Olewam kraj, który można przejechać na rezerwie

– Chorwaci o Słowenii, cyt za "Drugie śniadanie" na tvn24. Btw. bardzo fajny program 🙂

Łucja umie pływać! Pierwszy raz, po ponad roku przerwy byliśmy dziś na basenie. I okazało się, że Lila buczy, beczy i wczepia się w mamę niczym jej siostra dawno temu, za to Łucja potrafi pływać :0 W dmuchanych naramiennikach, ale całkowicie samodzielnie i zadowolona, że hej! A tatin jaki dumny… Więc chyba zaczynamy chodzić regularnie. Tylko, że ja nie mam za bardzo kostiumu godnego takich pięknych córek… Ale od czego mamy figleavesclearance 😉

Wczoraj Diabli przejechał 1000 km. Prawie. W tę i spowrotem do sklepu z zegarkiem marzeń. I chciałam ten sklep Wam polecić. Daleko nie tylko rusofilom. W imponującym show-roomie Diabli wybrał (a nie było to łatwe, bo oferta na żywo większa niż na stronie…) niesamowitą STRIEŁĘ z limitowanej edycji z wygraweranym numerem seryjnym i przeszklonym tyłem. Baaa… jeszcze dostał gratis wypasioną bransoletkę! Panie i panowie: Russtime.com!!! :))

Kryzys to szansa

Uczyłam wczoraj Łucję zastosowania zwrotu: Tak-o i oto dzisiejszy dialog:

  • Łuczi, co Ty się tak całą noc budziłaś?
  • Tak-o.

Chwilę później przyjechali dziadkowie. Dziadek Samuraj, zapalony wędkarz, od razu przyuważył jedną z nowych zabawek od wujka Marcina. Złapał za wędkę z magnesem i zaczął wyławiać drewniane morskie stwory:

  • O zobacz Łuczynko: konik morski!
  • Tak. I-ha-ha-ha! 🙂

🙂 Ubawiona porannymi dialogami pojechałam, a w fabryce okazało się, że połowa moich uczniów jest na szkoleniu: Jak radzić sobie ze stresem w czasach kryzysu… ?. I przypomina się to co powiedział Diabli. Że w języku chińskim symbol oznaczający kryzys ma również znaczenie szansa i w sumie jak widać można na kryzysie zarobić! Pogadałam więc chwilę o Isabel, zagoniłam do sali dwóch maruderów z łapanki i odbębniłam swoje zastanawiając się nad kreatywnym szkoleniowcem…

Boeing 737-800

W rozmowach z samolotofabami brakuje mi argumentów. Zawsze mówię, że transport lotniczy jest najbezpieczniejszy i najszybszy. I nigdy nie udaje mi się nikogo przekonać. Taki np. Diabli każdorazowo co bym mu nie mówiła urządza w samolocie szopkę.

Ale oto być może mamy przełom w katastrofach? Wczoraj rano niedaleko lotniska (during its approach) w Amsterdamie rozbił się samolot. Zginęło 9 osób. O 9 za dużo, ale przecież mogło być dużo gorzej. Samolot przecież rozpadł się na trzy części! Przypomina mi to niedawną awarię samolotu w Stanach gdzie pilot posadził samolot na wodzie, na rzece Hudson. Przeżyli wszyscy i narodził się (słusznie zresztą) nowy bohater narodowy. Może w końcu zaczynamy panować nad żelaznymi ptakami?

Btw. Równo 10 lat temu, w lutym 1999 byłam na lotnisku w Amsterdamie. Lot KLM-em do Madrytu. Datę pamiętam dobrze, bo to był ostatni karnawał starego tysiąclecia. Lotnisko jest gigantyczne i podczas zmiany samolotów tylko cudem się nie zgubiłam 🙂 I bardzo wyraźnie pamiętam, że lotnisko leży między autostradami (jeszcze raz brawo dla pilota), bo samoloty przejeżdżają nad drogą by dotrzeć na pas startowy… 🙂

Teatralnie: scenki trzy

Godzina 12. Wąska uliczka. Po lewej domki, po prawej pralnia. Z naprzeciwka zbliża się śmieciarka. Przed nami niebieskie coś. Śmieciarka się zatrzymuje, żeby nas puścić. Zwężenie. Niebieskie coś rusza. Duże nie jest, więc planty of space. Ale rusza i staje. Pełne obaw, czy się zmieści.Wdycham powietrze i wydycham. Wdycham jeszcze raz i mówię:

  • No jedź ojciec!

Cichy głosik z tyłu:

  • Tati nie ma.
  • Wiem, kochanie wiem 🙂

<><>

Godzina 19. Diabli zadziałał globalnie i miejsca na środku drugiego rzędu. Zieliński pokazuje co tzn. doskonała gra aktorska. Jest świetny, że to aż nierealne. Borys Szyc też jest super. Część do przerwy cały czas jest rozebrany. Tylko w majkach. Ładne ciałko. Siedziałam tak blisko, że widziałam strużki potu na jego torsie 😉 Btw. chyba był grany solar. Nieważne. W którymś momencie zaczynam łapać, że się na mnie patrzy. I te uśmiechy na koniec przy oklaskach. ???. Myślę: chyba jakieś urojenia. Ja mam dwójkę dzieci i nalepkę na czole: matka karmiąca. Ale nie. Bo oto mamy wybuch zazdrości Diabla:

  • Może Cię tu zostawić?!!

No coś niesamowitego. Niebywałe. Tak się dowartościować to dawno nie było… 🙂

<><>

Godzina 22. Wchodzę do pokoju Klusek. Zasnęły bez ani jednej łzy. Oklaski dla dzielnych opiekunów. Kurtyna w dół. Przytulam się do męża.

„Udając ofiarę” (Izobrażaja żertwu)

Jeśli Diabli siedzi z laptopem (moim laptopem) na kolanach i słucha oper… tzn., że coś knuje! 🙂 Najprawdopodobniej:

  1. Planuje swoją wyprawę z dziewczynami do mediolańskiej La Scali na "Wesele Figara", bo one przecież mają wrażliwość muzyczną po NIM.
  2. Postanowił edukować swoją żonę i wybiera nam wydarzenia kulturalne do zaliczenia.

Nie wiem ile wybrał tym razem, ale napewno wybrał coś na dziesiejszy wieczór… Tylko w co się ubrać do teatru?! 🙂 Z dziewczynami posiedzi upominający się o to wujek Marcin. Ma coprawda jeden nieznośny zwyczaj pojawiania się zawsze z workiem prezentów, ale mam nadzieję, że tym razem wybiłam mu to z głowy:

  • Cześć siostra,
  • No cześć.
  • Słuchaj… Czym dziewczynki się teraz bawią?
  • Tym co już mają. Łucja od trzech dni układa jedno puzzle, ale nie potrzebuje kolejnego. Zresztą mam w szafie drugie więc można wyjąć gdyby się jej przypadkiem znudziło.
  • A Lila?
  • Lila zajmuje sie rozwalaniem tego co ułoży Łucja.
  • Nic mi nie ułatwiasz.
  • Bo one nic nie potrzebują! Nie zachowuj się jak nasz ojciec! To, że przyjdziesz będzie dla nich wystarczającą nagrodą.
  • Ale muszę im jakoś osłodzić ten żal rozstania z rodzicami…

<><><>

Na głównej Onetu powiesili artykuł o prywatnych szkołach. Jest coś nienormalnego w naszych czasach, że zamiast martwić się tym co z nich wyrośnie jak robiły kobiety od setek lat (i również Lutka ponad 30 lat temu) rodzice (w tym ja) martwia się o to, czy nie krzywdzą dzieci nie wysyłając ich do prywatnych szkół i przedszkoli.  

Roszponka to chyba moja ulubiona sałata

Diabli

Czas jakiś temu odkryliśmy roszponkę. Rzeczywiście trudno znaleźć smaczną sałatę, a roszponka smakuje jak świetna sałata. Początkowo jadaliśmy ją na słodko: sałatka z winogronami i jogurtem, ale od kilku dni Diabli robi z nią sałatki z oliwą, pomidorami i oliwkami. I też jest pysznie! 🙂

Robotę przysłali z cyklu na wczoraj, więc siadam i robię. Na szczęście o Budapeszcie więc temat znam i lubię 🙂 Dziewczyny już się sobą zajęły: Lila bawi się rękawiczkami Łucji, a ta ogląda bajkę o dinozaurach. Dinozaury to nowe ulubione postacie. W Bałtowie w Świętokrzyskim jest Jurajski Park – mega wielki ogród rozrywki z dinozaurami. Na wiosnę (w maju?) jak pojadę do rodziców to się wybierzemy. To wyprawa na cały dzień! 🙂

Mój nerwus, mój uparciuch, mój słodziak

31 lat temu, o godzinie 9 rano, w terminie, ale po dość trudnej ciąży, na świat przyszedł Diabli 🙂 I dobrze, że zdecydował się na ten ryzykowny ruch, bo choć bywa nieznośny jest mi do życia potrzebny! 🙂

Nie pozwolił urządzić sobie przyjęcia, więc będzie tylko torcik. Na tę okoliczność dostał ode mnie spinki z maratończykiem (miały być na Walentynki, ale oczywiście kurier nie dotarł na czas), zegarek marzeń od swoich rodziców i buty – latające buty od teściowej…

Lutka zajrzała do nas w czwartek na trasie przejazdu lotnisko-dom. Zostawiła fanty i pojechała. Wieczorem zadzwoniła czy wszystko się podoba:

  • A jak buty dla Łukasza?
  • No wiesz, zadowolony. Już nawet biegał i mówi, że fajne. Tylko się martwił, żeby ich nie pobrudzić.
  • Nie było innego koloru w tym typie i rozmiarze…
  • Ale jemu się podoba! … A co Tobie się nie podobają?
  • Nie.
  • Mi też nie. Ale te sportowe rzeczy to wogóle mają taką specyficzną stylistykę. Najgorsze są te ubrania z dziwnych sztucznych tkanin.
  • Ja nawet chciałam tam sobie kupić buty do ogródka, ale jak przymierzyłam to mi się na nodze nie podobały.
  • Wierzę.

Diabli jak usłyszał te historię złapał się za włosy 🙂 Nie mógł pojąć (dla mnie to zrozumiałe) jak Lutka mogła chcieć sobie kupić najki do wyrywania koperku na zupę 🙂 A ona po prostu weszła do sklepu z butami (tanimi butami) i pomyślała że kupi też sobie… I  nie miało dla niej znaczenia czy to do joggingu czy do fitnessu. Miały być do… koperku! 🙂

Jak zagospodarować sobotniego męża

Kiedyś czytałam o mężczyźnie, którego poproszono by okazał miłość żonie i ten jej umył auto :)) Osoba, która o tym doświadczeniu pisała, była oburzona tą męską prostotą, ale w gruncie rzeczy nie jest to ani przypadek odosobniony, ani jakoś specjalnie godny potępienia. Taki znudzony kanapowy mąż, wykończony dopopłudniowym ciąganiem sanek po lesie i popołudniowym pstrykaniem pilotem (kiedy akurat leci ktoś inny niż motyl z wąsami) zawsze chętnie podjedzie na myjnię 🙂  Wystarczy tylko westchnąć: Och jaki mam brudny samochód… I voila! :)) Dziękuję kochanie!!! :))

Tańce z wczoraj (Łucja tańczy, a Lila śpiewa 🙂 i foto z dziś… (Nie ma to jak posiedzieć razem w łożeczku!:)

True blood

Oglądamy serial o wampirach. Do Heroesów się nie umywa, ale każdy odcinek ma taki koniec, że musisz obejrzeć kolejny. Nowa hitowa produkcja w HBO. Btw.nie sądzę, żeby kiedyś doszło do asymilacji ludzi i wampirów- raczej obstawiałabym akcje linczu w stylu Ku-Klux-Klanu. Sooki (bohaterka) biegnie nocą przez cmentarz.

  • Bałabym się nocą chodzić na bosaka.
  • Ja też.
  • A czego byś się bał?
  • Że wejdę w gó-no.
  • To takie miejskie obawy. A nie bałbyś się owadów? Pająków?
  • Bałbym się mrówek.
  • A węży? Ja bym się też szkła bała.
  • Kupa jest straszniejsza. Pomyśl, że tak przeszła by Ci między palcami…

🙂 Gupia sprawa, ale mam wrażenie, że jako posiadaczkę ponad dwudziestu kotów w życiu już mnie to kiedyś spotkało… Przeżyłam :))

<><>

Przedstawiam Wam budowlę Łucji. Zbudowaną całkowiecie samodzielnie i bez niczyjej pomocy. Zostawiłam ją samą z klockami i po 40 minutach się zainteresowałam co też dziecko robi. Budowla jest niesamowita 🙂 Coś mi się zdaje, że Wielkanocny Zajączek przyniesie kolejny zestaw, żeby dziecko miało co budować. 🙂

Śnieżny tłusty czwartek

Gdyby ktoś zapomniał to przypominam 🙂 My bezpączkowo… Przynajmniej dopóki tatin nie przyniesie jakichś z pracy. Zasypało tak, że do sklepu nie będę się przedzierać i auta też nie odśnieżam 😉 Ale spróbuję zrobić słodkie bułeczki używając mojej fantastic chlebowej maszyny :)`

W "Dniewnom Dozorze" jest taka scena, że dziecko robi babki z piasku… ze śniegu. Klepie zieloną черепашку czyli żółwika i powstaje śnieżny żółwik. Wydawało mi się, że to możliwe tylko w śnieżnych krajach z długą zimą, ale Łucja znalazła dziś plastikowe grabki i zanosi się na to, że bierzemy je dziś ze sobą na spacer:0

Diabli wczoraj znowu nie dojechał do pracy. Więc odśnieżał przy dzielnej córek pomocy. Normalnie czuję się jakbyśmy mieszkali w zasypanych i niedostępnych Bieszczadach… Romantycznie… 😉