Jako przedszkolak miałam problem z moim imieniem. Wszystkie dzieci (od pewnego momentu pewnie) umiały podpisać swoje prace, a ja nie. Mieszały mi się te znaczki i nie umiałam. Długie to Justyna było po prostu. I Krzycho wymyślił, że mogę się podpisywać Tina. Bo to tak krócej będzie. Nie wiem skąd to wziął. Tina Turner czy ros JusTINA? Oba warianty wydają mi się prawdopodobne… Jakby nie było nareszcie mogłam podpisywać moje malunki. Inna sprawa, że mieszały mi się kierunki i wzorem arabskim zdarzało mi się pisać od prawej do lewej. Lecz i tak byłam z siebie dumna! 🙂
W kwestii przeróbek mojego imienia ważne było też okolice lat ośmiu, kiedy Krzycho wymyślił, że będę Ju. Bo była piosenka: Hey You ;)) I mawiał do mnie, że oni wołają mnie 🙂 Co bardzo mi się podobało. Pamiętam, że moja ówczesna koleżanka Bogna, mawiała: To bez sensu. To tak jakby do mnie ktoś mówił: Bo. 🙂 Ale tu akurat nie miała racji, bo przecież Bo było w Hollywodzie więcej niż Ju. 😉 Taka np. Bo Derek. 🙂 Chociaż wtedy tego nie wiedziałam.
"…Wciagneli go do lozeczek i zrobili z niego jesien europy… Przy kolejnych blizniakach (Buhahaha, lol, LOL, ROTFL!!!), bede juz wiedziala, ze tapetowegp borderu nie przykleja sie zaraz nad lozeczkami, zeby bylo ladnie, tylko POD-SU-FI-TEM, zeby nie siegneli… " :))
Gdy bliźniaki zerwały zielonej Erin tapetę przerobiła pokój dziecięcy. Wkleiła na swojego bloga fotki i zaczarowały mnie litery na ścianie (pozwolę sobie podlinkować dwa ujęcia, tym bardziej, że ma naprawdę piękny dom 1, 2). Takich literek u nas nie znalazłam, ale zawiesiłam inne. Litery się dziewczynom podobają 🙂 Śmieszne, bo Łucja co chwila przewiesza i z Lili imienia zamiast swojego j ;))
Ale co by nie było mam nadzieję, że szybko nauczą się rozpoznawać i pisać swoje imiona! 🙂


