Dream, dream, dream

Łucja marzy o długich włosach. No nie rosną jej :/ Ma krótkie i cieniutkie. A chciałaby mieć długie. Bardzo by chciała. Bardziej niż cokolwiek innego. Takie jak Ola. Ola zresztą jej powiedziała, że ona jest chłopak, bo ma krótkie włosy. Bitch ta Ola :/

I przychodzi mi w związku z tym do głowy jedna piosenka :)) Tak refleksyjnie pod koniec zimy.

Bo chyba nadchodzi. Tych przemykających się marcowych kotów coraz więcej.

Powiedz, że musisz poodśnieżać

treść sms-a od sąsiada do Diabla.

Sąsiad to taka dusza człowiek. Wraca z pracy wkłada w śnieg dwa piwka, żeby się chłodziły, a potem próbuje wywabić Diabla 🙂
A śniegu przybywa.
Pod oknem w kuchni zaspa zaczyna zasłaniać okna… 🙂
Koty sąsiadów (mały grzbiet koło auta) przemykają się w śnieżnych tunelach.
Gorące Walentynki jak widać nie rozpuściły lodów…

okno

Fototapeta

Przytuliłam się do męża rano i szepnęłam:
  • Mam ochotę na coś na f.
  • Hmm??
  • Na fototapetę.
  • O, nie!

Fototapety mają więcej opozycjonistów niż zwolenników. Że obciachowe, tandeciarskie, że pachną PRL-em i widoczkiem z wodospadem na ścianie. Ale równocześnie to najprostszy sposób na przerobienie pokoju. Kupiłam już 2 tygodnie temu, ale zagorzały wróg fototapet dopiero dziś (Walentynki?) dał się namówić na przyklejanie. Płachty były spore, więc sama bym nie dała rady. Zresztą Diabli jest dokładniejszy niż ja.
Jak wymyśliłam fototapetę zastanawiałam się nad wzorem. Plan A było coś w stylu Barbie a’la Andy Warhol i nawet znalazłam kogoś kto to zrobi. Ale potem doszłam do wniosku, że one są jeszcze malutkie i taki wzór to za dwa lata. A teraz niech mają zwierzątka! 🙂

fototapeta

No bo dalej robimy bawialnię. CD oczywiście nastąpi :)) Na foto niżej Łucza ma pomalowane usta 🙂 Samodzielnie oczywiście :)) Chwilę wcześniej szykowała się na nieśmiertelny bal 😉

fototapeta 2

Kupiłam sobie grilla

grillo

grillo

A właściwie zapłaciłam zaliczkę, bo będę go mieć w środę… A po co mi grill w środku zimy? Ano do auta, coby chronił chłodnicę 🙂 Bo w czwartek wrąbałam się w zaspę
Ci co myślą, że zaspy to wielkie puszyte górki są w błędzie. Zaspy to twarde góry soli, spalin i żwiru. Wjazd w nie autem to tak jak wjazd w górę kamulców. A śnieżne bandy biegnące wzdłuż dróg należy traktować podobnie jak metalowe barierki na autostradach. A przynajmniej mieć do nich zbliżony respekt…
Jakby nie było zlikwidowałam sobie tę plastikową osłonkę jednym konretnym uderzeniem. Pan w serwisie chciał wymieniać cały zderzak, ale wtedy trzeba by uruchomić ubezpieczenie i zresztą tak jak mu powiedziałam: Nie ma sensu, ja zresztą zaraz znowu coś przygrzmocę.

Luźną taką miałam refleksję potem, że mąż mechanik to skarb. Podobnie jak mąż informatyk. Baa, nawet mąż lekarz może się przydać, choć nie wiem czy bym chciała mieć biały fartuch z tym jego zapachem w domu. Ale mąż spec od ubezpieczeń? On może mnie co najwyżej poinformować, że zwrot kosztów auta ubezpieczonego U NIEGO w fabryce zajmie nam około miesiąca…

><><

Poza tym pierwszy dzień weekendu komercyjnie: Ronald mac Donald, kręgle i centrum zabaw dla dzieci. Po kręglach tradycyjnie zamarzyłam o własnej kuli. I spotkaliśmy Monikę Richardson, która nie odrywała oczu od Diabla. Btw. otoczona była grupką dzieci całkiem do niej podobnych. Ja wiem, że ona ma męża anglika, ale nie chce mi się wierzyć, że to wszystko jej było.

  • Widzisz jak ona na Ciebie patrzy?
  • Każda patrzy jak wbijam striki :))

Aktorki pospolite

Tata mojej koleżanki nie może patrzeć na trzy aktorki. Nie kojarzę aktorów po nazwiskach, więc nie powiem Wam o które chodzi. Ale wiem jak wyglądają. W sumie to w polskim filmie lat ’70 -’80 któraś z nich zawsze się przewijała… Jak je widzi to mówi: Przełącz ten kanał, bo nie mogę na tę babę patrzeć. 🙂

Mnie kobiety tak nie irytują. Ale mam trzech męskich aktorów, którzy działają na mnie niemalże wymiotnie. I ich obecność w obsadzie to dla mnie antyreklama i pewnik, że filmu raczej nie zdołam obejrzeć.

  1. Całkowity i absolutny numer 1 to Matt Damon (chociażby Tożsamość Bourne’a). Ma coś tak pospolitego w sobie, że nie wiem jakim cudem został aktorem. No i ma fatalny nos. Mega wielki kartofel. Drażni, drażni i jeszcze raz drażni.
  2. Ethan Hawke. Ja wiem, że on ma swoje fanki 😉 ale ja nie daję go rady. Malutkie oczka są dla mnie takie ćpunowate. Rozmemłany i nieobecny. Żadna fabuła nie uratuje filmu.
  3. I Jeff Bridges. Bo jest obrzydliwy. Nudny i banalny.

I oto przed nami kolejny weekend i aż się boję zajrzeć do programu tiwi :/ Diabli przygotował IV sezon Lostów, ale o Lostach uważam podobnie jak Kominek, że to pierwszy serial, który stał się parodią samego siebie. Chociaż nie chciałabym mówić o sobie tak jak on: Czy tylko ja czuję się zerem intelektualnym, że to oglądam? Oj, chyba zacznę się kłaść razem z dziewczynami 😦

mattjeff

Tłuste pączki i czwartkowe torty

  • Łuki, weź no popatrz na mojego kompa. Cała obudowa jest popękana, a z tyłu zawias wychodzi…
  • Jak się nie dba to tak się właśnie z rzeczami dzieje.
  • Co się nie dba?! Może to Ty na niego nadepnąłeś!
  • Nie tak dawno temu obawiałbym się, że pójdziesz do sklepu i kupisz sobie nowy, ale teraz podejrzewam masz wytrzepaną kartę do końca. Zgadza się?
  • No tak. Wiesz ten Rzym i początek roku…
  • Ale tak do końca?
  • No prawie 😦

Podobno 3 pierwsze miesiące roku są najtrudniejsze. Żywność jest droga, różne opłaty, zimno, choróbska, itd. Styczeń jest kiepski, ale ma jeszcze rozpęd noworoczno-świąteczny. Luty jest gorszy, ale jest krótki. Pensje przychodzą czasem po trzech tygodniach od 1-szego. Najgorszy jest marzec. Nie dość, że dłuższy od lutego o 4 dni (na ogół) to zdecydowanie najdroższy. Dlatego też ekonomiści radzą robić rodzinne budżety właśnie wtedy.

<>

Trudno mi w to teraz uwierzyć, ale przed dziewczynami zdarzało mi się przegapić Tłusty Czwartek. Dzwoniła wieczorem Lutka i pytała czy zjadłam dziś pączka. Albo byłam gdzieś gdzie mnie częstowano a ja zadawałam pytanie kosmity, czy ktoś ma urodziny… Teraz to niemożliwe. Łucza od kilku dni opowiada, że chce Duuuużo pączków. I torty 🙂

Kupiłam 10. A potem zajrzałam do Ikei, którą mijam wracając w czwartki z fabryki i kupiłam torciki, które są przepyszne (wiem, bo czasem w czwartki je kupuję). Jeden pączek zjadłam w aucie. Nie róbcie tego, bo potem się klei kierownica! A potem zadzwonił Diabli i powiedział, że ma też 10 pączków.

Pamiętajcie by w kryzysie sobie dogadzać! Podwójnie! :))

Drogowa kurtuazja

Coby o tej zimie nie mówić nauczyła kierowców grzeczności i pokory. Nasza ulica nie jest wąska, ale czas jakiś temu zamieniła się dzięki śnieżnym zaspom w jednokierunkową. Kierowcy bez pośpiechu i domyślnie sobie zjeżdżają w jedno z trzech odnóg. Nikt się nie denerwuje, wszyscy dostojnie sobie dziękują i to jest bardzo pozytywne.
<><>

Z cyklu nieodrodna córka swojego ojca:
Poniedziałek. 9 wieczorem. Dzieci uśpione, ja wykąpana, schodzę do męża, przytulam się i mówię:
  • Wiesz tak myślałam, że na późną kolację zrobię nam serki brie na ciepło. Mam pyszną żurawinę. Może to trochę banalne, ale mam ochotę…
  • Mówisz tak, żebym miał wyrzuty sumienia.
  • Dlaczego masz je mieć?
  • Bo je zjadłem
  • Zjadłeś serki??? Dlaczego?
  • Bo byłem głodny. Nie poinformowałaś mnie, że masz jakieś plany do nich.

Wtorek. Zabieramy się z dziewczynami za robienie deseru. Deser to pokruszone ciastko w pucharku, potem mus czekoladowy, a na górę śnieżka. Zaletą jest to, że ten deser w całości wykonuje Łucja, a potem nam go rozdaje.

  • Łuczku, a gdzie są biszkopty, które kupiłyśmy?
  • Yyyy. Nie mam (czyli nie wiem). Może w szafce?
  • Czekaj zobaczę…Nie ma… A może zjadłaś?
  • Nie.
  • Łukasz zjadłeś biszkopty?!!!? (krzyk do taty przed telewizorem)
  • Nie. Ja nie lubię biszkoptów!
  • Łuczku, a kto to mógł zjeść?
  • Może złodziej?

🙂 I oboje na własne życzenie jedzenia nie dostali. Za to później jak zaczęłam szykować kąpiel Łucja zabrała się za pieczenie ciasta. Przepis wzięła ze Świnki Peppy :)) Do mixu (jajko i czekoladka) miała być właśnie dodawana mąka, a potem całość zamierzała wstawić do piekarnika… 🙂

Skarb

Naukowcy z Nowej Zelandii wykopali (będąc podczas lodowej ekspedycji) whisky ukryte pod lodem. Leżało tam ponad 100 lat. Najlepsze, że odkryto to już 30 lat temu, ale nie można się było do tego dowiercić. Strasznie mnie ubawiła ta historia 🙂 Wyobraziłam sobie te wszystkie ekspedycje, które patrzyły przez zamrożone metry lodu na te trzy skrzynki :))) I tych zdobywców, którzy nie szli dalej bo przecież skarb już tuż-tuż :))
<><>

I fotka mojej przedszkolanki jak dzielnie pomaga mamie wystawiać na Allegro :))

skirt

skirt

Medel family (inhalator)

Jakoś tak przez weekend przeziębiłam Łuczę. Nie poważnie, ale ku jej wielkiej rozpaczy (wszak nadchodzą Walentynki!) przetrzymałam ją dziś w domu. Kisiel, syropek i inhalator powinny ją tradycyjnie postawić na nogi.
Ten inhalator to super sprawa. O zakupie zaważył świetny PR u Diabla w fabryce. Że katar trwa 3 dni, że leki wszystkie mają warianty kropelkowe, że nie obciąża układu pokarmowego – a to u niejadków duży problem, bo przecież jak tu podać litry leków na pusty żołądek? Pediatra powiedziała, żebym w cuda nie wierzyła, bo katar to wirus i swoje trwa, ale z pewnością pomaga i przy dwójce dzieci urządzenie się przyda.
I rzeczywiście się przydaje. Trudno wywalczyć receptę na kropelki, ale sól fizjologiczna jest dobra sama w sobie.

  • Byłyśmy jednak na chwilę w sklepie (Lila po wyjściu z domu, niczym stary Tirowiec okopywała lodowe nacieki pod autem – tak zanim wsiadła 😉
  • A potem malowałyśmy książeczki. Moimi pędzelkami do cieni :/ Odkryłam po czasie.

Ot taki poniedziałkowy Armagedon :))

Lis jak wąż boa

Ludzie kupujący gazety dla dodawanych do nich płyt/gadżetów można podzielić na dwie grupy:
  1. Tych, którzy stojąc przy kiosku odrywają płytę i wrzucają magazyn do śmietnika. Przykład: mój dawno nie widziany znajomy Spokojny (cyt. Wybacz, chyba nie sądzisz, że będę czytał Przyjaciółkę?)
  2. Tych, którzy ciągną całość do domu i ze zdumieniem czytają o nowych sławach i serialowych gwiazdach (Krzycho).

A jako, że ruch wymiany przeczytanej prasy jest u nas w domu silnie rozwinięty wszystkie te gazety trafiają w którymś momencie do mnie. Kartkuję strony z modą sprzed kilku sezonów, czytam zaległe WO i patrzę na słynne śluby w Gali. Przeglądam to sobie, trafiam na różne linki, dodaję do zakładek i może kiedyś będę ich potrzebować.

Znalazłam właśnie super lisy :)) Świetny taki np.szafirowy 🙂 Nie będę sobie w lutym szalika kupować… ale muszę pamiętać, żeby tam zajrzeć w październiku! Łańcuch też się zresztą przyda 🙂