W nocy, w łóżku, pod koniec dnia ojca… kazałam Diablemu zrobić małą wizualizację.
- Wyobraź sobie sobie, że masz 85 lat i właśnie obchodzisz urodziny. Możesz mieć mniej.
- To ile mam mieć?
- To zależy od Ciebie. Ja wolę wstawić do ćwiczenia siebie w wieku lat 65. Bo jak ja będę mieć 85 lat dziewczyny będą już stare. Wolę myśleć o nich jako o młodych kobietach. Pomyśl o takim momencie, kiedy więcej się myśli, o tym co było, niż o tym co będzie.
- No ok. Ale Ty mnie drap po plecach.
- Dobra. I stwórz sobie trzy grupy: rodzinę, znajomych i ludzi z pracy. Rodzinę możemy reprezentować my: ja i dziewczyny, znajomych Twój ulubiony snookerowy kolega, a praca to szefowie i podwładni. Z każdej grupy wybierz jedną osobę, która będzie mówiła za wszystkich.
- Mam.
- Więc teraz wyobraź sobie, co chciałbyś żeby każda z tych osób powiedziała. Nie musisz mi mówić.
- To mają być długie kwestie?
- W zamierzeniach podejrzewam, że im dłuższe tym lepiej możesz się określić, ale u mnie w przypadku rodziny kwestia była krótka.
Chwilę nasz tatin tajemniczo myślał co mu córki powiedzą (bo myślę, że to one przemawiały)…
Z okazji spóźnionych życzeń z okazji dnia taty, życzę Ci kochanie, żeby tak rzeczywiście powiedziały! :))
<><><>
Update: cud nocy Świętojańskiej drugi:
Stoję sobie przed domem i gadam przez komórkę z Diablim. Patrzę, a na drzewie koło śmienika mamy czereśnie!!!
- Ty, mamy czereśnie!
- Jakie czereśnie?
- Na drzewie koło śmietnika rosną nam czereśnie!
- Jakim drzewie?
- Tym naszym!
- Ale skąd one się tam wzięły?!
- Nie mam pojęcia!
- Przecież nie było żadnych kwiatków…
- Są pyszne! Słodziutkie i bez robali!
- Nie jedz! Chcę to zobaczyć!
- Ale ich jest pełno!
- Nie szkodzi! Nie jedz!
??? Koło śmietnika rosła wiśnia japońska. Tak już ze cztery lata rosła. Ale zaszczepiono ją na czymś pospolitym, bo rosło głównie to pospolite. Wiśnia pięknie wiosną kwitła. To pospolite przycinaliśmy, ale i tak wielkie drzewo wyrosło. Drzewo hybryda: z jednej strony mizerne, acz szlachetne, z drugiej ogromne, lecz niezbyt urodziwe… A okazuje się to czereśnia była!? 🙂 Na wszelki wypadek zrobiłam zdjęcia gdyby owoce znikły. Tak nieoczekiwanie jak się pojawiły! :))
