- Jak ja mam tam trafić?
-
Zamontuję Ci nawigację.
-
Ok. A oni tam będą wiedzieć co ze mną robić?
-
Tak. Wybrałem Ci serię zabiegów odżywczych.
-
A to super.
-
Był też fajny zabieg na cellulitis, ale miał również działanie odchudzające, więc pomyślałem, że nie chcesz.
-
No nie. Zresztą ja nie mam cellulitisu.
-
Powiedziełem paniom, że masz, tylko, że się tego wstydzisz.
Cooo???!!!! Normalnie świnia nie mąż
Uważny czytelnik 😉 z pewnością pamięta, że mąż dał mi zaproszenie do SPA… Dziś je zrealizowałam… 🙂 Pobudkę zrobiłam sobie o 8. Założyłam, że skoro nie muszę ubierać dziewczynek i się malować wystarczy mi pół godziny. Tyle, żeby się wygodnie ubrać i zjeść ze dwie kanapki. No bo jak tu dbać o ciało skoro wnętrze burczy z głodu?
Panny spały, ale ocknął się Diabli i odkręcił sobie wodę – lubi się pomoczyć w wannie z pół godziny co dzień rano (wg mnie przysypia tam, ale to już jego problem). Spadająca woda obudziła Lilę, a ta obudziła Łucję, więc ostatnie co usłyszałam zamykając drzwi za sobą było: Lila, króliczku, jak tatuś ma się wykąpać skoro Ty płaczesz? :))
Dojechałam na czas i weszłam… Dostałam ręcznik, kapcie i majtki i zaległam na wąskim łożku. Ustaliłyśmy, że zabieg na ciało który mąż mi wybrał nie nadaje się przy karmieniu, więc wymieniłam go na "czekoladową kąpiel" :). No i potem się zaczęło… Pani kosmetyczka mnie zapytała:
🙂 Potem mi przyszło do głowy, że taki zabieg na ciało przypomina cesarkę. Najpierw się leży gołym i trochę Ci zimno. Potem robi się ciepło, coś z Tobą się dzieje, coś z Tobą robią i generalnie trochę odpływasz. Następnie zaczęłam się zastanawiać co u nich tak wieje i hałasuje i zorientowałam się, że to płyta z szumem fal (Ocean Zen) a potem film mi się urwał bo zasnęłam :)))
Ogólnie wizyta na plus. Podobało mi się nawet bardzo. Mają fajną kolagenową maskę na twarz i muszę ją sobie zrobić kolejnym razem 🙂