Cała Polska odśnieża

Kupił mi mąż pięć litrów koloru pink płynu do spryskiwacza. Żebym sobie w końcu nalała. Ale nie. Ja wiedziałam lepiej, że nie używam i mi nie potrzebny… No i dziś pokonawszy drogę do miasta rowerów w rekordowo długim czasie (4,5h) stwierdzam, że znowu miał rację. Nic nie widziałam. Kombinowałam jak koń pod górę dając się ochlapywać ciężarówkom (i wtedy szybko wycieraczki) albo zatrzymując się raz po raz i wycierać je chusteczkami do pupy.
Hitem skuteczności okazał się jabłkowy z kartonika Tymbarka.

Wiem,wiem że można było po prostu podjechać na stację, ale:
a) to było by za proste,
b) na trasie nie trafiłam na Wild Bean Cafe, czyli jedyną benzynową jadłodalnię, gdzie imho warto się zatrzymać :)) Btw. muszę sprawdzić na mapie BP, które oddziały na moich trasach Wild Bean Cafe posiadają 🙂

Ale w końcu jesteśmy, dojechaliśmy, Lutka uraczyła rosołem, Krzycho zaraz napali w kominie i mam nadzieję, że te choróbska co to je tradycyjnie przyciągneliśmy równie tradycyjnie błyskawicznie wypędzimy! :))

 

To nie był Mikołaj! To był wujek Marcin!

– Łucja po wyjściu gości 😉

A takśmy się starali :)) Na spotkanie przedwigilijne z rodziną Diabla zaprosiliśmy też mojego brata…coby udawał Mikołaja :)) Łucza patrzyła podejrzliwie, ale na kolanach zasiadła 🙂 A jak goście po kilku godzinach wyszli zdradziła nam odkrytą tajemnicę…

Wujek, upss Mikołaj wszedł jak Łucza z siostrą cioteczną jeździły na samochodzikach 🙂 Na placach miały poduszki. Jakiś taki hit stylistyczny wieczoru. Obdarowywane dziewczyny Mikołaj przepytywał czy były grzeczne…

autaPytania

I próbował namówić do zaśpiewania, albo powiedzenia wierszyka… Jako Mikołaj sukcesu nie odniósł, ale później już jako wujek usłyszał piosenkę o choince 🙂

wierszyk?

my

:)) Co poza tym, że prezenty udane? Jedzenie było klasyczne, goście mam nadzieję zadowoleni równie mocno jak gospodarze, kulki z filcu, które miały leżeć na czerwonych i zielonych obrusach dziewczyny poukładały na klawiszach pianina (za Lilą trochę widać), a Mikołajowi spodobał się nasz Egyptian talerz na mandarynki :)) Może kiedyś taki mu przywieziemy! :))

Lil

mandaryni

Królestwo muzyki

kolo szatni

Mikołajkowo tatin załatwił nam bilety na Królestwo Muzyki Disneya. Dla nas trzech 🙂 Ubrałyśmy się i ruszyłyśmy (a właściwie dałyśmy się odwieźć) do "Filharmonii"… I bardzo nam się podobało! Baa, może nawet co roku będziemy sie tam wybierać…
Koncert to fragmenty kreskówek Disneya do których gra orkiestra. Fragmenty bajek, oraz mixy np.pocałunków, które tak natchęły Łucję, że zaczęła wycałowywać siostrę. Na koniec poleciał fragment z wchodzącego w styczniu nowej Disney produkcji "Księżniczki i Żaby". Łucza siedziała sama, Lila mamie na kolanach. Ale poza 10 ostatnimi minutami nie odrywały oczu od sceny i ekranu 🙂

dziewczyny

kolanowo

Posłuchane w szatni. Dwóch tatusiów stojących po kurtki swoje i córek. Btw. większość dzieci to była dziewczynki :)) Często w sukienkach w czerwoną kratkę :)) Rozmowa o "Księżniczce i Żabie".

  • Czyli będzie pierwsza czarna królewna.
  • Była już Pacahontas.
  • Ale ona była Indianką.
  • Czarny prezydent już jest.
  • Disney zawsze był poprawny politycznie.
  • Fakt. Już Pacahotas była ukłonem w strone mniejszości. :))

koncert

W gościnie u Mikołaja

Mikolaj

Mikołajek nie obchodziliśmy, imieniny Łucji (nd-13.12) minęły na zakupach w budowlanym i rozważaniu dlaczego Diabli jeździł w nocy autobusem po lesie (pośledziowo). Btw. ani on ani ja tego nie wiemy :)).
Wszystko po to, aby wybrać się do Miasteczka Św.Mikołaja! I było to dziś :)) Miasteczko jest w Kołacinku, Łucja zgodnie z umową dostała pocztą zaproszenie, śnieg był, więc warunki były doskonałe. No prawie, bo mróz -15 tak nas mroził, że weszliśmy, dobiegliśmy do chaty Mikołaja, odebraliśmy prezenty 😉 i biegiem wróciliśmy do auta. :)) Po drodze tylko ustrzeliliśmy sobie foty z reniferami. Diabli żywymi, ja atrapą 🙂

renifery

renifer

I teraz coś czego baardzo nie lubię pisać :/ Miasteczko narazie odradzam. Mam nadzieję, że podobnie jak Bałtów z roku na rok będzie się coraz bardziej rozbudowywać, ale na razie trochę rozczarowuje. Przede wszystkim za mały tłok. I nie chodzi o odwiedzających (tych całkiem sporo), ale obsługę. To powinien być taki Disneyland. Pełno dzwoniących dzwonkami Mikołajów, tłumy Śnieżynek, choinki z lampkami, stragany, sanie na których można jeździć itd. Wzór na pewno można czerpać z Laponi. :)) Zalążki są. Trzymam więc kciuki za rozmach!

studnia marzeń

Rano wywaliłam chłopa by odśnieżył mi auto i zrobił szuflą tunel…

  • Daj mi jakieś rękawiczki. Jak ja mam odśnieżać?
  • Weź moje. One są od środka ocieplane.
  • Znajdź mi jakieś z palcami.
  • A co Ty chcesz pen-spinning tą szuflą robić?

Droga do fabryki zajęła mi dziś dwie godziny. Nie przez korki: odstępy między autami były powyżej 50 metrów. Samochody po prostu jechały wolno. A leżący po rowach ci co przed chwilą cię wyprzedzili przypominali, że jeżeli nie widać nawet fragmentu asfaltu 20km/h to maksimum. Zrobiłam lekcję o Nowom Godu (2010 – Rok metaliczeskogo tigra) i zapowiedziałam ferie do 7 stycznia.

Plan na dziś to skończyć pakowanie prezentów. Pakownia św.Mikołaja jest na strychu i dziewczyny tam raczej nie zaglądają 🙂 Dzięki temu można to było rozłożyć na dwa dni :)) Foto ciemne, bo na oknach leży oczywiście śnieg. Czas wyciągnąć sanki! 😀

gifts

Król płakał

Łucza

Trzeba przyznać, że gdyby dorosły człowiek przechodził taką dawkę emocji jak dziecko najprawdopodobniej po pierwszym dniu wylądował by na kozetce u psychologa 🙂 Btw. jeśli chodzi o mnie Jasełka poruszyły każdą cząstkę mnie. Sztuka absolutna. Wzruszyło bardziej niż jakiekolwiek inne dzieło kultury :)))

Powstało kilka filmów. Wszystkich Wam nie pokażę (będą dwa), bo to jak filmy z wesela. Ciekawią tylko uczestników. Nie mówiąc już o tym, że aparatem wychodzą do bani. Kolejny techniczny zakup to kamera.  Jest całkowicie niezbędna :)) Diabli był parę minut wcześniej i zabookował miejscówy w drugim rzędzie. Pierwszy rząd to byli rodzice z kamerami 🙂

  1. Pierwsza piosenka Promyczków. Układ był: chłopiec-dziewczynka, chłopiec- dziewczynka. Dziewczynki miały być na biało. W sumie to dałam ciała, bo dziewczynki miały sukienki typu komunijne, więc śmiało mogłam nałożyć Łuczy sukienkę z chrzcin :/ A tak miała sukienkę po siostrze i wielki biały kwiatek od babci :))
  2. Zbliżenie. Widzicie to zaangażowanie? Słyszycie te "serduszka"? Łucza jak zaczęli wszyscy zaczęli klaskać się ukłoniła. (!!!) Jako jedyna! Jest niesamowita. :))

Po przedstawieniu dzieci rozeszły się do swoich sal, gdzie miały spotkanie z Mikołajem. Przedstawienia mało co nie położył chłopiec z najstarszej grupy, który miał być królem. Rozpłakał się i powiedział: Ta głupia baba mnie oszukała 🙂 Nie wiem o kim to było, ale przedstawienie spędził u taty na kolanach :)) Jego kwestie czytała wychowawczyni 🙂

sala

Mikołaj (real) miał pomocnicę. Śnieżynkę (kucharka). No i ona mu podpowiadała jak dzieci mają na imię… 🙂

slucham

Dziewczynki dostały żelazka, a chłopcy koparki. I jedni i drudzy rzucili się na… czekoladki.

zelazko

Na koniec pamiątkowe foto i można było zabrać naszą gwiazdkę do domu :)))) Kochanie, byłaś dziś cudowna! :))

foto juntos

Kobiety lecą na muzyków

Diabli

Mąż mi podszedł do grania na pianinie poważnie. Z lapem na kolanach odpalił pierwsze lekcje gry na youtubie i ćwiczył i ćwiczył… 

Niestety jako, że z misją porządkową wjechała Luda (tradycyjnie odstawiła laptopa na półkę z książkami i sama z siebie wyczyściła klawisze pianina cifem 🙂 … i mamy czystą podłogę, dostęp do instrumentu zostanie na chwilę zatarasowany choinką! Ludzie zresztą nowy mebel się spodobał i dodała nawet, że to ważne, żeby dziewczynki grały na pianinie. Btw. widać, że nie ogląda Housa, bo przecież chłopcy też powinni 🙂

A teraz znikam, bo zaraz mam przedstawienie w przedszkolu! :)))

piano

Rihanna is ok, no czas na Mandarynę

Krótkie włosy mają jedną podstawową wadę.Żeby wyglądały dobrze, trzeba odwiedzać fryzjera co dwa tygodnie. Bo trzeciego całość wygląda już słabo. No a przecież kto ma czas na takie częste wizyty? Wczoraj postanowiłam więc, że ruszamy ze stylizacją na Mandarynę! Najpierw będzie tak krócej, ale mam wrażenie, że ta fryzura ma okres poprawnej nagłownej kadencji półtoramiesięczny :))

<<>>

Nie lubię polskich kreskówek. Z całym szacunkiem dla polskiej animacji bajki robią kiepskie. Pominę Reksia i Bolka i Lolka, bo ze względów sentymentalnych trudno mi je oceniać. Podobnie jak Uszatka, który moralizatorstwem o kilka długości przebija nawet mamę Mirabell. Wieczorem na mini-mini można również obejrzeć inną polską bajkę Maurycy i Hawranek, gdzie połowa postaci wywołuje u Łucji lęki.
Lecz nie to mnie tak zirytowało. W niedzielne południe na mini-mini leci jakaś długometrażowa bajka. Ostatnio było to Stąd do ratuszowej wieży. Film koszmarny, gdzie nie wiadomo dlaczego chłopiec nie wiedział, czy rodzice przyjadą do niego na święta, a zabawki śpiewały o tym, że kochający tatuś nie kupi dziecku pod choinkę brzydkiego prezentu. To, że prezenty pod choinkę przynosi Mikołaj zostało jakoś pominięte. Na szczęście w przyszły weekend Noc Wigilijna z Barbie. Polecam! O 12:30 🙂

List do Mikołaja

  • Łucza, co byś chciała dostać od Mikołaja?
  • Nic.
  • Ale może jednak coś? Dzieci czasem piszą list do Mikołaja.
  • Ja nie umiem.
  • Ale to można namalować!
  • W przedszkolu malowaliśmy list do Mikołaja.
  • I co namalowałaś?
  • Balona. Dwa balony. Dla mnie i dla Lili.

:)) Pomimo tego wielkiego altruizmu Łuczy zabrałyśmy się wieczorem za pisanie listu. A więc:

"Drogi Mikołaju,

Jeśli jeszcze nie masz dla nas prezentów (i co ważniejsze nie masz pomysłu na prezent!), to pomyślałyśmy, że coś Ci zasugerujemy… Pamiętaj, że ucieszymy się z wszystkiego oraz że możesz dać jeden prezent nam na spółkę. Poniższa lista to tylko przykłady i oczywiście nie przynoś nam wszystkiego naraz.
A więc… Jak co roku potrzebujemy zabawkę do kąpieli. One się zużywają i aktualnie nie mamy nic. Jeśli będziesz chciał nam dać Lego Duplo, to pamiętaj, że mamy już wszystko oprócz serii z dinozaurami i sklepu. Ciekawią nas też gry planszowe (Tęcza albo Mądry Zamek, albo Ogródek Krecika, albo Kiki Riki). Raczej nie przynoś nam słodyczy i mazaków bo mama i tak je schowa. Co jeszcze… Mamie podoba się kuchenka, ale ja nie wiem gdzie ona chce to postawić skoro nawet namiot przestał się mieścić w domu :/

 Ł&L"

Pianino

Ponad rok temu zamarzyło się Diablowi pianino. Ale był to zakup całkowicie dla nas nierealny. I tak siedziało w nas to marzenie do dziś 🙂

Dziś dostaliśmy pianino. Jest piękne, stare i czarne. Ma nawet klawisze ze słoniowej kości 😉

Od koleżanki, a właściwie siostry koleżanki, Diabla z fabryki.

Dziękujemy! :)))

piano

Pierwsza do grania przełamała się Lila. Łucza początkowo siedziała pod krzesłem, ale też sie w końcu odważyła! 🙂

piano dosz