Pisałam już kiedyś, że Łucja słowo matka uważa za obelga. No bo wchodzi w skład zwrotów:
Co z Ciebie za matka; matka nałóż dziecku czapkę; przecież jesteś matką, itd. Raz na jakiś czas Diabli próbuje wytłumaczyć, że ja to
matka. Na co Łucja mu odpowiada, że mama to mamusia. Ale sam sobie winien, bo zwroty z użyciem matka to jego specjalność :)))
I oto sytuacja z wczoraj.
Łucja znalazła spodnie od piżamy Diabla w jakimś nie pasującym jej estetycznie miejscu. I mi je przyniosła.
- Mama, spodnie taty. Były pod łóżkiem.
- Pod łóżkiem?
- Tak. Ach, ten tati… :))
- No tati, tati. Ach.
- Tata to matka.
:))
<<<><>>>
W każdej nawet najfajniejszej pracy przychodzą
dwa trudne momenty:
Pierwszy, kiedy odkrywasz, że wiesz LEPIEJ.
Drugi, kiedy musisz się podpisać pod czymś pod czym nie do końca się zgadzasz (jakościowo czy merytorycznie).
Warianty wyjścia też są dwa:
- Kiwasz głową.
- Mówisz a mi to lotto.
Lecz pomijając problem z samą wygraną, to przecież nie ma nic gorszego niż leżenie pod palmą i myślenie, że przecież miałeś rację… :)) Więc kiwamy i robimy tak jak zamówione… Ale jak napisać o karnawale w miejscu w którym go nie ma??? 🙂