uff

Diabli nareszczcie poszedł do pracy. Wymęczył mnie z tą swoją pasją sprzątania (odkurzaczem, ścierką i zmywaniem). Z Łucją w nosidełku odwiedziliśmy wszystkie możliwe centra handlowe (wydając resztki oszczędności) oraz kilka spacerniaków typu park. Wczoraj jeszcze wieczorem upiekł szarlotkę do pracy i w końcu padł.
Dziś więc wracamy do twórczego chaosu.
Najpierw zaległości w kompie.
Komlet fot kluchy tu:
http://blonda12.fotoplenka.ru/album230858/
Wolności za długo nie będzie.
Wieczorem przyjeżdża mama…

ochota na to i owo…

Dziś kupiliśmy nowy aparat. Fundusze zapewniło becikowe i oszkodowanie Diabla jakie otrzyma z tytułu urodzenia się dziecka. No a poza tym poprzedni aparat nie trzymał ostrości. A jest co fotografować!

Dziś powstało mnóstwo zdjęć w tym cykl: Łucja w kąpieli

{}{}{}{}
Bilans strat mojego ciała.

Są rozstępy. Są wszędzie. O dziwo nie na brzuchu, ale w jakichś takich niezwykłych miejscach: pod kolanami, na biuście no i na pośladkach… Te ostatnie są najgorsze. Wszystkie pojawiły się w ostatnich 4 dniach ciąży. Chyba prawdą jest, że skóra w końcówce nie daje rady z elastycznością.
Spa w październiku wydaje się niezbędne…

Łucja

No i jestem mamą. 12 sierpnia o 17:55 z mojego rozciętego brzucha wyjęto najpiękniejszą dziewczynkę na świecie. Sam poród jak to przy cesarce trwał kwadrans i w przeciwieństwie do dni po, byl lekki i przyjemny.

Mam masę dylematów, nie wiem czemu płacze, nie wiem czemu tak często trzeba przewijać, cyce bolą,  mleko się z nich leje, ale mówią że początki najtrudniejsze.

Aha, no i jestem szczęśliwa 🙂

Mały zdobył Mount Blanc – wczoraj

I przyslał mi mms ze zdjęciem. Oszroniony, w kapturze i lustrzankach- jak z innego świata 🙂
Tak sobie myślałam, że jakby Klucha sie urodziła w tym dniu to by była kolejna dobra data- wujek zdobyłby by szczyt dla siostrzenicy…

Ale nie urzekła ją ta wizja i ciągle siedzi u mnie w brzuchu ta mała lwiczka.
I zaczynam tracić beztroski optymizm co gorsza.
Tyle dobrego, że posiadam już kartę szpitalną w połowie zapełnioną różnymi badaniami z ostatniego tygodnia, więc jako pacjentkę szpitala powinni mnie bez problemu w każdej chwili przyjąć.
No i narazie pauza z chodzeniem na basen- to też szkoda, bo mnie to w zupełnie niezłej kondycji trzymało :/

in dwupak still

najgorsze są telefony, czy już… – a to jeszcze chwilę… Kolejnym razem podaję termin o miesiąc późniejszy…

"""

W czwartek pojechaliśmy oglądać włości. Znaleźliźliśmy kościółek gdzie ochrzcimy wiosną dzióbę. Jest drewniany z XV wieku, very klimatyczny i nieduży.
Plan pierwotny był coprawda inny, ale taki wariant też mógłby być :))

Jak Wam minela rocznica wybuchu powstania?

Mnie akurat dopadła w Auchan.
Weszłam do środka jakoś za 20, przez megafon co
5 min nadawali o o minucie
ciszy i 17-sta mnie zastała na wysokości
twarożków.
Sklep zamarł. Nad miesem, nad mrożonkami, w alkoholach… Ja
wzięłąm
piątnice, fromage i cebulowy tartare i zaczelam sie lekko nudzic.
Minuta na
metrze kwadratowym w markecie to sporo czasu. Nawet laska u ktorej
chwile
wczesniej probowalam mozzarelle (3 szt santa Lucia za 5 zeta!)
przestała ją
kroić.

Ja wiem, ze powstanie to oczko w głowie
prezydenta, ale minuta ciszy w
hipermarkecie to jakas max
groteska.

Pora na sierpniówki

sierpien, sierpień 🙂

moja pora to miesiąc 8 -cos musi sie w koncu wydarzyc.

Diablemu kazalam nie wyłaczac komorki i brac ją na wszystkie fabryczne spotkania.
wczoraj nie wzial, zaczelam dzwonic i odebral kolega z biurka obok i mowi:
"Zaczelo sie? Jest na zebraniu z prezesem, ale jak już to go wyciagne!"

wiec na bacznosc wszyscy wokół.

<><><>

wczoraj widziałam auto. Ładne 🙂 Dziś ma Diabli nim do domu przyjechać. Ciekawe, czy zawiąże czerwoną kokardę tak jak chciałam :0