
Trzeba przyznać, że gdyby dorosły człowiek przechodził taką dawkę emocji jak dziecko najprawdopodobniej po pierwszym dniu wylądował by na kozetce u psychologa 🙂 Btw. jeśli chodzi o mnie Jasełka poruszyły każdą cząstkę mnie. Sztuka absolutna. Wzruszyło bardziej niż jakiekolwiek inne dzieło kultury :)))
Powstało kilka filmów. Wszystkich Wam nie pokażę (będą dwa), bo to jak filmy z wesela. Ciekawią tylko uczestników. Nie mówiąc już o tym, że aparatem wychodzą do bani. Kolejny techniczny zakup to kamera. Jest całkowicie niezbędna :)) Diabli był parę minut wcześniej i zabookował miejscówy w drugim rzędzie. Pierwszy rząd to byli rodzice z kamerami 🙂
-
Pierwsza piosenka Promyczków. Układ był:
chłopiec-dziewczynka, chłopiec- dziewczynka. Dziewczynki miały być na biało. W sumie to dałam ciała, bo dziewczynki miały sukienki typu komunijne, więc śmiało mogłam nałożyć Łuczy
sukienkę z chrzcin 
A tak miała sukienkę po siostrze i wielki biały kwiatek od babci :))
-
Zbliżenie. Widzicie to zaangażowanie? Słyszycie te "
serduszka"? Łucza jak zaczęli wszyscy zaczęli klaskać się ukłoniła. (!!!) Jako jedyna! Jest niesamowita. :))
Po przedstawieniu dzieci rozeszły się do swoich sal, gdzie miały spotkanie z Mikołajem. Przedstawienia mało co nie położył chłopiec z najstarszej grupy, który miał być królem. Rozpłakał się i powiedział: Ta głupia baba mnie oszukała 🙂 Nie wiem o kim to było, ale przedstawienie spędził u taty na kolanach :)) Jego kwestie czytała wychowawczyni 🙂

Mikołaj (real) miał pomocnicę. Śnieżynkę (kucharka). No i ona mu podpowiadała jak dzieci mają na imię… 🙂

Dziewczynki dostały żelazka, a chłopcy koparki. I jedni i drudzy rzucili się na… czekoladki.

Na koniec pamiątkowe foto i można było zabrać naszą gwiazdkę do domu :)))) Kochanie, byłaś dziś cudowna! :))
