Okrutnie się oparzyłam
Szukałam w szafce earl graya i na półce z herbatami nie było, sprawdziłam na półce kawowo-kakaowej też nie było (qrcze, przecież ostatnio był kupowany!), więc zlookałam też na półce ziołowo-zielarskiej (Słonek, napewno nie wziąłeś do pracy?!) i też nie było… Tyle, że potem nie szło wszystkich tych pudełeczek i kartoników wepchnąć… Wieczorem robiłam kakao Łucji. Zagotowałam mleko, przelałam do butelki i otworzyłam szafkę by wyjąć kakao. No i wszystko wypadło, przewracając butlę, która na mnie chlustnęła. Błyskawicznie zdjęłam parzące spodnie i zobaczyłam jak na moich oczach wyrósł 10 centymetrowy bąbel na czerwonej łące
(Uff… dzięki i chwała, że żadna z małych kucharek akurat nie stała obok mnie). Diabli szybko zaczął sprawdzać co dalej. Masz wejść pod zimną wodę! A potem zarządził:
- Boli Cię?
- Boli.
- Jedziemy do szpitala.
- Ja nigdzie nie jadę. Nic mi nie jest.
I potem znalazłam mu, że u jeśli u osób dorosłych oparzenie nie przekracza 20 % powierzchni ciała, nie wymagają hospitalizacji. Więc się trochę uspokoił.
- Będziesz miała bliznę.
- Myślisz?
- Ale ja i tak będę Cię kochał.
????? Skąd mężczyźni biorą takie teksty? Kolejnym razem jak przytnie sobie napletek rozporkiem to mu powiem, że to nic, że boli bo i tak go kocham. Ciekawe czy pomoże 😉 Zato dziś chodzę po domu w wyciętych majtkach, grubych skarpetkach i kusym sweterku. Ale żeby nie być taka zupełnie soute dla męża się pomalowałam 🙂 Ot, taka ze mnie dama 🙂
Na fali oswajania bólu, postanowiłam go zeskalować i zabrałam się za regulację brwi. Ze dwa tygodnie temu Łucja podprowadziła mi pencetę, gdzieś ją po drodze widziałam, ale po tym jak w piątek musiałam ukryć grzywką brwi prawie pierwszego sekretarza, kupiłam nową i zabrałam się za regulacją. Ałłaaa, to dopiero boli!!! 🙂