Jabłkowicie

Z obiadu na Święto Indyka niestety nic nie wyszło. Jakoś tak nam się skomplikowało z gośćmi, że nie było jak ich zaprosić :/ Ale pragnienie urządzenia wielkiego niedzielnego obiadu pozostało… Może więc w styczniu? Damy wtedy inną etykietkę. Powitanie Nowego Roku, albo III Rocznica Ślubu? I będzie gitez 🙂

Dziś więc zamiast gotowania i wielkiej biesiady zrobiliśmy rajd po sklepach w poszukiwaniu stołu do jadalni.  Ale nie ma. Tzn. jakieś i są, ale takiego jaki by zadowolił naszego domowego stylistę Diablikowa nie było. Zaraz więc zabieram się do mojego ulubionego zajęcia czyli robienia czegoś z…jabłek! Dużo ich i tak kombinuję jak je przyrządzać. Łucja lubi jabłka w cieście w naleśnikowym, ale w ten sposób zużywam max dwa jabłka, zato dużo bardziej jabłkochłonny jest ryż z jabłkami 🙂 Robię go na bazie przepisu z tlenu, ale uwzględniam sugestie komentujących 🙂 Wychodzi pyszne! :)))

Ocean ZEN

  • Jak ja mam tam trafić?
  • Zamontuję Ci nawigację.
  • Ok. A oni tam będą wiedzieć co ze mną robić?
  • Tak. Wybrałem Ci serię zabiegów odżywczych.
  • A to super.
  • Był też fajny zabieg na cellulitis, ale miał również działanie odchudzające, więc pomyślałem, że nie chcesz.
  • No nie. Zresztą ja nie mam cellulitisu.
  • Powiedziełem paniom, że masz, tylko, że się tego wstydzisz.

Cooo???!!!! Normalnie świnia nie mąż :/ 

Uważny czytelnik 😉 z pewnością pamięta, że mąż dał mi zaproszenie do SPA… Dziś je zrealizowałam… 🙂 Pobudkę zrobiłam sobie o 8. Założyłam, że skoro nie muszę ubierać dziewczynek i się malować wystarczy mi pół godziny. Tyle, żeby się wygodnie ubrać i zjeść ze dwie kanapki. No bo jak tu dbać o ciało skoro wnętrze burczy z głodu?

Panny spały, ale ocknął się Diabli i odkręcił sobie wodę – lubi się pomoczyć w wannie z pół godziny co dzień rano (wg mnie przysypia tam, ale to już jego problem). Spadająca woda obudziła Lilę, a ta obudziła Łucję, więc ostatnie co usłyszałam zamykając drzwi za sobą było: Lila, króliczku, jak tatuś ma się wykąpać skoro Ty płaczesz? :))

Dojechałam na czas i weszłam… Dostałam ręcznik, kapcie i majtki i zaległam na wąskim łożku. Ustaliłyśmy, że zabieg na ciało który mąż mi wybrał nie nadaje się przy karmieniu, więc wymieniłam go na "czekoladową kąpiel" :). No i potem się zaczęło… Pani kosmetyczka mnie zapytała:

  • Czy miała już pani robiony zabieg na ciało?
  • Ale ostatnio czy wogóle?
  • Wogóle
  • No wogóle to nie.

🙂 Potem mi przyszło do głowy, że taki zabieg na ciało przypomina cesarkę. Najpierw się leży gołym i trochę Ci zimno. Potem robi się ciepło, coś z Tobą się dzieje, coś z Tobą robią i generalnie trochę odpływasz. Następnie zaczęłam się zastanawiać co u nich tak wieje i hałasuje i zorientowałam się, że to płyta z szumem fal (Ocean Zen) a potem film mi się urwał bo zasnęłam :)))

Ogólnie wizyta na plus. Podobało mi się nawet bardzo. Mają fajną kolagenową maskę na twarz i muszę ją sobie zrobić kolejnym razem 🙂

okruszki na brodzie to chlebek :))

  • Może dziś pójdziemy na obiad do knajpy? Np.greckiej?
  • Mhhmmm… Może jutro?
  • Jutro też.
  • To może jutro i pojutrze? Na dziś mam już koncept obiadowy.
  • To może do kina? Albo na bankiet do Toyoty?
  • Wiesz, ja już dziś wychodziłam z domu…

Miewacie takie poranki, że patrzycie na zegarek i chcecie, żeby już była pora wstawania? U mnie takie bywają piątki. Dziewczyny jakimś szóstym zmysłem rozpoznają dni, kiedy rano będę wychodzić i noce są fatalne. Budzą się na przemian i marudzą. Więc jak przychodzi piątek godzina 18-sta… dreszczyk wywołuje u mnie jedynie myśl o szybkim położeniu się spać :/ Niegodne to żony doskonałej, ale obiecuję poprawę 🙂

Jedyne więc co dziś zrobiłam to włożyłam do albumów foty, które przyszły z Superfoto. Wyszło tak, że zdjęcia z urodzin (karaoke party) zmieściły się na końcówce albumu, gdzie były foty z Tykocina z 2005. Może to duży czasowy rozstrzał, ale jak za lat 10 będziemy to oglądać, to będzie prawie dzień po dniu 😉

A i dziś mija tydzień kiedy Lila ruszyła 🙂 Z pełzaniem. Żwawym pełzaniem. Droga kuchnia-tiwi pokonuje w minutę :)) Jak dam radę to spróbuję to nagrać. Tym bardziej, że Łucja łapie ją za nogi i ciągnie do tyłu jak mała dociera do płytek :)) Bo zimne 🙂

wakacje na równiku

  • Wiesz chciałbym, żebyś mieli takie zajawki: zimą narty, latem surfing…
  • No ale realizujemy zajawki: jesienią winnice, wiosną stolice europejskie.
  • No tak, ale to było by inne…
  • Bardziej sportowe? To może jak dziewczyny będą większe?
  • Ja z Łucją mógłbym już zjeżdżać ze stoku.
  • A ja z Lilą z wózkiem u podnóża na śniegu? To ja dziękuję.

Chociaż jak tak szukam o dolinie Vratny, to bardzo mi się tam podoba! :))

Dziadkowie dziś ruszają w drogę powrotną z wakacji. Jeśli by ktoś się mnie pytał o zdanie, to całkowity bezsens lecieć 11 godzin na wakacje na równiku i po tygodniu wracać. No ale mnie nikt nie pytał. Zresztą jak twierdzi Jola Rutowicz równik może być znaaacznie bliżej (tu można tę błyskotliwą opowieść obejrzeć 😉 Ale, że zacytuję Saphirę 😉 Jola oszczędnie gospodaruje swoją wiedzą :)) 

Zresztą może i dobrze, że wracają, bo w tamtej części świata znów się niefajnie robi. Wkleję post znajomego z listy dyskusyjnej (myślę, że mogę -bo nazwy jego biura nie podam 🙂

tak, nie pisałem nic bo nie chcialem żeby sie rozniosło w ciagu dnia.
Za dużo dziennikarzy.
ten facet co był uwiięziony w hotelu Oberoi to mój klient !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Od rano byliśmy w kontakcie z polskim konsulem i jego żoną we
Wrocłąwiu, do któej pisał smsy z hotelu.
Ukrył się na 19 pietrze w jednym z pokoi jak terroryści zaczęli
opanowywać cały hotel i strzelać do gosci.
Przeczekał, wybił okno w pokoju żeby sie nie udusić, bo hotel zaczął
płonąć, uratowali go Hinduscy żołnierze.
Ale jaja, już bałem sie że bedę miał pierwszego klienta na kocie z krzeżykiem.

I po wymianie kółek

  • I jak Ci się podobają dekoracje świąteczne?
  • Mamy listopad.

😦 Nie docenił… Byłam na wymianie opon. Oddałam auto i kluczyki, wyjęłam wózek i poszłam na półgodzinny spacer. Z niesłabnącym optymizmem znów postanowiłam coś wywalczyć metodą na babę… Znaczy się jakiś discount.. I znowu nic :/ Wsiadłam do auta, look do lusterka dlaczego znowu fiasko… a ja mam smark do pasa… Wytarłam i pojechałam do domu. Tym bardziej, że jest kolejna robota! Tanie ferie w Austrii i na Słowacji 🙂 Nakładam golf, wczuwam się narciarskie klimaty i siadam do pisania! 🙂

Update: właśnie sąsiad był po kartki A4 bo mu się skończyły i wychlapał, że żonę ma w ciąży :)) Super nius, trzymam kciuku – będą miały dziewczyny nowe towarzystwo! 😀

Bo imho prowizorka uczłowiecza…

Nie wiem o co się kłócą inne rodziny, ale u nas tematy są trzy. I podejrzewam, że ktoś patrzący z boku może mieć wrażenie, że to bzdura, tak samo jak my patrzymy na konflikty innych 🙂 Primo to moje obowiązki w domu (pośrednio wychowanie dziewczyn), segundo obowiązki Diabla i terzo to jego rola w domu. Jak wejdziemy na temat nr 3 to się robi nieprzyjemnie. Ostatnio konieczny był nawet wyjazd na Słowację, żeby załagodzić, bo sytuacja była podbramkowa i Diabli chciał się już nawet wyprowadzać z córkami. :)) A wiadomo między innymi ludźmi człowiek się bardziej kontroluje… Baaa… wyjazd był nawet nazwany "naszą ostatnią szansą"…

Poszło wtedy o dywan. Że jest obrzydliwy i dlaczego ja go nie chcę wywalić. I że on o to prosił od dawna i ja się nie liczę z jego zdaniem. A ja po prostu nie myślałam o tym i mi nie przeszkadzał. Był bo był. A Diabli już nie mógł na niego patrzeć. Dziś albo jutro jedziemy więc kupować dywan. Bo jeśli przyszłość naszego związku ma zależeć od dywanu, to wogóle nie ma nad czym się zastanawiać! :))

Pokazałam Łucji pudełko z bombkami… Przez godzinę dziecka nie było 🙂 Więc po krótkim zastanowieniu ruszyłam z tym świątecznym zdobnictwem domu… 😉

Przedmiotów sezon pożądania

  • Czy kiedykolwiek pragnąłeś czegoś tak jak ona pragnie teraz tego misia?
  • Ale przed chwilą równie mocno pragnęła lalę. Nie jest wiarygodna.
  • Nieprawda misia pragnie mocniej, bo pojawił się później 🙂

Sezon przedświąteczny i Święta to niesamowity okres dla dzieci. Dla dorosłych też, ale tak jak już rok temu pisałam z dziećmi inaczej się czeka na Święta. Mocniej 🙂 Już bym chciała choinkę w domu i zielono-czerwone stroiki 🙂 Łucja wczoraj się popłakała przy wychodzeniu ze sklepu gdzie był stroik z bombek i choinka 🙂 Staram się dotrzymać do 1-go grudnia (no bo gupio jakoś tak w listopadzie bombki kupować), a potem już ruszamy z gadżetami!

Zresztą sklepy i działy zabawek to osobne pasmo dziecięcej udręki. Ja nie wiem czy coś wisi w powietrzu, czy Łucza weszła w taki wiek, ale regularnie wychodzimy ze sklepu ze szlochem 🙂 A jak zacznie się rozpakowywanie prezentów to euforia podejrzewam znowu doprowadzi do łez :))

enigmatycznie

Do niej: Wszystkie słowa wydają mi się banalne, ale bardzo mi przykro. Naprawdę to chyba bardzo trudny moment i strasznie smutna sytuacja.

Do niego: Dbaj teraz o Nią bardzo. Bądź podporą i pocieszycielem doskonałym. Takie chwile pokazują ile rzeczywiście warty jest związek.

Czy też Cię ciągnie do regałów z kocim jedzeniem?

 – Diabli do mnie podczas zakupów w markecie.

Czasem odwiedzasz jakiś dom i widzisz jak świetnie ludzie sobie potrafią ułożyć życie w domu, podział obowiązków, hierarchę priorytetów i opiekę nad dzieckiem. Ja zawsze po takiej wizycie dostrzegam jak wiele do zrobienia jest u nas :/

<><><>

Powiedzieli mi w radiu ciekawą rzecz :)) Na rynku muzycznym pojawiła się niezwykła płyta. Zauważona przez absoluty muzyczne i kolekcjonerów. Jest to płyta beatlesów. Limitowana edycja, której było 200 tys numerowanych egzemplarzy. Pierwsze cztery dostali członkowie zespołu, a na ebayu pojawiła się płyta z numerem… 5! Czyli pierwsza z wolnego rynku. Trzy dni przed końcem aukcji cena była 10 tys funtów, ale końcowa z pewnością będzie dużo wyższa, choć spece twierdzą, że aukcję wygra jakiś dom handlowy z Tokio przebijąc wszystkich abolutnie inflacyjną ceną… Zobaczymy 🙂

O co kaman z tą pogodą?!

Dziadkowie zajrzeli do nas wieczorem przed wyjazdem na ciepłe wakacje. Lutka przywiozła prezent dla Lili:

  • Łucja ciągle coś dostaje, więc to jest zabawka dla Lili. Dobra?
  • Dobra, tylko że…
  • Wogóle nie ma ładnych zabawek, a ta akurat mi się spodobała.
  • Ale mamuś, dziewczyny mają już taką zabawkę. Nawet dwie sztuki. A jedna jest identyczna. I Ty kupiłaś.
  • No ale tamte są Łucji, a ta będzie Lili. Taka mi się ładna wydała. Kolorowa i w paseczki.
  • Dziewczyny już śpią, ale jak chcesz je zobaczyć to można. Tylko musisz zdjąć buty. Chcesz?
  • Pewno.

I potem trudno ją było z sypialni wyciągnąć 🙂 A z dublowaniem zabawek to ją rozumiem 🙂 Ja też przeżywam katusze w sklepach typu Smyk :)) A zresztą od nadmiaru głowa nie boli. Idziemy dziś na połówkowe urodziny do Karola (syna kolegi, który ma równo 6 miesięcy) i kółka będą jak znalazł! Muszę więc wynaleźć jakąś papierową torebkę (może jeszcze coś tam wrzucić?), zaczekać na męża, który ma dziś szkołę i możemy iść! Po drodze muszę tylko podjąć męską decyzję czy iść na spacer czy nie :/ Łuczywo chce, ale mi się zdaje, że na zewnątrz jakoś wyjątkowo nieprzyjemnie…:[

Piramida z kółek