Pamiętam dobrze… Tańczyłam to z Giannim Wąsacze…

-fragment z Roztańczonej Andżeliny, nazywanej też (przeze mnie) Elektryczną… Czyli kreskówki na mini-mini opowiadającej o myszce ballerinie.

Łucja wierzgała nogami i przywaliła tatinowi w nos. Diabli się złapał za twarz i leży. Leży. Więc mu ten relaks przerwałam:

  • Jak już opanujesz ból, to przytul córkę, bo jest jej przykro i jest nieszczęśliwa.

Tatin oderwał ręce od czerwonego nosa i przytulił. Później się go pytam:

  • Ile kobiet na świecie może prawie Ci złamać nos, a Ty będziesz je przepraszał, że się tym zmartwiły?
  • Jedna. Nie, dwie. I żadna więcej.

🙂 Dziś dzień zakupów. Potrzebuję spódnicę. Kilka spódnic. I Łucja też potrzebuje, bo uwielbia, a wyszło tak, że ma jedną. Zupełnie jak ja 🙂

A jednak przyszła!

Pomimo gróźb meteorologów, że zima jeszcze uderzy, chyba mamy wiosnę! Dziś rano wystawiłam na dwór herbatkę Łucji, żeby ostygła i po chwili Klucha, pilnująca przez szybę swojego napoju, podniosła rwetes… Okazało się, że pojawił się jeszcze jeden chętny do picia przez słomkę… :0

A w ubiegłym tygodniu na forum ornitologów przeczytałam, że boćki i żurawie już ruszyły z Afryki i przelatują nad Eljatem, więc do nas te wielkie ptaszyska też chyba niedługo dotrą. Się żaby nie ucieszą… 😀

African Adventure 3D

Byliśmy 🙂 Znaczy się Diabli z Łucją byli. Ja z Lilą zrobiłam rundkę po mallu i zasiadłam w coffe heaven. Wtrąbiłam pyszną latte, którą ostatnio pijam niesłodzoną i nadgryzłam kiepską babeczkę. Więc Lila zrobiła z niej ciasteczkowy dekor na podłodze w promieniu 4 metrów… W tym czasie Łucję zachwyciły falujące słoniowe uszy wachlujące widownię, kłapiące paszczą krokodyle, biegnące antylopy i ryczący lew. Odkrycie dnia to, że maki muk dugi – czyli mały słoń jest duży. I miała okulary – tak zeznała 🙂

Z cyklu robota na wczoraj kalendarium imprez letnich. Powiem Wam, że dużo się będzie działo! Mam wrażenie, że w tym roku hitem będą imprezy quazi-militarne: inscenizacje bitew, zdobywanie zamków i oblężenia. Więc może i my się wybierzemy wtedy do Malborka, albo na pola Grunwaldu? :))

Jak Ty to robisz, że Ci takie świetne jajka sadzone wychodzą?

Oj, mam swoje sekretne metody, drogi mężu! :))

Przy sobocie Diabli został wypchnięty z dziewczynami na basen. Ja się nie nadaję, zato zostałam zmuszona do wizyty u dok. Zmuszona przez męża oczywiście. Doktor był dużym grubaskiem i niewiadomo dlaczego ten typ ma do mnie dużą słabośc. Od zawsze. Już w przedszkolu miałam pierwszych adoratorów takiego rodzaju i trwa to do dziś:

  • Tydzień temu się oparzyłam i nie wiem czy aby napewno się to dobrze goi.
  • Proszę pokazać.
  • Tutaj będzie taka ciekawosta, bo ja w majtkach męża jestem, bo one nie podrażniają.
  • Proszę pokazać. Bardzo słusznie. Dlaczego pani dopiero teraz do mnie przychodzi?! Będzie wielka blizna!!!
  • Trudno. Chciałam, żeby się szybko zagoiło i to najważniejsze.
  • I tak się zagoi. Będziemy walczyć o tę nogę. Może się uda. Chodzi pani do pracy?
  • Nie, pracuję w domu.
  • Dobrze. Proszę chodzić wogóle bez majtek. Wypiszę pani receptę. Proszę wstać i zmierzyć wielkosć blizny tą linijką to będziemy wiedzieli jakiej wielkości opatrunek żelowy zamawiać. 
  • I na stojąco mam się zgiąć? Ja tak nie dam rady. Całą rana czy to co już nie jest czerwone nie trzeba?
  • Pani pokaże. Całą proszę zmierzyć. Która to pani karta?
  • Taka gruba. Jej chyba tu nie ma.
  • Taka gruba jak ja?
  • Aż taka to nie. :))

Uff. I słuchajcie 30 minut takiego kadzenia 🙂 Dobrze, że nie chciał tak jak przeostatni laryngolog badać mi piersi ("bo kobiety to zaniedbują"). I teraz co tydzień mam się mu pojawiać. Będziemy zmieniać leki w zależności od stanu blizny… Ma się to szczęście, do tych grubaśnych chłopów :)) Tylko dlaczego oni się potem zaczynają odchudzać?

Nasza starsza córka potrafi:

    • wyciągać sobie jedzenie z zębów językiem robiąc takie same miny jak mama…
    • sikać na stojąco jak tata 😉 (cyt. Taka tati)

Dziś:

  1. Do fabryki założyłam country spódnicę (znaczy się szeroką i w falbany), bo pod nią zmieściły się barchany męża :/ Nikt się nie zorientował, ile zwienych warstw noszę 🙂 To zresztą dość wygodne było 😉
  2. Tankowałam na Statoilu. Nienawidzę statoila i tych tłumów po hot-doga, blokujących kasę. Nigdy go nie kupię w ramach veto. Btw. Orlen i BP wg mnie karmią lepiej. Stacja w szczerym polu, a nawet nikt Ci benzyny nie naleje (chociaż na shellu 2 km dalej to robią), bo cały staff zajęty układaniem parówek.
  3. Idąc do supermarketu mignęło mi kilka wystaw sklepowych. Nie mam w co się ubrać tej wiosny. Wypycham co mam zrobić i we wtorek jadę na zakupy.
  4. Ze wzruszeniem (prawie ze wzruszeniem) przedarłam się do kas przez stoiska z kurczakami, owieczkami palemkami i koszyczkami. Uwielbiam święta wszelakie. W domu już mamy wszystko w ilościach kilku (Łucja wybierała). Biało-żółto-zielone. I jeszcze trochę żółtego. Co nie znaczy, że nie kupimy więcej 🙂
  5. Widziałam na bilbordzie reklamę 3D kina. Musimy się wybrać. Łucję z tatinem wepchniemy do sali, a ja z Lilą zrobię rundkę po sklepach. Tylko teraz czy Afrykańska przygoda ze słoniami, które wprost z ekranu galopują na widownie czy Podwodny świat i wielkie niebieskie płaszczki zalewające salę?

Image of the Imax Cinema bar

Kombinezon i kalosze

A jednak się sprężyłyśmy. Słońce zachęcało, więc uległyśmy 🙂 Początek zapowiadał się standardowo. Lila kukała co też robi fascynująca siostra. Łucza budowała zamki ze śniegu, ale w końcu zasiadła obok. 40 minut chodzenia i panny odpadły. Obie 🙂 Zostawiłam śpiące na dworze. Tak się dotleniły podczas tej drzemki, że zjadły obiad. OBIE! :)) Więc dziś pewnie nowu spróbujemy!

  • Czemu Ty o 1-szej przyszłaś do łóżka?
  • Bo pisałam i musiałam znaleźć kurs garncarstwa.
  • Do 1-szej?
  • No bo jak mogłeś mi włączyć taki świetny film?
  • Który?
  • Ten francuski.
  • Wziął ślub z tą małą blondynką?
  • Jaką blondynką? Ty widzę dość wcześnie przestałeś oglądać. Obie go kochały.
  • Jakie obie?
  • Mała blondynka i córka hrabiego.
  • A hrabię zabił?
  • Darował mu życie trzymając szpadę przy jego szyi. Powiedział: chcę żebyś się zestarzał, stracił zęby i jadł kasztany.
  • Tak mu powiedział? Nie dość, że piękny to jeszcze dowcipny.

Tak sobie pogadaliśmy o poranku 🙂 A film Męstwo i honor (Jacquou le croquant) polecam!

W marcu, w garncu

Ja rozumiem wiosna zmienną jest, ale to co nam się właśnie zrobiło to jakaś mega przeginka… W końcu jeszcze wczoraj testowałyśmy z Łucją nowe kalosze po okolicznych wiosennych kałużach, a dziś od rana 30 cm śniegu i warunki narciaskie doskonałe :/ Buty zimowe schowałam, kombinezony schowałam, polarowy ocieplacz do wózka uprany i się suszy. Nie wyciągam tego wszystkiego. Dzień w domu.

<><>

Temat zastępczy do dysputy z mężem to nasza przeprowadzka. Do miasta. Coś czym czasem mnie Diabli molestuje. Bo to bez sensu, żeby do pracy jechać 2 godziny, nie móc jak wrócić jak się zabaluje, no i dziewczyny będą mieć więcej możliwości rozwoju. No i moje kontrargumenty, po raz nasty, drogi mężu:

  1. Nie chcę mieszkać w mieście. Próbowałam i mnie to męczyło. To był najgorszy epizod lokalowy mojego życia. I nie chcę go w żadnym wypadku powtarzać.
  2. Dziewczyny na różne zajęcia mogę odwozić. Zresztą jak przyjdzie moment, że zamarzy im się coś czego nie ma w okolicy, kupimy im po skuterze, a później auto.
  3. Nie wyobrażam sobie wyciągania dziesiątek siat z zakupami z bagażnika, zamykania auta, noszenia tego na raty do windy, wjeżdżania na górę, wyciągania i wynoszenia z kluczami do drzwi w zębach. Ja wiem, że Ty możesz i będziesz wtedy robił zakupy, a ile prościej jest jak otwieram bagażnik i sobie noszę te siaty, gadając czasem przy okazji przez telefon i nie martwiąc się czy dziewczyny się nie rozbiegną.
  4. Bo samochód moich marzeń to van. Van doskonały miałby dach panoramiczny i czarne felgi. I kolor ciemnozielony, tak żeby dobrze wygladały na nim naklejki w kwiaty, które będziemy przyklejać przed wakacyjnymi tripami. I nie da się takim samochodem jeździć po mieście, a potem parkować koło blokowego śmietnika, tudzież na podziemnym parkingu na maluchy.
  5. Lubię przestrzeń. I nie chodzi tylko o metraż mieszkania, ale i o ogród. I wiem, że też ją lubisz i marzy Ci się wielki dom z wielkim ogrodem gdzie zrobisz sobie piwniczkę na wina :))
  6. Gdyż lubię wynosić śmieci na dwór, grzebać w ziemi, odśnieżać, załatwiać sprawy w gminie, posiadać wójta i sołtysa, zamawiać drewno, zostawiać zabawki przed domem, wpuszczać kota sąsiadów i stać w drzwiach jak gdzieś wyjeżdżasz! :))

Piękna nasza Polska cała

Rano przybył zaległy prezent urodzinowy dla Lili 🙂 od dziadków. Wózek miał być w ubiegłym tygodniu, ale w fabryce sie pomylili i zrobili granatowo-błękitny, a przecież on miał być taki w stylu marynarskim, czyli biało-granatowy. Więc była mała obsuwa czasowa w dostawie, bo uparłam sie się właśnie na ten 🙂

Chwila prześwitu w chmurach i ruszyłyśmy! Wpierw oczywiście nałożyłam spodnie, bo aktualnie chodzę po domu w bokserkach Diabla i getrach (wszelkie jakby nie były mocno wycięte majty mnie podrażniały i best okazała się mężowa bielizna), solidnie wysmarowana maścią stosowaną w szpitalach na oddziałach z oparzeniami (Diabli gdzieś skombinował :).

I podobało się! Dziewczyny na forum odradziły wariant wózka jeden za drugim, bo z przodu zawsze siedzi cięższe dziecko (czyli Łucja w pełnym rynsztunku 13 kg) i będzie problem z pchaniem. Ponadto w wózku jeden obok drugiego mogą ze sobą gadać (co miało miejsce). Minus: chociaż najwęższy z dostępnych na rynku (80cm) i tak się w drzwi nie mieścimy. No ale mieszkamy na wsi i wózek się składa na dworze! I fota! Niestety rozładował mi się aparat i zdążyłam zrobić tylko jedną fotę w niezbyt pięknym plenerze z cyklu jaki piękny jest nasz kraj…ale się poprawię! 🙂

Szum i świst, pogwar, trzask i łomot…

-Kasprowicz o halnym

Budzę się rano i widzę, że Lila bawi się szufladami u nas w sypialni. Pytam więc Diabla, który leży obok:

  • Ty ją zdjąłeś z z łóżka?
  • Nie, nie ja – odpowiada Łucja.

? Co się wydarzyło? Otóż Diabli rano wstał, poszedł napuścić sobie wodę i zajrzał po drodze do dziewczyn. Zobaczył, że Lila się obudziła, więc ją wyjął i zaniósł mi do łóżka. Po czym zaległ w wannie. Po chwili obudziła się Łucja, wstała, przyszła do naszej sypialni i położyła się na miejscu Diabla. A Lila chwilę poleżała i SAMA zeszła z łóżka! 🙂 Taka z niej spryciara! 🙂

Tu wieje. W moich stronach jak tak wiało, to mówiono, że znaczy, że w górach halny. Ale skąd na tym płaskim jak stół Mazowszu takie wiatry? Znikam pisać o wakacjach dla singli. Dobry temat, tylko muszę te dwie wichury krążące wokół  mnie jakoś zanimować. Na ile się da…

Aałaaa!!!

Okrutnie się oparzyłam :/ Szukałam w szafce earl graya i na półce z herbatami nie było, sprawdziłam na półce kawowo-kakaowej też nie było (qrcze, przecież ostatnio był kupowany!), więc zlookałam też na półce ziołowo-zielarskiej (Słonek, napewno nie wziąłeś do pracy?!) i też nie było… Tyle, że potem nie szło wszystkich tych pudełeczek i kartoników wepchnąć… Wieczorem robiłam kakao Łucji. Zagotowałam mleko, przelałam do butelki i otworzyłam szafkę by wyjąć kakao. No i wszystko wypadło, przewracając butlę, która na mnie chlustnęła. Błyskawicznie zdjęłam parzące spodnie i zobaczyłam jak na moich oczach wyrósł 10 centymetrowy bąbel  na czerwonej łące :/ (Uff… dzięki i chwała, że żadna z małych kucharek akurat nie stała obok mnie). Diabli szybko zaczął sprawdzać co dalej. Masz wejść pod zimną wodę! A potem zarządził:

  • Boli Cię?
  • Boli.
  • Jedziemy do szpitala.
  • Ja nigdzie nie jadę. Nic mi nie jest.

I potem znalazłam mu, że u jeśli u osób dorosłych oparzenie nie przekracza 20 % powierzchni ciała, nie wymagają hospitalizacji. Więc się trochę uspokoił.

  • Będziesz miała bliznę.
  • Myślisz?
  • Ale ja i tak będę Cię kochał.

????? Skąd mężczyźni biorą takie teksty? Kolejnym razem jak przytnie sobie napletek rozporkiem to mu powiem, że to nic, że boli bo i tak go kocham. Ciekawe czy pomoże 😉 Zato dziś chodzę po domu w wyciętych majtkach, grubych skarpetkach i kusym sweterku. Ale żeby nie być taka zupełnie soute dla męża się pomalowałam 🙂 Ot, taka ze mnie dama 🙂

Na fali oswajania bólu, postanowiłam go zeskalować i zabrałam się za regulację brwi. Ze dwa tygodnie temu Łucja podprowadziła mi pencetę, gdzieś ją po drodze widziałam, ale po tym jak w piątek musiałam ukryć grzywką brwi prawie pierwszego sekretarza, kupiłam nową i zabrałam się za regulacją. Ałłaaa, to dopiero boli!!! 🙂