memo


czwartek: tłumaczenie life
wnioski: szkoda,że tak rzadko

weekend: dość męczący
wnioski: kolejna duża impreza tylko i wyłącznie w klubie

poniedzialek: meil od wydawcy
wnioski: moje kredo sprzed dwóch lat: pracujemy tylko z profesjonalistami chyba sobie wytatuuję

ochrona przed zima

Bylam w poniedzialek w Auchan i odkrylam, ze w przeciwienstwie do

Wroclawskiego tu kaleson nie ma….
Malo tego, grube damskie rajstopy
koncza sie na 40DEN…

Wiec wczoraj przejezdzajac obok Maximusa zajrzalam i
okazalo sie, ze sa.
Wiec jak ktos potrzebuje polecam wyprawe do
Nadarzyna.
Pawilon B sklep Atlantica, kalesony Henderssona i
Atlantica.
Niestety po 30 PLN, ale wybor kolorow i rozmiarow jest.

Ja
kupilam jasno szare, przymierzone, pasuja, wiec pewnie w piatek

przejezdzajac obok znow zajrze i kupie.
Tym razem moze nie L, a M i
granatowe.

Przy okazji zajrzalam do sklepu
z meskimi pizamami
i kupilam flanelowa.
To juz trzecia meska pizama z tego
sklepu.
Kosztuje 30 PLN tez, ale kolory trzyma, to jest jakiejs polskiej
firmy i jak
ktos marznie w nocy to sa super.
Rozpinanane na guziki, w
rozne pasy, kratki i wzorki.

A i w B super sklep ze
szlafrokami
. Diablo to chłopak zimowy, więc coś mi się zdaje, że na nadchodzące urodziny będzie super-szlafrok. Miał być kij do billarda, ale jako, że jest to zakup którego nie czuję, wolę szlafrok. Też nie ma.

Biegun zimna…

 
Dzwoni Sasza z Leningradu do Fiodora na Syberię:

– Ty, stary słyszałem, że u Was tęga zima – mówi Sasza.
– Jaka tam tęga. Raptem -25*C – odpowiada Fiodor.
  Tak? A ja słyszałem w telewizji, że -60*C – rzecze Sasza.

– A, chyba, że na dworze… – mówi Fiodor

Ile macie za oknami?
Ja chcialam obalic wczorajsze zapowiedzi meteroologow, ze w Polsce najzimniej
bedzie w Suwalkach minionej nocy., bo -30.
W Mysiadle o 22 bylo – 29.
Sadze, ze w nocy sie nie ocieplilo.

Auto rano milczalo calkowicie.
Sasiad ma 2 auta i zadno nie ruszylo.
Ani civic żony, ani jego jeep.
W tym drugim wcisnal sprzeglo i tak mu juz zostalo…

Wasze sposoby na mrozy?
Moj tata mowi, ze akumulator do domu na noc.

Jesli natomiast chodzi o ludzi, to wysmarowalam Diabla tłustym kremem, zeby
nie popekal w drodze na przystanek, znalazlam futrzana czapke (klasik z Rosji) i rekawice narciarskie.
Tak wyszykowany ruszyl pieszo do fabryki…

food court w Arkadi

Potrzebowalismy meskie buty w dosc rzadkim rozmiarze, wiec pojechalismy

wczoraj na zakupy do Arkadii. Po drodze zgłodniesliśmy a jako, ze ja mialam

smaka na kuchnie libańska (ktorej zreszta sie okazalo nie ma na tam)

odwiedzilismy punkt żywieniowy na pietrze.
Po 20 minutach wybierania
zdecydaowalam sie na bar salatkowy Tucan, Diablo  wzial jakiegos tacos z kuchni
meksykanskiej.
Oba dania byly nie jadalne.
Nie swieze, wielokrotnie
podgrzewane (oni tam maja taki obrot, ze chyba nie
trzeba z tygodniowym
wyrzedzeniem jedzenia robic) i generalnie na maxa niesmaczne.
Ledwo
nadgryzione porcje wyladowaly w koszu.
Miejscowke odradzam.

Coraz bliżej do godziny zero….
Właśnie mi jakiś tekst przysłali do zrobienia, więc na chwilę znikam 🙂

Ale robi sie jeszcze smieszniej…


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3111186.html

Mi sie np. bardzo podoba swieckość francuzów i rozdział kościoła od

Państwa.
Poza tym sytuacja z tym balem przypomina mi taki artykuł o
ludziach z

miasta na wsi.
Wydaje mi sie, ze w mniejszych ośrodkach, być
może sami rodzice nie chcieli

by zabawy w piatek.
Ale nie w
wielo-wyznaniowej szkole w duzym miescie.

To tak jak moja mama/moi rodzice
nie kosza trawy w niedziele.

Wogole nic w ogrodku sie nie robi w
niedziele.

Nie wiesza sie prania i nie wyrywa sie chwastów.
A i w Raszynie
i w Mysiadle szum kosiarek w niedziele zagłusza wszystko.

Ten w/w art był o tym,
że ludzie wyprowadzaja sie z miast na wies (slusznie, tez mam taki plan). I
sa jak z zupelnie innego filmu. Chodza po miejscowych i

pytaja gdzie można
kupic: masełko, dowowy chlebek,świeże jajeczka

(zdrobniajac niczym w
heyah).

Szale goryczy przelalo jak sie okazalo, że  pobieraja tez
dotacje.

Ale najbardziej miejscowych do szalu doprowadza, jak zaczynaja kosic
w

niedziele.
Podejdzie sie do nich  i powie, zeby wylaczyli, to grzecznie
posluchaja.

Ale nie wiadomo, czy wiedza, ze nie powinni kosic, bo dzien
swiety trzeba

swiecic.

Życie na gorąco

Wieczór kawalerski minął chyba dobrze.
Diablo wzial sobie na labdanca jakas taka długowłosą spreżyne na 10 cm obcasach co wywijała na nim  jakis figury  (zaskoczyło mnie, bo zakładałam, że one są w stringach, ale okazuje sie są bez) i powiedział jej, że jest super, a ona go tytułowała : Myszko
Jakby nie było wrócił o piątej.

My cd dalszy wedding planera.
Dzis zaplanowalismy usadzenie przy stolach.
Kwiaty na stoły beda zamawiane w piątek.
Sukienka odbiór może w czwartek.
Tusz zamówiony, mam nadzieję, że będzie w tym tygodniu, to wydrukujemy karteczki na stoły.

Diabla chce jeszcze wysłac do kometyczki na zabieg na ciało.
Potem już go nie zmobilizuję do takich atrakcji.

<><><><>

Najbardziej kasowym rosyjskim filmem jest obecnie fantastyczny horror "Dzienna straż" w reżyserii Timura Bekmabetowa. W ciągu dziesięciu dni obraz zarobił już 20 mln dolarów. Wyświetlany jest obecnie w 600 kinach w całej Rosji – podał we wtorek ITAR-TASS."Dzienna straż" przegoniła nie tylko dotychczasowego
rekordzistę rosyjskich kin – "9 kompanię", z której dochody wyniosły łącznie 25
mln dolarów, lecz i jej poprzednią część – "Straż nocną" – opartą na trylogii
Siergieja Łukjanienki.Nakręcenie "Straży nocnej" kosztowało 5 mln dolarów,
a "Dziennej" – 4,2 mln dolarów. Reżyser podpisał już z wytwórnią 20th Century
Fox w Hollywood kontrakt na realizację trzeciej części – "Straż o zmroku".

Дневной дозор

Trza będzie zamówić… :)))

Wieczor kawalerski w stolicy Bułgari

Diablo dziś świętuje i jest w wirze przygotowan.

Zarezerwowal miejsce w barze, gdzie wypija kilka piw i rusza potem do
Sofii.

2 tygodnie wcześniej, coby był czas na dojście do siebie.
Ja domowo – od rana probuje podłożyc spodnie na maszynie.

***

Dni przed-sylwestrowe mieszkał u nas kuzyn Diabla.
Fotki z jego pobytu na

Album  I z gory i nazywa sie Viaggi di Franczo.

Obejrzalo go juz 35 osób.

<><><><><><>

Wczoraj odkryliśmy strone z niezłymi filmikami z Bombaju. Trzeba z dźwiękiem oglądać.

Na liście dyskusyjnej najpierw dostaliśmy ten:
http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=481548
Potem żona Larrego Justa przysłała taki:
http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=482700
Potem kolega podesłał ten:
http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=482447

Potem ja zrobiłam swój:
http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=482599

A dziś rano wena dopadła Diabla w kwesti jego wieczorka kawalerskiego:
http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=487321

http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=487338

I tak mija weekend.
Kończę bo czas zobaczyć co tam z obiadem.

Koty po prostu nie lubia zamknietych drzwi…


2006

No i mamy Nowy Rok.

Liste postanowien i zyczen juz wstepnie w głowie
ułożyłam -> trzeba je jeszcze tylko na papier przelac.
Przy okazji odkrylam, ze te pierwsze to rzeczy
zalezne tylko od nas.
Czyli np. ukonczenie kursu espanola – tak, ale juz wyjazd na
wakacje tudzież ciekawszy niż ten Sylwester nie do konca.
 
Jesli  cos jest w cyklicznosci lat -> to mamy
teraz rok psa.
Ostatno taki byl lat temu 12, na moim I roku
studiow.
Duzo bylo glupot i duzo planowania wtedy.

 

Sylwestra przesiedzielismy doma.
Planów było wiele, ale pomijając ogólne poświąteczne zmęczenie okazalo sie, ze zasypal nas snieg i po 2
godzinach odsniezania marzylismy o nocy przed tiwi.
Ale obiecuje tu i teraz: ostatni to taki
raz.
 
Zrobilam tez podsumowanie roku ubieglego-> taki
sobie byl. Pare rzeczy sie udalo, ale podobnie jak przedostatni do jakich
specjalnie pozytywnych nie nalezal.
Jakos mam wrazenie, ze krece sie w kółko i nic sie
nie zmienia od czasow zakonczenia studiow.
 
I wlasciwie tyle.
Styczen szykuje sie napiety. Pomijając efekt nocy sylwestrowej czyli awarie termy ubiegłej nocy, kompa dzisiaj rano i kapiący sufit wczoraj nad ranem czeka nas w najbliższych dniach cd ślubnych przygotowan: fryzjerzy, kosmetyczka i wybór bukietu i kwiatów na stoły.

I tyle na styczen.

A potem zobaczymy.