Dzieci w ferworze „zabawy”, a rodzice w ferworze „dyskusji” [bawialnia vs sypialnia]

  • Co dzisiaj robimy Justku?
  • Nie wiem. Mnie jakoś głowa boli…
  • Na ból głowy najlepszy jest stosunek płciowy.
  • Mhmm…

A dłuższą chwile później gdy nad laptopem oddaliśmy się rozpaczy dlaczego Ryinair nie lata skądś bliżej usłyszeliśmy chrapanie. Zaczęliśmy szukać Lilę i znaleźliśmy… :)) Czy to usnęła zapatrzona we własne odbicie, czy to podczas zabawy w doktora (zielone pudełko na którym śpi), czy podczas malowania – nie wiadomo. Ale zasnęła mocno :))) 

Lila

Byliśmy na Autor-Widmo. Sala pełna, no bo wiadomo Polański teraz jest modny. Film ok. Nie powalił, chociaż to naprawdę solidnie i klimatyczne zrobione cyt. "kino suspensu". Ja niezmiennie zazdroszczę Amerykanom rynku wydawniczego. Warto pisać, skoro bestseller utrzymuje pisarza przez kilka lat. No i dom gdzie rozgrywa sie większość akcji jest przepiękny. Ukryty między wydmami wprost "stworzony do tworzenia".

Odkrycie na dziś: domy w dolinach kręcą mnie bardziej niż domy na wzgórzach.

ghost

Jak przystało na parę która się poznała na kręglach, czasem na nich bywamy

  • Jaki rozmiar butów?
  • (hmm… noszę i 38 i 37, ale wezmę mniejsze, żeby Diablemu nie było głupio)… Może być 37.
  • A pan?
  • 39.
  • 49?
  • Nie 39.

Koleś za ladą zatrzymał się w miejscu i zawrócił z drogi do męskich spowrotem do "młodzieżowych  rozmiarów". Diabli mruknął do mnie:

  • Co za poniżenie… :)))

Lila sleepy

Lila kulturalnie przybiła gwoździa, za to Łucza pokładała się na kanapach z nieustannym pytaniem, kiedy skończymy i pójdziemy na trzypiętrowy jungle park z tunelami i wąskimi przejściami po chybotliwych kładkach z piankowych rurek…

Łucza

  • Justku, czy mam prawidłową postawę przy rzucie?
  • Wybitnie prawidłową!

postawa

A ja po raz kolejny zapragnęłam posiadać własnę kulę… Taką nie wyślizganą, nie porysowaną. 9-kilogramową i chętnie przezroczystą… 🙂

ball

I przeleciało na obu atrakcjach pół dnia nie wiadomo kiedy! :)) W drodze do domu Łucja kupiła sobie tylko jeszcze szminkę 🙂 A teraz siadam do roboty. Tym razem o królestwie Casanovy ;))

sephora

Aktywistka czy wazeliniarz?

Mama ex-Diabla pracowała w przedszkolu. Podobno zawsze opowiadała, że dzieci mówią wszystko. Ja też już wiele wiem. Wiem, który tata krzyczy na swoje dziecko i która mama dużo maluje z dzieckiem. Broniłam się, że ja też czasem maluję, ale Łucja swoje wie. Podpytywałam czy ona też coś o nas czasem opowiada, ale usłyszałam enigmatyczne:

  • Czasem tak, czasem nie.

🙂 A ponieważ wygląda na to, że jest prawą ręką pani to w świetle nowych ustaw musimy (my-rodzice) się mieć na baczności! Inna sprawa, że zdałam sobie wczoraj sprawę, że ona jest inna niż ja… Jak weszłam to akurat rozdawała innym dzieciom kredki. Wszyscy siedzieli i czekali aż dostaną od niej kredkę. I ona ustalała jaką! Co z tej baby wyrośnie??

<>>><<<>

Dostałam spam lettera z WP. Srebrny dolar za 1 PLN. Przesłałam Krzychowi. Wklejam jego wypowiedź gdyby ktoś myślał, że to dobra inwestycja:

"Znam to – to jest w
strasznie dużych nakładach. Kolekcjonerskie serie maja nie więcej niż 1000-2000
szt. Przy emitowanych przez nich ilościach ma to wartość złomu. Uncja
srebra (33,
gramy) to wg obecnych cen ok. 60 PLN a te monety ważą
kilkanaście gram i kwotują je zdecydowanie wyżej po kilkadziesiąt zł. Ta jedna
szt za 1 PLN to chwyt marketingowy ale ludzie się łapią. Nie sądzę żeby srebro
poszybowało zdecydowanie wyżej. Jest na rynku bardzo dużo srebrnych monet
zdecydowanie taniej i jeżeli oszczędzać w srebrze (co wg mnie mało rentowne) to
są lepsze warianty niż to emitowane przez nich. Kliknij na allegro a zobaczysz w
jakich cenach chodzą srebrne monety i popatrz na ich wagę. To tak jak mniej
więcej za komuny – klasyczną inteligencka lokata były znaczki pocztowe, Wydawana
wtedy na abonament kwota miała konkretną równowartość rynkową. Dzisiaj całe
roczniki znaczków i serie są wystawiane za grosze."

5B Babskich potrzeb


W "Daleko od szosy" jest scena gdy Leszek w pogoni za piękna Bronką wchodzi do sklepu. Ona wybiera sobie czajniczek. Pomarańczowy. Podoba się jej bo się do siebie uśmiecha. Leszek sprytnie zagaduje:

  • Panna Bronka sobie czajnik wybiera? Żeby gotować sobie wodę? To ja sobie dzwonek do roweru kupię.

Czasy mamy na szczęście takie, że potrzeby garnkowo-naczyniowe realizują obie płcie, a nawet często (jak to u nas) tylko ON. Dzięki temu kobiety mogły się skoncentrować na własnych pasjach zakupowych. Niezależnie od finansów słabość możemy mieć do:

  1. Butów
  2. Biżuterii
  3. Bielizny
  4. Bags (czyli torebek)
  5. Bibelotów

O czyste typy trudno i powyższa segregacja nie uwzględnia amatorek apaszek i kapeluszy… Ale przyjmijmy, że typy główne są. Ja to typ bieliźniany z niedużą domieszką biżuteryjnego. Bo nie jestem typem brylantowo-platynowym, tylko бусовым, czyli uwielbiającym korale. Co zresztą nie znaczy, że nie lubię butów i torebek, tyle że relatywnie przybywają mi najwolniej.
I np. moja wczorajsza wizyta w Reserved w poszukiwaniu kaloszy zakończyła się kupnem żyrafki (Lila), korali (ja) i majtek (Łucja 😉

  • Łuczku  i jak nowe majtasy?
  • Powiedziałam Natalce, że mam nowe majtki.
  • A pytała się jakie?
  • Pokazałam jej.
  • Jak to jej pokazałaś? Gdzie?
  • W łazience. 🙂

Także z zadowoleniem stwierdzam, że Łucja też rośnie na typ bieliźniany. :))

Babcia jedzie do Ameryki

Na dni kilka, jak to u Lutki. Lista zamówień tradycyjnych:
  • Zięciowi – gadżet z Nike store,
  • Krzychowi – perfumy Polo
  • ukochanemu synkowi ;)- spodenki z Gapa,
została tym razem poszerzona 😉 Wiemy o tym, dzięki niezastąpionej taryfie Netii: międzymiastowe za darmo po 18-stej 😉

  • Babciu! I kup mi: bluzkę z motylkiem… Fioletową. Długą białą spódnicę na bal i sukienkę w kwiatki. Duże kwiatki. Dobrze?

Wyposażona w szczegółowe instrukcje babcia na pewno sobie poradzi! :))

<><>

Z cyklu koszmar pedagoga:

Mam zajęcia. Mam nowych uczniów. Grupa zamiast 6 czy 8 osobowej zrobiła się 20 osobowa. Nikt mnie nie słucha. Wszyscy rozmawiają ze sobą. Jest głośno. Staram się mówić, ale słuchają mnie tylko Ci co są najbliżej. Ktoś odbiera komórkę. Ktoś inny wychodzi. Gwar narasta…AAAAAaaaa!!!!!

Po takim śnie sami rozumiecie… biorę się za solidne przygotowanie do jutrzejszych zajęć! :/

Koniec zimy, będą owoce!

– Łucja, gdy zaczął padać deszcz

Znowu dała znać o sobie zasada o samo-naprawialności! 🙂
  • sprawny telefon
  • suchy sufit
  • koniec smarka
Najpierw nieoczekiwanie naprawił mi się telefon. Szczegółów technicznych Wam oszczędzę, ale zepsuł się jakoś miesiąc temu i użytkowałam go wyłącznie jako zegarek i kalendarz. W czwartek przed zajęciami miałam dużo czasu, więc trochę bawiłam się "softem" i obudową. W piątek wieczorem odkryłam, że działa!

Potem spadł deszcz. Z kąpiącym sufitem było tragicznie. Lało się w kuchni i w sypialni do wiader trzech. Normalnie czułam się jak bohaterka reportażu w programie Uwaga :/ Sąsiad co się na devoloperce zna twierdził, że to nie dach, bo dachówka nie ma prawa puścić. Że po prostu śnieg nie ma którędy ściekać, bo rynny pozamarzane i przenika przez ściany. Zaczęło padać i sufit zrobił się suchy! Deszcz rozpuścił śnieg, udrożnił rynny, pryzmy śniegu obniżyły się o 30 cm i od razu lepiej!

Lili zakończył się smark. Trwał ze 4 miesiące, spowodował dwukrotnie zapalenie uszu i wymusił trzy różne antybiotyki. Był spacer i Lila nieoczekiwanie ozdrowiała. Jak dotrwamy w tym stanie do weekendu idziemy na basen! 🙂

<><>

I etap kolejny z bawialnią. Doszedł gruby dywan i cztery poduchy do siedzenia na podłodze. Nawet Diabli przyznał, że zrobiło się cieplej jak położyliśmy.
diwana
A na tej focie widać, że pokój do spania i pokój do zabawy sąsiadują ze sobą. Tatin tak kiedyś planował, że jak obie zamieszkają w osobnych pokojach to zrobi im takie przejście do siebie… Małe drzwiczki w ścianie 😉

pokoje

Zostało jeszcze do zrobienia okno, ale zupełnie nie mam pomysłu jak je zagospodarować… Więc narazie zabawa trwa! 🙂

okno
fun

Jesteś laską ostrą jak tabasco, czyli Scenariusz Męskiej Imprezy

  1. Początek jest elegancki. Płeć mieszana gości, poruszane tematy: wakacje, serwisy samochodowe, płatności przez Internet. Przykłady: Ej, a gdzie Wy kupowaliście Turcję rok temu?/ Pyszne te palmiery, wzięłabyś przepis./ Zrobiłem już tym autem 60 tys i muszę je wymienić.
  2. Panie wychodzą/ Panie znikają. Zaczyna się telewizja i kanał sportowy. Małysz, Kubica, Adamek. Przykłady: Leć Adam, leeeeeeć!!!
  3. Szwendacz faza I. Długa. Wyprawa na stację benzynową, do nocnego, albo do wypożyczalni Video (bo tam piwo można kupić). Często po drodze telefony do, albo odwiedziny u innych nieobecnych na imprezie (mężczyzn).
  4. Powrót po godzinie. Polski hip-hop gra. Muzyczni weterani i adepci. Youtube. Śpiewy.
  5. Szwendacz faza II. Krótka. Wyprawa przed dom, tak żebym nie widziała. Za samochód sąsiada, za drzewo, za płot, za śmietnik.
  6. Powrót po pół godziny. Zmiany muzyki. Madonna. Poziom głośności taki, że na sąsiedniej ulicy słychać. La isla Bonita i Like a prayer.
  7. Gdy dochodzą do Like a virgin schodzę na dół i zabieram laptop.
  8. Jest 1:30. Śpią.

Czy to koniec? Nie. Potem jest dzień II pełny molestowania i kuszenia: Justku, ale ja mam dzisiaj na Ciebie ochotę

Wszystkiego najlepszego w dniu 32 urodzin kochanie! 🙂

Pamiętaj Adrianie: to, że są w Europie kraje produkujące wino wcale nie znaczy, że trzeba je kupować.

– "Usta-usta" – nowy serial TVN.
Skończyliśmy Lost-y. Zupełnie brak motywacji na V sezon. Siedzieliśmy w nocy, patrzyliśmy na listę płac na koniec odcinka i zastanawialiśmy się co dalej. Mąż pomęczył o aktorów:

  • Podoba Ci się Locke?
  • Jest stary.
  • Ale nie uważasz, że jest niezły?
  • Bo ja wiem…
  • Pomyśl, że ten facet ma 60 lat.
  • No to ok. Nie wygląda źle.
  • A nie uważasz, że najfajniejszy jest Desmond?
  • No fajny. Ale wiesz… on jest taki kompletny. Nie szukający… Jak spotykam kogoś takiego to niczym go nie mogę porwać.

A potem Diabli odpalił dwa seriale on-line na VOD Onetu (bardzo fajna strona).

  1. Klub szalonych dziewic – za kolejne odcinki dziękujemy.
  2. Usta-Usta – naprawdę bardzo zabawny i przyjemny serial.

I do tego drugiego z pewnością wrócimy! 🙂

Ze wstrętu do matematyki ignoruję daty

Trochę się popstrykaliśmy z Diablim ostatnio. Zaczęło się od tego, że w czwartek zakomunikował, że ma urodziny w weekend :/ Wiem, wiem, że powinnam pamiętać o czymś takim, ale wyleciało mi z głowy. Najpierw się zdenerwowałam, że za mało czasu na zrobienie imprezy. Ale w sumie mieliśmy niewykorzystany scenariusz z tegorocznej rocznicy ślubu.
Odetchnęłam, ale okazało się, że za wcześnie, bo Diabli zamiast wydać jeden duży obiad dla wszystkich wymyślił dwie imprezy. Obiad i party. Menu na obiad pół biedy (scenariusz rocznicowy), ale na party zaplanował koreczki. I tym mnie rozeźlił do białości. Czy my mamy 18-ście lat, żeby serwować czipsy i koreczki?
Z pomocą przyszedł internet 🙂 Na super blogu pannakoty, znalazłam przepisy na mini-palmierki i tarteletki. I wogóle to blog, gdzie prostych acz robiących wrażenie przystawek moc!

Trzeba było tylko rano podjechać do sklepu. Wybraliśmy sie wszyscy: Diabli zrobił zakupy a ja z dziewczynami wylądowałam na Królewnie i Żabie. Film piękny, z dbałością o szczegóły i tradycyjnie jak przy mega produkcjach Disneya na koniec się spłakałam 🙂 Panny cały film wlepione w ekran przesiedziały. No dobra, Lila przybiła gwoździa na 20 minut. Ale wątek potem złapała 😉

żaba

A wieczorami…. Olimpiada :/

  • Justyna czy jesteś dumna, że masz na imię tak jak srebrna medalistka?
  • Nie. I gwarantuję Ci, że mama koleżanki Łucji z przedszkola ma też gdzieś że ma tak samo na nazwisko.
  • Nie jest dumna, że jest Kowalczyk?
  • Nie. I jak dzwoni domofonem po dzieci to przedstawia się Kowalczykowa.
  • Też chciałabyś się tak przedstawiać?
  • Czy chciałabym, żebyś miał na nazwisko tak, żeby mogła o sobie mówić -owa?
  • Gdybym się nazywał Kiełbasa, byłabyś Kiełbasowa.
  • No na pewno byś miał tak na nazwisko.
  • Albo lepiej! Gdybym był Pasztet to Ty byś była Pasztetowa! Bu-ha-ha.
  • Bardzo śmieszne.