GO EAST!

Choroby dzieci mają jeden podstawowy cel. Udowadniają, że do roli rodzica jesteś kompletnie nie przygotowany. I gdy zapatrzone w siebie typy (takie jak ja) zaczynają popadać w samozachwyt nad własnymi genami i metodami wychowawczymi to los zapodaje choróbsko i sprawdź się w takiej sytuacji. Po powrocie z wakacji rozłożyli się wszyscy. Najpierw Łucza (bełt i gorączka 39), potem Lila (chrypa i gorączka 38), a potem Diabli (ogólna osłabienie i gorączka nieznana, acz z pewnością wysoka). Pytanie konkursowe kto znosił to najgorzej chyba retoryczne 😉 Ja zato nie poległam. Kobiecy organizm (w wydaniu matka-żona) jest absolutny. Schowajcie głowy w piasek żołnierze Legii Cudzoziemskiej i męskich oddziałów Marins!

Jutro zabieram rekonwalescentów na wycieczkę. Na wschód tym razem. Do puszczy by przez dwa dni zebrali siły do dalszego obcowania ze mną! 🙂

<><>

Przez pomyłkę skasowałam dwa ostatnie wpisy :///

O czym to było? Napewno o tym, że mamy nowy odkurzacz, którym btw. Diabli wyczyścił wczoraj nasze dwa auta. I o tym, że Lila mówi na tatina Uka, czyli po imieniu 🙂 I że Diabli nie chciał moczyć stóp w soli. I była fota Lili – (naszej biedrony z trzema pieprzykami: ręka +2xgłowa) na huśtawce do tekstu o Łucji… (i fotę akurat mogę ponownie zamieścić! 🙂

lila

Po wiedzę za miedzę

  • Mama, choć na papejek.
  • Nie mogę słoneczko iść na spacerek dzisiaj. Bawcie się w ogródku.
  • Chodź mama, choć.
  • Piszę o Berlinie i nie mogę.
  • Nie lubię pisać o pepinie!
  • Dlatego ja to robię :))
Nie wiem czy ktoś z Was się wybiera TAM tego lata, ale trafiłam na fajny spis muzeów technicznych dla dzieci. Coprawda znajomy matematyk twierdzi, że "nazywanie tego muzeami matematyki to niemałe naciąganie", ale nie bądźmy ortodoxami 😉
Mi najfajniejsze wydaje się Spectrum, gdzie można spędzić cały dzień a dzieciaki mogą robić doświadczenia fizyczne i gigantyczne Planetarium. Planetaria powstały w Niemczech i właśnie tam warto je odwiedzić! Baa, sądzę, że nawet taki roztańczony umysł jak Łucji by się tam odnalazł!.(Tym bardziej, że okręty wojskowe jej się podobają!) :))

okret

Z cyklu pourlopowe osiągnięcia werbalne

  • Lila nauczyła się mówić babcia.
  • Łucja nauczyła się mówić i co gorsza nieustannie używać DLACZEGO?? (AAAAaaaa!!!!!) oraz guma balonowa.

A dlaczego guma balonowa? Ano dlatego, że na Bukowinie była kawiarnia, gdzie babcia chodziła na kawkę i kupowała wnuczce lody. Wnuczka brała jeden z dwóch smaków:

  1. guma balonowa (na foto),
  2. albo sex on the beach (żurawina-ananas).
W sumie to nawet chyba lepiej, że akurat ten zestaw słów opanowała ;))

lód

Wunderteam przed wejściem na basen

basen

Wunderteam-em nazywano polską reprezentację lekkoatletyczną startującą w latach 1956-1966. Nazwę wymyślili niemieccy dziennikarze i określenie dotyczyło około 300 lekkoatletów. Sportowcy spotykali się w Wałczu – wielu z nich rozpoczęło tam swoją sportową karierę a wałecka Bukowina została nierozerwalnie związana ze sportem. I jej sława, choć już bardziej jako ośrodka wioślarsko-kajakarskiego trwa do dziś. Tradycje lekkatletyczne staraliśmy się podtrzymywać MY 🙂 Czy to na bieżni, czy w skokach w dal…

walcz

skok

Trochę nie dopasowaliśmy się strojem :/ Stylistyka obiektu narzuca kolorystykę biało-czerwoną. Nie mówiąc o tym, że najwyżej są notowani ci z napisem POLSKA – bo tzn. że są w kadrze. Honor ratowała Lila 🙂

POLSKa

Diabli wymyślił sobie program max: 2xdziennie basen, 1xdziennie – kajak, tenis i bieganie. Ach no i siłownia 🙂 Pomińmy milczeniem jak mu szło z realizacją ;))

tenis

Ale ogólnie było na sportowo. Wioślarze symetrycznie wiosłowali w tę i spowrotem roztaczając aktywną atmosferę. Na stołówce wybieraliśmy dietę dla wagi lekkiej (bo w wiosłach jako, że zaczął to się robić sport mutantów wprowadzono wagę lekką), patrzyliśmy na ludzi starszych od nas o lat conajmniej 10 jak swobodnie i bez wysiłku machają rakietą od tenisa i wciągaliśmy brzuchy. W takim miejscu się nie chodzi a podbiega… Więc sami rozumiecie, że najbliższe dni to czas na kanapowe złapanie oddechu! 🙂

łodka

łodka

Trudna sztuka rozstawiania parawanu

lilak

  • Gdzie się kładziemy? Może tu?
  • Chodźmy tam.
  • Gdzie? Tam?!!!
  • Nie. Dalej.
  • Ale po co? Przecież wszędzie plaża wygląda tak samo!
  • Zobaczysz będziemy mieli najlepszą miejscówkę na plaży.
  • No niewiem… A skąd oni wszyscy mają takie profesjonalne parawany?
  • Chociażby z naszego pokoju.
  • Mamy takie cacko w pokoju? Skoczysz?

Skoczył 🙂 A potem ja skoczyłam po piłkę 🙂 A potem się pokłóciliśmy w którą stronę ma być wzorek na parawanie 😉 Na zewnątrz czy do środka, ale Diabli mi wyjaśnił, że do środka to będziemy mieć ładnie 🙂 I jeszcze patrzyłam jak rozbijają inni. I jeśli mi ktoś powie, że przy tym dochodzi do rozwodów to uwierzę :)))

wiatrak

Ale zanim doszło do dmuchania wiatraczka (sponsored by Ronald McDonald) musieliśmy pokonać złą aurę deszczów szumiących nad pomorzem… 😉 Jak to sprytnie powiedział Diabli: Gdybym miał konto na twitterze to bym napisał: 9 godzin w upale, a potem deszcz – taka była nasza droga dojazdowa… 🙂

123

I jescze Lila w kołobrzeskim koszu i tatin pokazujący zabawę w komandosa na piasku i biegiem do…pasieki 😉 Czyli cdn za dni parę 🙂

kosz

komandos

Literacki łańcuszek

Na szybkości, bo mnie wezwała Ritula 🙂

1.Czy pamiętasz swoją pierwszą książkę, przeczytaną w języku obcym?

Pewno. Wstyd się przyznać, ale nie licząc koszmarnego "Słowa o plku Igoriewie"– przymusowej lektury studentów filologii RU, pierwsza dobrowolna literatura w języku obcym to opowiadania Tatiany Tołstoj, która była przedmiotem mojej mgr pracy. Bardzo mi się podobały.

2.Czy jest książka, którą wspominasz z niechęcią, niesmakiem ?

Ogólnie niestety, ostatnio mało czytam. Ale jak sięgam pamięcią do okresu przed-dzieciowego dużo problemów sprawiła mi Wojna Polsko-Ruska. Zaczynałam ze 3x i za każdym razem w okolicach strony 20-stej odpadałam. Filmu nie widziałam, ale wydaje mi się, że będzie przyjemniejszy.

3.Gdybyś miała skłonić jak najwięcej osób do przeczytania jednej, konkretnej książki, jaką wybrałabyś?

Widziałam kiedyś fragment listy jaką J.Brodski (i jego eseje są rewelacyjne) wręczał swoim amerykańskim studentom. Lektury obowiązkowe by móc uczestniczyć (całkowicie) w wykładach. Obiecuję stworzyć kiedyś taką moją listę. Wręczę ją np. dziewczynom 😉 A przy okazji przedstawię Wam ją tutaj. Jedna jedyna mi do głowy nie przychodzi 🙂

Set wakacyjny kolejny

  • Co robisz?
  • Właśnie się zapakowałam.
  • W co?
  • W fioletową walizkę. Zmieściły się wszystkie ubrania: moje i dziewczyn.
  • Bez sensu, że do fioletowej. Zapakuj się do dużej.
  • Nie, bo będziesz w niej potem grzebał. (ostatnim razem musiałam wymieniać majtki na stringi, bo ponoć zajmują mniej miejsca :/
  • Nie będę natychmiast wypakuj fioletową!
  • Stałam na niej żeby ją zapiąć. Nie ma mowy.
Wujek Heniek, brat Lutki, ma dom wczasowy nad samym morzem. Właściwie nie on, a fabryka w której pracuje. To zresztą bez znaczenia. Ważne, że zawsze można się tam na parę dni wcisnąć. Nawet w szczycie słonecznego sezonu. I od Dźwirzyna zaczynamy. Następnie zjeżdżamy trochę w dół i doprowadzamy nasze ciała do porządku w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Wałczu. Ostatnio byliśmy tam w lipcu 2007 z prawie roczną Łuczą. Lila zresztą w fazie wczesnopłodowej też tam była. 🙂
Powrót za tydzień w niedzielę.  W Wałczu jest hot-spot, ale nie wiem czy uda mi się przeforsować zabranie laptopa :/ Btw.ja naprawdę kupię sobie kiedyś vana albo ciężarówkę :/

<><>

Przedwyjazdowo biegamy. Ja ubrana, a dziewczyny golcem. Lila sika na dworze. Jakoś tak na tarasie (w rogu). Łucja poprawia w to samo miejsce. Obie na stojąco ("Moi chłopcy"- mówi o tym Diabli :). I woła mnie:

  • Mama!!!
  • Tak?
  • Ty siku tu.
  • Mam nasikać w to samo miejsce co Wy?
  • Tak.
  • Tak żebyśmy się lepiej zjednoczyły?
  • Tak 🙂

Śpieszę uspokoić tych co u nas na grillu bywają, że nie zrobiłam tego! 🙂

U dziecka najważniejsza jest qpa

Nie wiem kto pierwszy przekazał mi tę mądrość. Czy położna na szkole rodzenia czy jakiś przyswajany na pamięć poradnik dla przyszłych rodziców… A może to w człowieku siedziało? Jakby nie było qpa świadczy o tym czy dziecku smakowało, czy mu nie zaszkodziło i może wyjaśnić dlaczego marudzi. I tak człowiek tę kupę ogląda tak długo jak się tylko da. Zoom do pieluchy, zoom do nocnika, a  pytanie o kupę to podstawowe zadawane osobie, która była z dzieckiem jak nas nie było…
Lecz przychodzi taki moment, że dziecko zaczyna wywijać taki numer jak Łucja. Wali sobie  do nocnika i beztrosko, nic nikomu nie pokazując spuszcza sama całość do sedesu… A ja??? A moje potrzeby!!!???

Dobrze, że jest Lila, która weszła właśnie w fazę ucieczek i realizuję na niej moje potrzeby kwokowania. Łucja przechodziła ten okres na święta Bożego Narodzenia. Stałam przy kasie, tłum ludzi jak to w grudniu, a ta biegnie do drzwi. Więc rzucałam kasjerce: Pani skanuje i kołysząc wielkim brzuchem (bo Lila w końcu marcowa) biegłam do rozsuwających się już drzwi…  To jakiś miesiąc-dwa trwało… Zresztą teraz mam łatwiej, bo mam starszą pomocnicę, która woła: Mama, Lila daleko! :)))

Basen i barbuk

-czyli basen i arbuz – nowomowa

Spośród szczepień dodatkowych wybrałyśmy ospę. Cała reszta wydaje mi się zbędna. Jeśli Łucza będzie w przedszkolu chorować, to po prostu będzie mało chodzić. A ospy się boję. Mój brat przechodził ją jakoś wyjątkowo trudno, a jak to Lutka powiedzia: Lila ma urodę po wujku. Białe dziecko młynarza. Moje obawy potwierdziła dok mówiąc, że atopowcy gorzej znoszą ospę. Bo i swędzi i ślady zostają. Więc ukłute zostały dziś obie. Wielkiego heroizmu nie było, bo i łzy się polały i trochę krzyku było. Łucza prawie 14 kg, Lila 9.

Potem już był basen i barbuk. Powstał niesamowity cykl naturystyczny, którego niestety nie mogę pokazać. Wybieram więc dwie foty najmocniej utajnione.

Primo: instalacja namiotowo-basenowa 🙂

instalacja

Segundo: śniadanie u Tiffanego, a właściwie obiad u sióstr LO (takie z Lutką im pseudo sceniczne wymyśliłyśmy: LO SISTERS ;)) Jakby nie było zaraz wjedzie pomidorowa ze świeżych pomidorów, która razem z ryżem jest nawet, nawet jedzona 🙂

sniadanie

Mama, szybko! Tu masz biały włos!

– Łucja o poranku do mnie :/ Szybko [szi^ko] to eufemizm synonimiczny do "ojej" lub "uwaga"…

Sami rozumiecie, że jeżeli wylegująca się z Wami córka zauważy Wam na głowie BIAŁY włos to jedyne co można zrobić to natychmiast udać się fryzjera… I tak też rozpoczęłyśmy dzisiejszy dzień. 🙂 Radykalnie, lecz nie szło inaczej ;)) Efekt PO zadowalający. Nie wiem co będzie jak to umyję, ale narazie jestem "sobą nową" zachwycona. Pierwszy raz od roku (!!). Ba, nawet dałam sobie wcisnąć jakąś kosmiczną piankę (brawo za asertywność).

Zregnerowana (od głowy:) zabrałam nas wszystkie na miejsce naszych jesiennych spacerów (październik, listopad) by wysondować czy można tam bywać o tej porze roku. Można. Nasilenie komarami poniżej średniej krajowej, nie ma walających się śmieci, a miękka i wysoka trawa zachęca do wyprawy z kocem! 🙂 Udokumentowałyśmy to by łatwiej namówić tatina na wycieczkę! 🙂

zapora

Borem, lasem, borem, lasem maszeruję sobie czasem ;)))

las

Dżusik time (najlepiej na siedząco, żeby w nogi nie poszło 😉

jusik

Watch me! Zrobię a-ku-ku! 😉 I nie patrz na nogi bo się pobrudziłam! 🙂

piasek

a ku-ku!

Obie dziewczyny kochają piasek. Ja też uwielbiam. Ale one są w opcji skrajnej: wystarczy go naprawdę niewiele! 🙂

piasek 2