Wydaje mi się, że Twój ekskluzywny krem na cellulitis nie działa.

– Diabli

Pamiętacie jak na fali zakupów świątecznych zaczęłam myśleć o sobie? Kupiłam sobie wtedy krem na cellulitis za astronomiczne pieniądze. Był to przemyślany i świadomy zakup – zanim do niego doszło sprawdziłam w necie jaki kosmetyk będzie skuteczny na mój typ cellulitu i taki też nabyłam. Długo się mężowi nie przyznawałam, ale jak w końcu to zrobiłam to zakup poparł, ale nieustannie obserwuje teraz moje uda :/

<>

Towarzyskie przygotowania do Świąt występują w wersji damskiej (piernikowej) i męskiej (śledziowej). Bywają też, zupełnie udane, warianty mieszane 🙂 Na śledzia idzie jutro Diabli. Od poniedziałku ustala menu (ile rodzajów śledzia, ile tatara i czy pierogi czy golonka). Zabawa pewnie będzie przednia i znając życie po wyciągu z konta będziemy wspólnie ustalać dokąd to on zawędrował w poszukiwaniu Mikołaja i czy w klubie go-go były śnieżynki. Ale nie zamieniłabym się z nim na moje pieczenie pierniczków, które miało być dziś, ale niestety zostało przełożone :/ Ba, jak powiedziałam wczoraj w fabryce, że idę na wieczór, gdzie 15 małych dziewczynek i ich mamy będą piec pierniczki to zazdrościły mi absolutnie WSZYSTKIE kobiety :)) A oni mają dzisiaj naprawdę wypasioną pracową Wigilię! Ale pracowe przygotowania do Świąt to zupełnie inny temat 😉

Bonkura

  • Chyba znalazłam sport dla mnie.
  • Jaki?
  • Pen spinning.
  • A ja już myślałem, że będziemy coś razem ćwiczyć.
  • Kręci mnie idea trików jakie będę mogła robić. Próbuję, ale mam wrażenie, że mam ręce z drewna.
  • A Bonkura to Twój nowy idol?
  • Widziałeś, że w googlu szukałam? Bonkura to marka długopisów do spinningu. Merc wśród penów. Ten który ja chcę mieć kosztuje 29$.
  • Jak będziesz umiała zrobić takie sztuczki jak Ci kolesie to mi zaimponujesz.
  • Ja nawet nie mam czym to robić. Niby może być zwykły długopis, ale powinien mieć takie gumki, żeby był dobrze wyważony. Taka mini sztanga.
  • A ja Ci idzie?
  • Najpierw muszę opanować cztery fundamentale. One się pojawiają w każdym Combie 🙂
<><>

Dostałam właśnie meilem przepiękne zdjęcia dziewczyn z majowego tripu. Wklejam trzy wraz z oryginalnymi komentarzami 🙂 Muszę sobie kupić lepszy aparat. Na takich zdjęciach to widać.
Primo: strawberry fields forever.

truskawa

Lilaczek w wersji: Mojito proszę

mojito

I faworyt, który ubawił  nas z Diablim do łez 🙂 Sladoled syndrom, czyli awantura o kolejnego loda (sladoleda po chorwacku 🙂

sladoled

Posiadał najgorszą możliwą kombinację: był ambitny i nie zawierał koalicji. Dlatego go zabili.

National Geographic. Odcinek o szympansach.

Przy dzieciach człowiek raz po raz patrzy do tyłu. Próbuje sobie przypomnieć własne przedszkole, pierwsze wspomnienia, dziadków, święta czy wakacje u babci. Patrząc na dziewczyny trochę żałuję, że nie miałam siostry. Brat oczywiście był ok i tak jak o tym myślę, to w dużym stopniu nawzajem się kształtowaliśmy, ale z siostrą mogłabym stworzyć porozumienie towarzysko-powiernicze, które szczególnie w okresie dojrzewania, mogło być dużym wsparciem. Nie to, że czegoś mi zabrakło, ale trudny jest nasto-wiek.
Wydaje mi się, że niezależnie od relacji z rodzicami przychodzi dzień, że przestają nas wychowywać. Zresztą co bym nie robiła i jakby nie wychowywała wychowam pewnie podobnie jak mnie wychowano, bo nawet jeśli uda mi się niektórych błędów uniknąć  bo np. moja wiedza pedagogiczna jest większa niż Lutki, to każde kolejne pokolenie będzie trudniej wychować.

<>
  • Mamo, a czy do nas przyjdzie Mikołaj?
  • Oczywiście. Do wszystkich dzieci przychodzi.
  • A jak przyjdzie?
  • Przyjedzie na saniach i położy prezenty pod choinką.
  • Ale jak wejdzie?
  • Kominem.
  • Ale on się nie zmieści!

Ma skubana rację 🙂

Lampa Alladyna*

Przywieźliśmy sobie z wakacji lampę. Jak wszystko tam była solidnie zakurzona 🙂 Po rozwinięciu z arabskich gazet zabrałam się dziś za czyszczenie 🙂 Nie ma trzech kamyków, ale sprzedawca wydłubał mi je z innych lamp. Mam więc taki zestaw Adam Słodowy 🙂 Miałam nadzieję, że trochę zbije z ceny, ale był nieugięty. Dodał za to butelki na perfumy dla dziewczyn 🙂 Czyszczę i czyszczę i wiem już, że potrzebuję klej do metalu, poxilinę no i oczywiście instalcję jaką wykręcimy z jakiejś innej made in China lampy. Zakupy w Leroy-u nieuknione. :))

lampa

stones

*Alladyna bo  końcu nie wiem jak się ten sprzedawca nazywał ;)) A pamietam jak rodzice budowali dom i Krzycho mawiał: Jaka siatka Rabitza? To moja siatka! 🙂

Gdy dzieci się nudzą

To np. dziobią herbatniki widelcem… A potem mrużą, jedyny czysty element twarzy: oczy 🙂

Lila

Lila

Byliśmy wczoraj u babci Diabla. Babcia uważa, że prezentów pod choinkę nie potrzebuje (bo w końcu "ile tego życia zostało"), więc dostaje praktyczne: mydło w płynie, wieszaki, pojemniki do kuchni, itd. Tym razem Łucja wyciągnęła spod poduszki rajstopy. Diablemu się zapaliła żarówka:

  • Babciu, a jakie Ty nosisz rastopy?
  • No zwyczajne. Z klinem.
  • Ale jaki rozmiar?
  • A skąd ja mam wiedzieć?
  • To jak kupujesz?
  • Z klinem i żeby duże były :))

Rodzinnie, spotkaniowo, rocznicowo

Pod takim hasłem mija nam weekend. Do sklepów w weekendy przedświąteczne nie wchodzimy, więc jest sielsko i rekreacyjnie. Na marcówkach Patysiak napisała: Psycholog kazała mi napisać na kartce 10 rzeczy, które sprawiają mi radość i codziennie jedną z nich robić. Więc ogórkowo i ja o takich pomyślałam. Lubię…
  1. Pisać bloga. Banalne, ale oczywiste.
  2. Robić przyjęcia. Najbliższe to spotkanie przedwigilijne i już o nim myślę.
  3. Nastawiać pranie. Może nie należy się do tego przyznawać, ale lubię. Ze wszystkich aktywności domowych zdecydowanie najbardziej. Naczynia w zlewie czasem czekają do rana, ale pranie zawsze nastawiam.
  4. Mieć jakąś robotę do wykonania. Może, nie non-stop, ale jak tak się kręcę i mogę zająć głowę myśleniem np. o Sardynii to jest to bardzo przyjemne.
  5. Przesypiać noc. To coś co rozumieją wszyscy rodzice. Czasem te jesienne gile i nocne pokasływania potrafią rozwalić cały tydzień.
  6. Nie walczyć z mężem o MOJEGO laptopa 🙂 Ma swój, więc po co grzebie na moim?
  7. Iść gdzieś razem całą rodziną. Chodzi o ten moment, kiedy idziemy tacy piękni i wystrojeni i wszyscy na nas patrzą.  To chyba zresztą pierwszy grzech główny :)))
  8. Zbiorowe aktywności rodzinne, typu porządki w ogródku.
  9. Siadać do oglądania filmu, który wiem, że będzie świetny.
  10. Spać z Diabliczkiem.

Widzicie jak nam przez lato wyszlachetniała donica z nietoperzem? 🙂

donica

Najlepiej zakupy świąteczne robią mężczyzny: 24-go i w 15 minut.

Robienie zakupów świątecznych na początku listopada ma jedną podstawową wadę. Masz daleko do Świąt. Jak zabierasz się za zakupy w połowie grudnia to i nie zmieniasz co chwilę konceptu, nie zalegają Ci te pudełka pochowane przed dziećmi w całym domu, no i przede wszystkim nie dokupujesz coś chwila czegoś, no bo nie masz to czasu. Za na fali myślenia o innych łatwiej też pomyśleć o sobie :)))

<>
Łucja stała w w przedszkolu w kącie. Doczekaliśmy się łobuza :)) 

<><>

Znajomy na liście napisał o swoim paromiesięcznym synku:

"Ostatnio bardzom kontent z gustów muzycznych mojej progenitury. Młody
siedział sobie, a tle leciało radio. Przy pierwszych riffach smoka-łotra
bardzo się ucieszył – do głośnego chichrania. Zuch chłopak!

Poza tym
standardową piosenką-uspokajaczką jak młody jest wycierany po kąpieli jest
wykonywane na głosy We Will Rock You (żona – voc, lead guit., ja –
paszczodrums). Działa niezawodnie. Bawi nas wizja tego dnia, kiedy młody
dowie się, że istnieje również wersja Queenu.
" :)))

Pomarańczowa refleksja

  • Ależ sexi wyglądasz pani profesor…
  • W dobrym stroju zupełnie inaczej się stawia laski.
  • A mogę dostać buzi?
  • Nie, bo mi się szminka rozmaże.
Dobrze czasem tak rano wyjść gdzieś. Np.do fabryki. I mąż się wtedy zainteresuje i dzieci ucieszą jak wracam :))

Naszła mnie wczoraj refleksja, że z dwiema połówkami pomarańczy to nie chodzi o to, żeby się znaleźć – bo przecież pasujących do nas ludzi jest mnóstwo – ale żeby się po odnalezieniu zespolić. W jedną wielką pomarańczę 🙂 A potem przypomniało mi się jakiś w radiu był taki program, że dzieci zadawały zagadki. I jeden chłopiec zapytał: Co to jest za owoc, który jak się rozkroi to ma pomarańczowe trójkąciki w środku? Wpadlibyście na to? :))

Mama, tata do nas nie pasuje! On jest chłopak.

Łucja

Rozpoczął się sezon komplektacji prezentów. Mój kurier UPS jest czujny ;). Przyjechał i pyta:

  • Chować paczkę od razu do bagażnika?
  • Nie. Dlaczego?
  • Żeby dziecko nie widziało.
  • Aaaa… Nie, dziś to nie zabawki 🙂
<><>

W maku postanowiłyśmy obadać nowego happy-meala :)) Po ulotce dołączanej do zabawki, znalezionej w aucie brata, wiedziałam już, że robot wyświetla slajdy. Pytam więc wprost o inny zestaw:

  • Co robi Joda?

Sympatyczna babka wyciągnęła spod kasy ściągę i ubawiona wyrecytowała:

  • Joda, mistrz siły i nauczyciel Jedi zna odpowiedź na każde pytanie. Wystarczy nim potrząsnąć, a uzyskasz odpowiedź. Niech moc będzie z Tobą.
  • Super. To niech będzie Joda, mac-nuggetsy, frytki i shake waniliowy a dla mnie wołowina po francusku.

Ci niedzieciowi co stali do kasy obok prawie otworzyli usta :)))

Mamo, Ty jesteś moja najlepsza lalanka! (koleżanka)

Łucja. I bardzo bym chciała, żeby za naście lat uważała podobnie 🙂

<><>
Dziś Światowy Dzień Walki z Aids. Opowiem Wam o moim koledze z Ogólniaka. Maćku. Maciek był super wysportowanym chłopakiem z nie najlepszą, jak przystało na wyrośniętego nastolatka cerą. Po III klasie pojechał na wakacje do Odessy. I jak to potem poetycko opowiadał: Tam wypił pierwszą kroplę z kielicha rozkoszy, czyli poznał Oksanę. Na jesieni brał udział w konkursie wiedzy o Aids. Uczył się do tego konkursu i odkrywał, że ma wszystkie objawy. Pojechał do Tarnobrzegu, czyli najbliższego Stalowej Woli miejsca, gdzie 18 lat temu robili badania. Na wyniki musiał czekać dwa tygodnie. I uważa je za najgorszy okres swojego życia. Zakładał, że jak będzie pozytywny to powiesi się na wierzbie nad Sanem 🙂 Naprawdę. Ale był negatywny. Wsiadł w pociągu i w euforii przez dwa dni jeździł po Polsce. Czuł się tak jakby dostał nowe życie :)) Siedział w ławce przede mną i jakoś tak mi kiedyś na przerwie opowiedział swoją przygodę. Po maturze zdał do Marynarki Wojennej w Gdańsku i został marynarzem. W lokalnej gazecie był nawet z nim wywiad jako z najmłodszym uczestnikiem jakieś wielkiej wyprawy. Ze trzy lata temu widziałam go z dużą blondyną w ciąży :))) Wrzuciłam go do googla i widzę że cały czas pływa. A jak niewiele brakowało, żeby nie było takiego fajnego życia!