygląda na to, że chrzciny dziewczyn bedą 30 sierpnia 🙂 Tak jak chcieliśmy. Mały, drewniany kościółek, kameralnie i romantycznie (tylko cena jak za katedrę 😉 Ksiądz wykazał płynność i elastyczność w przedwstępnych ustaleniach i teraz musimy zająć się resztą.

Tradycyjnie nie wiemy w co się ubrać? Wariant pierwotny był, że ja wystąpię w sukience w kwiaty i dużym kapeluszu, Diabli w lnianym gajerze, a dziewczynki w jasnych sukieneczkach (też w kwiaty). Aaaale jako, że to koniec lata to chyba pójdziemy w trochę inne klimaty. Diabli ma koncepcję gajeru reprezentacji olimpijskiej, a ja pewnie przekopie sklepy w połowie sierpnia jak wjedzie nowa kolekcja. Łuczywo ma sukienkę bezę niczym na komunię (dziadkowie kupili w Paryżu ;), a Lilak w jakichś bawełniano-hafowanych bielach.

No i tak wczoraj zaczęłam przeglądać gadżety związane z chrzcianami.  Aha, w niedzielę jedziemy klepnąć miejsce, gdzie potem wszystkich zabierzemy. Ale to wielka tajemnica. I od poniedziałku ruszamy z przygotowaniami 🙂 Ależ nam się napinka zrobiła… 🙂 I tradyjnie jak nie wiadomo w co ręce włożyć, przysłali kolejny temat do zrobienia. Jesienne spacery po polskich górach… Chyba więc zadzwonię do brata, bo on większy wspinacz niż ja! 😀

ONA: Co zrobić żebyś poszedł ze mną do łóżka? -ON: Zapukam

Z "Brudnego Harrego". Pytanie zadała atrakcyjna azjatka (sąsiadka). Odpowiedź Clinta 🙂

Miałam ostatnio niezwykłą przyjemność poznania dorosłej osoby, która odbywała swoją pierwszą zagraniczną podróż. Miała (bo to była kobieta) niesamowity zapał i entuzjazm jaki mają tylko nowicjusze. Starała się zapamiętać każde słowo w innym (naszym) języku, chłonęła wszystko co widziała i przeżywała rozczarowania chałowatymi pamiątkami. Szczerze mówiąc pozazdrościłam tego zapału. Daleko mi do podróżniczego znudzenia moich rodziców, ale jak mam oglądać w 40-stopniowym upale ruiny świątyni dajmy na to Afrodyty, to raczej odpuszczę. Nie mówiąc już o tym, że coraz częściej szukam unifikacji i uproszczeń. :/

<><>

Nocnikowanie przebiega dobrze. Cały czas nie wiem co będzie jak przyjdzie jesień, natomiast narazie Łucja z zapałem biega co pół godziny do łazienki. Na spacerze mówi siii, więc ściagamy na poboczu majty i sikamy. Jedyne co nam nie wychodzi to qpa… Klucha niczym dobrze wychowany kot wali koło kuwety,czyli w tym przypadku koło nocnika. A to za sprawą tego, że umie to robić tylko na stojąco 😉 Jakoś nie ciśnieniuję z tym trafianiem, bo i tak uważam mamy nieplanowany sukces. Problemu góry zasikanych rzeczy też nie ma, bo A)nie ma wpadek, B)jest Luda,która nie dość, że sprząta, to jeszcze przerabia prasowanie 3/4 rzeczy z całego tygodnia. Zresztą jej obecność rozleniwiło mnie to tak bardzo, że w dni kiedy przychodzi nie ścielę łóżka, a naczynia czekające na załadunek do zmywarki piętrzą się w zlewie już dzień wcześniej. Po prostu do dobrego człowiek łatwo się przyzwyczaja 😀

Małe to w każdym gatunku ładne

Niedaleko domu mamy outlet. Ja tam nigdy nic dla siebie nie znalazłam,za to co pójdziemy to Diabli dostaje tam zakupowej gorączki. Głównie dlatego, że tam masa sklepów z odzieżą sportową. To ja jeszcze zajrzę do Adidasa/ Ty sobie siądź z dziewczynkami a ja jeszcze wejdę do Reeboka/ Potrzebuję jeszcze jedną parę spodenek do biegania – może w Pumie będą jakieś tanie… No ale tym razem i mi się udało. Dostałam nowy portfel. W poprzednim zepsuł się suwak i tak ostatnie pół roku chodziłam z takim rozpadającym się. Nowy jest czerwony jakieś takiej dziwnej marki Christopher Creazioni. Ma masę przegródek i miejsce na dwa zdjęcia (muszę wywołać foty moich trzech skarbow w takim mini-formacie i włożyć) :)) Coprawda później spodobał mi się taki beżowy w groszki z nitów, no ale to może jeszcze kolejnym razem… Przepakowałam do porfela cały majątek i dziś na zakupach zgubiłam moją najważniejszą (mój fetysz) Visę… Co odkryłam w domu. Przekopałam wszystkie przegródki portfela, potem torebkę, siatki z zakupami, pudełko ze skarbami Łucji, samochód i nie ma… Zadzwoniłam do sklepu gdzie robiłam ostatnio zakupy i jest!!! 🙂 Cudownie, cudownie, cudownie :))

<><>

Readerst Digest wypuszcza nowy magazyn "Polska". Magazyn jest beznadziejny. Składa się ze zbioru opowiadań czytelników. Więc i poziom różny, i styl i tematyka. Ale z nieznanych mi względów mój tata go dostaje pocztą, więc pośrednio trafia do mnie. Jest w nim rubryka: zdjęcia naszych ulubieńców. Rozwaliło mnie jedno zdjęcie nadesłane przez babke z Wałbrzycha. Taki był podpis: Nasza kotka Klara sypia na plecach. Niedawno urodziła cztery kocięta i wszystkie sypiają na plecach. Najbardziej niesamowity jest mały Kocięba, który sypia jak człowiek... :)) Specjalnie dla Was scan 🙂

rodzinnie-towarzysko: memo z weekendu

Mąż mi się wybierzmował. Egzamin zdał już dawno temu, ale ceremonię odbyliśmy w piątek. Wcześniej byliśmy na spowiedzi. Dyplomatycznie na pytanie, kiedy byłam ostatnio (15 lat temu) powiedziałam, że ponad 5 lat temu. I nie bardzo wiedziałam co zrobić z tą szarfą, co tam wystawała. Więc nią potrząsnęłam. A trzeba zdaje się pocałować. Rozgrzeszenie dostałam (bo zgodnie z tym co księdzu powiedziałam, jakoś specjalnie nie grzeszę), o pokucie opowiem później, ale dobrze wykombinował.

Byli moi rodzice. Dziadek Krzycho jedzie na wczasy odchudzające. Lutka ma mu dowozić jedzenie 😉 Przywieźli 3 słoiki czarnych jagód, więc narobiłam dżemu. Łucja dostała kogucika do ogródka i jest on narazie co chwila przestawiany…

Oddaliśmy gajer Diabla do zwężenia. On lubi mieć wszystko dokładnie dopasowane. Pan Stasio przywitał go z puszką Tatry w ręku i powiedział, że będzie na środę. Siorbnął i zapytał: Może być za 30 zeta? Monsz się zgodził. A jak zrobi dobrze, to będzie przerabiał dalej resztę jego kolekcji.

W niedzielę był kolega Diabla, z którym byliśmy dawno temu na spływie. Zaprosił nas na ślub. Taki prawdziwy – dwudniowy. W Świętokrzyskie. Mi jego wybranka się spodobała. Zadbana, świetnie ubrana i taka pozytywna. No i chociaż dzieci nie planują, to je uwielbia. Lilak był noszony, całowany przez cały czas ich pobytu. Ja zanim pojawiły mi się własne, dzieci to szerokim łukiem omijałam. Brudne to, ślini się i hałasuje. Ale tym bardziej podziwiam kobiety, które takich blokad nie mają 🙂

Diabli rozpoczął czytanie książki "Winnica w Toskanii". Oczywiście ma fazę: Justku kupmy sobie winnicę i tam zamieszkajmy i co chwila mi czytał jakiś fragment. Książka zresztą fajna i zabawnie napisana. Ja w wolnych chwilach weekendu przeglądałam zaległą prasę. Znalazłam ceny z tegorocznej Wielkiej Niedzieli Triady: Cypr za 500 zeta, Kuba za 1900, Portugalia za 1000. Trzeba za rok (jakoś w kwietniu)  trzymać rękę na pulsie 😀

Nie przywiesiliśmy natomiast szafek na buty kupionych w Ikei z miesiąc temu. Powód: brak odpowiednich śrubek. Podobno :/

ZA późniejszym wiekiem emerytalnym dla mężczyzn!

Gdy parę dni temu sąsiadka powiedziała: Tobie łatwo było się zdecydować na drugie dziecko, bo Ł. ciągle nie ma w domu – pomyślałam, że chyba niezbyt mocno kocha męża. Tym bardziej, że później dodała: Ty wiesz, że on potrafi zrobić awanturę o takie głupstwo, że jak oglądamy telewizję, to siedzimy zbyt daleko od siebie?! Ale wczoraj ją zrozumiałam 😉

O godzinie 8 rano Diabli się przeciągnął i powiedział: Justku, może ja dziś na żądanie wezmę?

I nie bacząc na mój sprzeciw wziął… Ależ mnie wczoraj umęczył 🙂 Ta lawina pomysłów co też możemy zrobić… A na koniec dnia włączył sobie horror i kazał mi z nim oglądąć… Wiem dobrze dlaczego 😉 Bał się, że jak zostanie sam i będzie musiał wstać z kanapy to jakiś potwór może mu plecy zaatakować ;p

Dziś od rana stałam przy drzwiach i podawałam więc wszystko czego poszukiwał… Pasek, portfel, kluczyki..i w końcu pojechał! :))

Od tej pory zawsze kiedyś dokąd szłam, to biegłam

-Diabli o Łuczywie 🙂

Jedna rzecz może całkowicie zniechęcić do wyprzedaży. Czasami trafiasz na coś tak doskonałego, że mógłbyś zapłacić pełną cenę… Ale okazuje się, że nie ma Twojego rozmiaru!!! Więc obdzwaniasz inne okoliczne sklepy gdzie TO może być i nigdzie nie ma! To bardzo frustrujące… ;0

<><><>

Podczas wędrówki po blogach trafiłam gdzieś na zdanie, głoszące, że powinno się od razu mieć drugie dziecko. Z Łuczywiastą gnaliśmy do przodu: pieluchy rozmiar większe jeszcze zanim pojawiła się taka potrzeba, pierwsze kaszki po 4 miesiącu, stała kontrola potencjalnych skoków rozwojowych, itd, a Lilak pomimo stopowania i dużo mniejszej niż Łuczywo atencji jest coraz większy i doroślejszy :)) A taka była z niej mała Kluseczka! Już nawet powoli tęsknię za tymi pierwszymi tygodniami, kiedy była takim słodkim brzdącem. Na foto z Tiną. Kocica chyba nawet lepiej ją znosi niż Łuczywo. Może jest jej bardziej wszystko jedno, a może rzeczywiście Lilak bardziej koci? 

KuraSawa

Zaczęliśmy uczyć Łucję siadania na nocnik. Jak już pisałam, ja planowałam zacząć to przyszłego lata, ale lobby babcino-mężowe było na tyle silne, że postanowiłam ulec. I pokazać im, że niespełna dwuletnie dziecko jest na to za małe. Plan był taki, pieluchy znikają całkowicie. Goła pupa cały dzień i na noc (na noc kupiłam takie duże podkłady 90×90), do sklepu i na spacer w spódniczce z gołą pupą pod spodem. I o dziwo patent zadziałał. Pierwsze siki były na sedesie, potem nałożyliśmy majtki i była seria wpadek, więc skleiliśmy, że ona nie czuje różnicy między pieluchą a majtami, więc wróciliśmy do gołej pupy i jest doskonale. Co jakiejś półtorej godziny gwiazda przejęta biegnie do łazienki skąd dobiega melodyjka na nocniku. Biegnę, wylewam i klaszczemy obie 😉 Małe dzieci tak mają, że sobie klaszczą 🙂 Szczerze mówiąc nie wiem co będzie dalej. Po tygodniu sukcesów (czyli w sobotę) spróbuję założyć spodenki. Tyle, że ona jeszcze nie umie ich sobie zdjąć :/ Ot taki sukces.

Wygląda na to, że będą w tym roku śródziemnomorskie wakacje 🙂 Jakoś na początku września. I-sza rata rezerwacyjna już wpłacona, a jutro rano jedziemy wyrabiać dziewczynom dowody, żeby bez ograniczeń mogły podróżować po Uni 🙂

Temat o operacjach plastycznych zrobiony. Gdyby kogoś naszło na reperację ciała to odkryłam, że w naszym regionie Europy plastycznym zagłębiem są Czechy. Ceny nawet o 3/4 niższe, a jakość naprawdę wysoka 🙂