Marzec Lili był chłodny, ale słoneczny. Jak jechaliśmy do Łodzi, drogi były suche, choć pewnie po lasach był śnieg. No i była akurat Wielkanoc. Pierwsze kwietniowe spacery były już w prawdziwie wiosennej aurze…
W tym roku jesień mnie tradycyjnie nabrała. Z dekoltową odwagą weszłam w szarugę i pozwoliłam by szalik z wiatru owiał moją szyję. Drapie i boli. Czas na wyjęcie nocnych barchanów. Chowam śliskie wdzianka w głąb szafy. Koniec lata definitywnie.
Rozmowa w wannie. Łucza wymyśliła nową zabawę… ;0
- Lila śpi?
- Śpi. Może już wychodzisz?
- Jeszcze nie. Mama, krzycz na mnie.
- Krzyczeć? Na Ciebie?… Łucja, wychodź z wanny!
- Nie, mama, nie! Krzycz!
- Łucja! Kto to widział, żeby być taką ładną!
- Mama!!! Krzycz!
- Łucja!… Kto tak marszczy brwi!
- Justa!
- Jak na mnie powiedziałaś? Wiesz jak mam na imię?
- Nie. Mama, krzycz!
- Łucja! Kto ma takie małe uszy! :)) …






