Smakołyki ocalone!

Zgodnie z przewidywaniami były czy ekipy. Po drugiej pojawiło się zagrożenie, że trzeciej miski ze słodyczami Łucja tak łatwo nie odda 🙂 Ale oddała, więc na szybkości przygotowałam czwartą ze smakołyków, które zostały w szafkach i poszłam sie kąpać z dziewczynami.

Po kąpieli wchodzimy do pokoju, patrzę do łóżeczka Lili…. a tam kot! Kot sąsiadów 🙂 Wszystkie się ucieszyłyśmy, a Łucja zaczęła mu znosić zabawki 🙂

A potem znowu zadzwonił dzwonek do drzwi. No nawet jednej czekoladki nie zostawią – pomyślałam lecąc do drzwi z Łucją pod pachą… Ale to była sąsiadka po kota 😦 Że niby od południa go nie może znaleźć… 😉 Więc z żalem futrzaka oddałam. Dobrze, że chociaż kilka cukierków na pocieszenie zostało!

All Hallow’s Eve

  • Ale zrobię wszystkim psikusa jak mi auto stanie po środku zakorkowanej ulicy!
  • Cukierek albo psikus!

Ale oparów w baku starczyło by Diabli dojechał do stacji benzynowej 🙂 Zato ja kupiłam górę naprawdę samych pysznych cukierasów (jak nikt nie przyjdzie zjem sama :p Muszę je teraz podzielić na trzy kupki (bo tyle na ogół grupek się zjawia) i czekać na zachód słońca… Cukierki będzie wręczać w misce Łucja.

Która to dziś zasnęła pod stołem :/ Czy muszę dodawać, że jak wstawała to wyrżnęła głową w blat? Aha, u nas nikt nigdy pod stołem nie leży, także nie ma tak, że dziecko ma zły wzór! 🙂

Update: znajomy z listy podesłał linka do wywiadu Najsztuba z Andrusem: "Nie lubię Najsztuba, większość jego wywiadów w przekroju jest wg mnie jakaś taka dziwna i bez sensu, ale tym razem mu wyszło. Jest naprawdę zabawnie, widać że panowie nadają na tych samych falach":
http://przekroj.pl/ludzie_rozmowy_artykul,3437.html

Ja od siebie dorzucę, ze mnie rozwalił dowcip o papieżu i historyjki o zniczach 🙂 A dziś rano w radiu powiedzieli, że najwięcej w showbiznesie w roku ubiegłym zarobił, nieruszając nawet palcem u nogi, Elvis 😉 Też niezły przykład czarnego humoru! 🙂

Wampir i dziewica

  • Justku pomóż mi wybrać jaki mam strój pożyczyć! Mam być Dashing Devil, Deluxe-Gothic Vampire czy Vampire-Prince?
  • Nie mogę Ci pomóc, bo za mocno Ci zazdroszczę.
  • Ale Ty masz za to One-Day-Spa!
  • To się zamieńmy! 😦

Poza tym ja bym się nie rozpędzała, że mam Spa. Ot skruszony mąż na ułagodzenie mojego gniewu dał mi zaproszenie do jalkiegoś beauty instytut na jakiś cykl zabiegów (to ten sekretny prezent). No i niby wszystko fajnie i pięknie, ale ja jestem w końcu matka karmiąca. Wymarzą mnie jakimś błockiem, a jeśli mi akurat zacznie mleko lecieć? Albo czy taki body wraping nie wpływa na laktację? W związku z czym wogóle mnie to nie rajcuje 😦 Za to chętnie bym poszła na bal przebierańców!!!! 🙂 Wybrałabym strój Cherry Pie Girl albo Czerwonego Kapturka i zawiesiłabym sobie na szyi naszyjnik z czosnku… Ależ była by z nas para! :))

Theatrical Quality Deluxe Gothic Vampire Mens CostumeSexy Cherry Pie Girl Peasant Dress Costume

Zrobiła takie zakupy jak ja tylko nikt w drodze do kasy jej nie zjadł jajka z niespodzianką!

🙂 Ha! Właśnie zrobiłam zakupy w Almie i spotkałam tam Mrs Gretkowską! 🙂 Wybierałyśmy te same czekoladki… Tam są takie belgijskie o różnych smakach: ona wzięła dwie a ja wzięłam sześć. A co! 🙂

Tak mi przyszło do głowy, że jak mi w windzie na parking powie, że mam bardzo ładne córki/wyjątkowo piękne dzieci 😉 to ja jej powiem, że ja też jestem pisarka, bo piszę bloga 😉 Gupie te matki, nie? 😀

Obowiązki ojca

Śmy się przedwczoraj strasznie pokłócili. Nie wiem o co się kłócą inne małżeństwa, ale u nas tym razem poszło o rolę ojca w rodzinie. No i wczoraj Diabli przybył z fabryki z prezentem. Innym razem opowiem jakim, bo odciągnie uwagę od treści głównej 😉 Ale jakby nie było uważa, że może teraz ze spokojnym sumieniem zniknąć na 3 dni na balu "Wampiry i potwory" w zamku w drugim końcu Polski :/ Puścić czy dalej ciąć focha? Znając życie puszczę i założe, że kiedyś się odegram:

  • Zobaczysz, jak dziewczynki będą większe będę je pakowała do auta i będziemy sobie jechać na trzy dni do Białowieży oglądać żubry. Albo na tydzień do Tunezji oglądać wschód słońca nad Sacharą!
  • Nie zgadzam się! Nigdzie beze mnie nie będziecie jeździć!

🙂 Moja sąsiadka jest psychologiem. I ma wnuczkę w wieku Łuczywa. Zresztą kiepska sprawa, bo jej córa się właśnie rozwodzi. Wg mnie psycholodzy nie mają łatwego życia bo są zbyt radykalni i zbyt grzebiący, więc trudno ich słuchać absolutnie. Niemniej jednak ona uważa (opierając się na fachową literaturę), że tak trudno dogadać się kobietom i mężczyznom, bo świat gna do przodu, ale rozwijają się głównie kobiety. Świadomość zmiany roli i potrzeba rozwoju zachodzi tylko u nich, natomiast mężczyźni stale tkwią w klimacie patriarchatu i posłuszeństwa.

A więc w punktach obowiązki ojca w rodzinie (wg mnie):

  1. Nie ma argumentu, że jeśli kilka weekendów mężczyzna jest w domu to na na czwarty z rzędu może zniknąć. Bo nie ma MY i ON. MY to MY. MY to całość.
  2. Z dziećmi jest tak, że one tylko przez chwilę będą w tym momencie co teraz. Łucja tylko  przez chwilę będzie mieć dwa lata, a Lila pół. Tylko teraz można zobaczyć jak np. zaczyna pełzać. Dźwiga (tak samo jak Łuczywo) pupę do górę, robi taką gąsienicę i przesuwa się do przodu.
  3. Pamięć dziecka w tym wieku jest krótka. Więc jeśli po weekendzie kiedy byłeś w domu, mężu, Lila w poniedziałek Cię pamięta: jak wchodzisz do domu i ona słyszy Twój głos to robi wszystko by Cię zobaczyć, to warto chyba by Cię nie zapomniała.
  4. Istota zabawy w rodzinę polega na tym, że czas wolny to czas dla rodziny. W godzinach pracy można robić wszystko, ale w domu Ty tatinie jesteś jest dla nas, a my dla Ciebie.
  5. Tak mnie zastanawiają Ci mężczyźni na imprezach firmowych. Z kim oni się bawią, skoro żony w domu?
  6. Rodzina jest najważniejsza. I należy o nią dbać.

Ofiara z symbolicznej owcy na ołtarzu życia, czyli Święto Dziękczynienia.

Listopad sprzyja jedzeniu… Właśnie szukam przepisu co by tu zrobić z cięlęciny na obiad i tak jakoś przy okazji naszła mnie chęć na zrobienie przyjęcia. Czyli adoptując do realiów na "wydanie obiadu". Tylko, że nie ma żadnej okazji… :[ Może by zrobić Thanksgiving Day? Bo to jakoś w listopadzie… Dokładnie w ostatni czwartek listopada. Więc można by albo w weekend poprzedzający (22-23), albo następujący (29-30). Chyba, żeby od razu urządzić Andrzejki… :/ Hmm…

Matka siedzi z tyłu

Spotkałam znajomego. Artura. Ostatni raz jak go widziałam byłam świeżo po urodzeniu Łuczywa, a on był akurat królem dyskotek na Piotrkowskiej. I robił wtedy wrażenie lekko zdegustowanego, że mam dziecko…

  • O cześć! Jak tam Twoja córka?
  • Dobrze. Już dwie mam 🙂
  • Poważnie? A tam młodsza ile ma?
  • Pół roku. Trochę ponad. Ale obie są cudowne.
  • No ja sobie też po drodze zrobiłem. Tyle, że chłopca.
  • To super! A ile ma?
  • Dwa miesiące.
  • Fantastycznie! A jak ma na imię?
  • Filip
  • Ale piękne imię!
  • Też mi się podoba. A Twoje jak się nazywają?
  • Łucja i Lila
  • Lila… Jak egzotycznie… 😉

Byłyśmy dziś u dok. Wyrodna matka pochłonęła pół słoika masła orzechowego i dziecko zasypało krostkami i plamami :[ Muszę uważać na to co jem, bo Lila to taki wrażliwiak :/ Zato już mnie świetnie rozpoznaje! 🙂 Ostatnio jak musiałam ją zostawić to płakała i była nieszczęśliwa. A ledwo pojawiłam się w drzwiach to wybuchnęła szlochem. Jak to Lutka skomentowała: Widocznie sobie pomyślała: O jest ta, która jest ze mną najczęściej! 🙂

<><>

Brat mój postanowił pomimo veto rodziny wleźć na kolejną górę. Ja mam nadzieję, że ktoś kiedyś postawi sprawę w sposób Ja albo góry, ale narazie trzymamy kciuki za jego szczęśliwy powrót. Przed chwilą dostałam od niego meila. Fragment wklejam:

"W Katmandu przywitano nas bukietami aksamitek i w ogole to inny swiat. Jest cieplo, kolorowo, glosno i bardzo egzotycznie. To troche tak jak w reklamie kit-kat 🙂

Szalony lewostronny ruch, klaksony, dzwonki i pokrzykiwania. A w samolocie po scianach biegaly karaluchy 🙂
 
I maja tu dzisiaj Swieto psa i bezdomne psy chodza po ulicach obwieszone kwiatami 🙂
 
Generalnie jest cudownie…"

Historia pomarańczowego potwora, czyli jak zrobić dynię na Halloween

1. Zaczynamy od wyboru odpowiedniej dyni 🙂 U nas to było względnie proste: miała nie być cięższa niż Łuczywo, a większa niż Lila 😉 i miała mieć ładny pomarańczowy kolor (niektóre są takie wyblakłe). Wybierała Łucja z tatą.

2. Stanowisko pracy. Dobry nóż, łyżka do wybierania pestek i worek na śmieci. U nas ten etap trwał cały dzień. Podobno Diabli tyle szukał odpowiedniego szablonu w necie, ale nie była bym pewna czy aby nie odwiedzał pobandzie.pl

3. Najpierw ścinamy stożek. Jeśli na placu pracy zrobi się za ciemno i za zimno, czas się przenieść do domu :/

4. Wybieramy łyżką lub ręką pestki. Dwójka wybierających to już dużo.

5. Przyklejamy taśmą kartkę z szablonem. Nasz był znaleziony w necie, ale można stworzyć samemu. Nożem zaznaczamy krawędzie rysunku, odklejamy kartkę i dokańczamy dzieło 🙂

6. Najważniejszy jest podział ról… 😉 Łuczywo wydłubywała pestki i zanosiła mamie do obrania, a Lilak pożerając taśmę klejącą pilnowała siatki z dyniowymi farfoclami 🙂

7. Czas na lekcję biologi 😉 Gdzie dynia ma oko? A nos?

8. I voila! :)) Widok bez lampy – czyli to co widać o tej porze dnia… I foto z fleszem 🙂 Tu dla porównania dynie z lat poprzednich… Jak widać genialny Diabli rzeźbi coraz trudniejsze wzory! 🙂

Tajemnice kobiecej alkowy

Ogarnęła nas z Diablim pasja przerabiania naszej odzieży. Nie, nie – nie chodzi o to, że doszywamy cekiny i frędzle – po prostu zwężąmy i adoptujemy do chodzenia to co mamy w szafach. Bo chociaż kultowy ostatnio stylista Jacykow (lektura babo-prasy w salonie fryzjersko-kosmetycznym pozwoliła nadrobić braki w polskim who is who in celebrities) twierdzi, że stare rzeczy należy wywalać i nie ma co liczyć na to, że jak włożymy do szafy na 10 lat to ludzie nie będą pamiętać, że już to mieliśmy… to tani sposób na zwiększenie tego co można nałożyć. Tani i skuteczny. Mam np. białą sztruksową marynarkę, która 4 lata temu była odlotowa. Sztruks jest gruby i miękki a jak ją kupowałam to przez tydzień się zastanawiałam czy aby napewno ją potrzebuję… Dziś jak na nią patrzę to widzę, że ma taki kołnierz… że nie da się tego bez obciachu założyć. Nie mówiąc o niepotrzebnych poduszkach (które są pod podszewką) :/ Diabli natomiast zwęża nogawki w spodniach i skraca co niektóre marynarki. W trybie więc ciągłym coś jest u krawca, albo czeka na zawiezienie…

Ach, miały być tajemnice… No więc miałam jako nastolatka koleżankę Iwonkę. Iwonka była atrakcyjną i bardzo sprytną osóbką 🙂 I wymyśliła takie coś co nazywała majtki ściągające… 😉 Chodziło o zwykłe majtki nakładane na rajstopy. Bo jak nogi są trochę za szczupłe to rajstopy lubią zjeżdżać. I to wszystkie elastyczne rajstopy… A nie ma nic gorszego niż zjeżdżające rajstopy. I to przy każdej długości spódnicy. No i ostatnio założyłam na rajstopy majtki. Lutka mi zawsze powtarza, żebym ubierała się tak, że jeśli mi się coś stanie i ktoś będzie musiał mnie rozebrać, żeby ratować mi życie to żeby mi nie było wstyd. I przestrzegam tej zasady. Rzeczy dziurawe czy pozaciągane wylatują w trybie natychmiastowym. Ale majtki ściągające mi się zdarzają 😉 

I list’ia 🙂 Łucziw sama zbiera, bo lubi :)) Te akurat znalazła w drodze do babci 🙂

Czekoladowy żółw

  • I jak dziewczynom smakowała kolacja we Fridaysie?
  • Smakowała. I poleciłem im deser, którym były zachwycone.
  • A jaki to deser?
  • Czekoladowy żółw
  • A skąd Ty wiedziałeś o takim deserze?
  • Od innych dziewczyn.

Uczyli mnie na drugich studiach, że są firmy i grupy zawodowe gdzie nie ma integracji i kolacyjek, a są takie gdzie ktoś patrzący z boku (w tym przypadku punkt widzenia żony) może odnieść wrażenie, że scalanie teamu przebiega nawet intensywniej niż praca 😉

Ale nie narzekam! 🙂 Dzwoni ten mąż za to co godzinę – do znudzenia. Czasem nawet już nie odbieram, bo nic się u nas nie dzieje co bym mu mogła opowiedzieć nowego :[

Zresztą miałam dziś swój zawodowy sukces też… Zaniosłam do fabryki umowę za październik. Jak zawsze z lekką duszą na ramieniu. No bo przed narodzinami Lilaczka miałam trzy grupy, a teraz mam dwie. A umowę wypisałam z tą kwotą co zawsze… I jak zawsze miałam dendzera, ze mi powiedzą: Trochę pani tym razem pojechała pani Justyno. Proszę o połowę obniżyć 😉 Ale, ale… złapałam na korytarzu kogoś, kto to jest ważny, a kiedyś mi podpadł i wie o tym… I jak mnie zobaczył to się pyta, czy może pomóc. Więc mówię, że chciałam umowę zostawić. A on na to, że on mi podpisze. Więc ja na to, że gdybym wiedziała że on będzie podpisywał to bym więcej wpisała. A on, że trzeba było. 🙂 Więc nie wiem co będzie w listopadzie, ale w tym miesiącu na waciki mam :))